Po raz kolejny usłyszałam dźwięk dzwonka, którego zadaniem było poinformować mnie o obecności gościa. Tak, tylko, że ja nie mam zamiaru nigdzie wstawać. Gdy za x razem usłyszałam w głowie to irytujące brzęczenie postanowiłam jednak wstać i dogodzić temu jakże przesympatycznemu gościowi. Przed ruszeniem tyłka z mojego ciepłego legowiska odruchowo sprawdziłam godzinę na telefonie. 12:30.
Ehhh, jak to możliwe, że tyle spałam? Oh, a ta osoba za drzwiami to pewnie Fryderyk. Gdy wstałam z łóżka zrobiło mi się trochę chłodno, choć było lato. Założyłam więc porannik i z prędkością światła ruszyłam ku drzwi. Miałam cichą nadzieję, że ten ktoś już sobie poszedł, ale jak się później okazało bardziej mylna nie mogłam być. Fryderyk nadal tam stał i czekał. Wpuściłam managera do środka.
- Nie żeby coś, ale przeszkodziłeś mi w drzemce. - zaczęłam
- Nie żeby coś, ale stałem tam od godziny - odparł
- Ughh, mniejsza o to - powiedziałam - Pokaż lepiej ten cały plan. - dokończyłam, a ten położył na stolik fioletową teczkę.
- Przejrzyj sobie to. Wszystkie informacje na przyszły są zapisane. A za dwa tygodnie przygotuj się na plan zdjęciowy do teledysku. - powiedział
- Ooookey - przeciągnęłam wertując kartki z teczki wzrokiem nie zwracając zbytniej uwagi na słowa mężczyzny.
- A tak w skrócie? - zapytałam wiedząc, że nie muszę się rozwijać, bo mnie zrozumiał.
- Za tydzień masz wolną tylko środę. No i niedzielę, ale to standard. A w pozostałe dni masz sesji dla różnych film. - ciągnął - między innymi dla kilku firm odzieżowych, więc pewnie dostaniesz jakieś ciuchy. - dokończył.
- Dobra, okey. - odparłam krótko na dostarczone mi informacje.
- Jakieś plany na dzisiaj masz? - zapyta.
- W sumie to planowałam się rozpakować, a potem może ogarnę okolicę - odpowiedziałam i wstałam w celu przyniesienia czegoś do picia.
- Mhm. Tylko się nie zgub.
- Postaram się - odparłam - A tak w ogóle, to dziękuję za uzupełnienie lodówki przed moim przyjazdem. - uśmiechnęłam się.
- Nie ma sprawy. Jestem Twoim managerem i moim zadaniem jest się Tobą opiekować. Obiecałem to Twojej mamie przy podpisywaniu kontraktu. - odrzekł.
- Tak, coś było. - powiedziałam
- No dobra, w każdym bądź razie ja już muszę iść. Sprawy w firmie. - powiedział - Postaram się jutro Ciebie odwiedzić. - ciągnął - To do zobaczenia. - ruszył w stronę drzwi.
- Pa - odpowiedziałam krótko i poszłam zamknąć za nim drzwi. I w ten o to sposób Fryderyk obudził mnie tylko po to, by przekazać mi tą całą teczkę.
Po zjedzeniu naleśników na obiad czułam się pełna. Posprzątałam w kuchni i poszłam do salonu obejrzeć coś w TV. Mam nadzieję, że coś zrozumiem. Pisać umiem, mówić umiem, gorzej ze zrozumieniem innych, ale muszę się tego nauczyć. Włączyłam jakiś kanał i usiadłam na kanapie. Program nie przypadł mi do gustu. Był o gotowaniu, a ja wolę jednak praktykować swoją kuchnię. Przeskakiwałam tak z programu na program, aż nie trafiłam na program TalkShow. Po chwilowym oglądaniu kamera pokazała na występujący aktualnie zespół, którym okazało się być BTS. Zostawiłam kanał i zaczęłam oglądać. Okey, Bangtan a ja nie czaje o co chodzi. Jeszcze. Po "przestawieniu" się na język koreański część - zrozumiałam bez problemu, część - piąte przez dziesiąte,a kolejnej części... Nooo w ogóle. Ale to była minimalna część.
W efekcie dowiedziałam się - pomijając ich aktualny wygląd rzecz jasna - że jakoś za dwa tygodnie będą kręcili teledysk do nowej piosenki oraz o ich prawdopodobnej mini trasie koncertowej po Korei i Tajwanie. Rozmawiali jeszcze o tym jak sobie wyobrażają przyszłość; z czego dowiedziałam się, że mój kochany V oczywiście chciałby mieć w przyszłości żonę, ale boi się, że teraz dziewczyny mogą się nim interesować z tego względu, iż jest sławny. Wszystkie takie najchętniej bym po wystrzeliwała.
16:00. Ubrałam rurki i luźną bluzkę z krótkim rękawem. Mam nadzieję, że potem nie zrobi się zimniej.
Kiedy wychodziłam z budynku było kilka minut po szesnastej. Stanęłam przed drzwi do wieżowca i zwrócona w stronę miasta nie wiedziałam gdzie iść. Czułam taką dziwną niewiedzę. A co, jak się zgubie? Zdecydowałam się na kierunek prawo. Raz się żyje, co nie? Szłam wzdłuż dość ruchliwej ulicy oglądając wystawy wszystkich sklepów jakie mijałam. W końcu doszłam do jakieś galerii handlowej, w której stwierdziłam, że się zatrzymam. Nogi bolały mnie niemiłosiernie, więc gdy tylko dostrzegłam cukiernię znajdującą się w rogu centrum handlowego zdecydowałam się na mały odpoczynek. Zamówiłam wielki deser lodowy z kawałkami owoców, galaretką i bitą śmietaną. Przecież ja to zjem, prawda? Otrzymując zamówienie dostałam jakiś magazyn. Przeglądając go natknęłam się na listę koncertów odbywających się w najbliższym czasie. Skoro jeszcze mam wolne to mam chyba prawo się trochę rozluźnić, prawda? A Fryderyk powinien mi to zapewnić. Położyłam otwartą gazetę na stoliku i zaczęłam jeść deser. Gdy skończyłam wzięłam z powrotem magazyn i patrzyłam na tą listę. Po chwili zauważyłam, że jakieś występy będą mieli CNBlue, B.A.P., Bangtan Boys, VIXX i jeszcze Big Bang. Jako, że jeszcze nigdy nie byłam na żadnym koncercie postanowiłam jakoś się tam wybrać. Przeszkoda były tylko bilety, które manager powinien załatwić. Więc, w takim razie nie ma z tym żadnych problemów. Szybko wybrałam numer, aby zawiadomić Fryderyka o moich planach:
- Nie mogę teraz zbytnio gadać, zadzwoń później - powiedział na wstępie
- Ale to zajmie chwilkę - odparłam
- Dobra, no więc? - zapytał
- Jest sprawa - zatrzymałam się - Potrzebuję bilety na kilka koncertów. Są w tym tygodniu, a póki mam wolne chce na jakiś iść. - dokończyłam
- Hmmm, wyślij mi nazwy. Zobaczę co da się zrobić. powiedział - Skoro są w tym tygodniu może nie być już biletów. - ciągnął - Ale zobaczę co da się zrobić.
- Dziękuję - powiedziała z uśmiechem na twarzy.
- A teraz muszę już kończyć, do zobaczenia.
- Cześć - odparłam
- No mówię Ci - rozmawiałam właśnie z Różą. Opowiadałam jej w jakim to mieszkanku sobie mieszkam.
- Zobaczę, jak przyjadę - powiedziała
- Tak, masz rację! Może w końcu mi uwierzysz, że nie będziesz musiała się ze mną gnieździć w jednym łóżku, bo nawet swój pokój będziesz miała. - odparłam
- Zobaczymy - powiedziała. - A teraz powiedz, czy już kogoś wyrwałaś co? - zapytała i choć jej nie wiedziałam, byłam pewna, że poruszyła zabawnie brwiami.
- Chciałoby się - powiedziałam - Gdy Cię nie ma, jakoś żadnych ładnych nie widzę na horyzoncie. - dokończyłam śmiejąc się cicho pod nosem.
- Znajdź sobie ty wreszcie jakiegoś chłopaka. - powiedziała zmieniając temat - Albo nie, lepiej zaczekaj do moich odwiedzin. Tak, tak będzie lepiej - zarządziła
- Czy ty coś sugerujesz? - zapytałam unosząc brwi do góry.
- Nie? - odpowiedziała pytaniem.
Z Różyczką gadałam ponad godzinę. Już się boję tego rachunku. Było już po dwudziestej i stwierdziłam, że pójdę się umyć. I tak właśnie już o 21 wylądowałam w łóżku. Mimo zmęczenia, nie mogłam jednak zasnąć. Ehh, z tą różnicą czasu nie przestawię się tak szybko. Ponieważ nie chciało mi się iść po laptopa wzięłam telefon i ogarnęłam co u innych. Zasnęłam dopiero koło godziny 23, choć to i tak wcześnie jak na mnie.
Rano obudziłam się o godzinie dziewiątej nadzwyczaj wyspana. Z powodu mojego lenistwa wstałam dopiero po 10 i przyczyną tego był tylko i wyłącznie mój brzuch. Albo mój wołający o jedzenie brzuch. Kiedy zjadłam moje rutynowe płatki czekoladowe z mlekiem postanowiłam iść się gdzieś przejść.
Tym razem postanowiłam pójść w lewo. Po drodze przyglądałam się budynkom dookoła. Muszę raz wybrać się na zwiedzanie Seulu. Po godzinnym spacerze usiadłam się w pobliskim parku na jednej z wolnych ławek. Podczas, gdy tak siedziałam zadzwonił mi telefon.
- Tak? - zapytałam nie wiedząc kto dzwoni, gdyż nie spojrzałam przedtem na wyświetlacz.
- Dałem radę zdobyć tylko 2 bilety. A to i tak są dodatkowe, że się tak wyrażę. - zaczął
- Hmm, no dobra. - przerwałam mu wiedząc, że jeszcze nie skończył poprzedniej wypowiedzi, ale jakoś nie chciało mi się gadać. Wolałam posiedzieć w ciszy i popatrzeć na tutejszych mieszkańców, jak idą na spacer, albo jak dzieci się bawią na pobliskim placu zabaw,
- Big Bang i CNBlue - powiedział, a ja myślałam nad jego słowami. Dopiero po chwili ogarnęłam co powiedział.
- Nie masz na BTS? - zapytałam - To mój ulubiony zespół.
- Niestety nic nie dałem rady zrobić. - odpowiedział - Pójdziesz na kolejny, co? - zapytał
- Jak będą jeszcze bilety. - powiedziałam
- Postaram się, żebyś na kolejny poszła. - odparł - Dzwoniłem tylko na chwilkę. Jest przerwa między spotkaniami, więc będę już kończył. - powiedział
- Cześć.
Wstałam i ruszyłam w stronę domu. Całą drogę pisałam z Różą i nie zauważyłam, kiedy przed wieżowcem, w którym znajdował się mój apartament ktoś na mnie wpadł. Idiota. Poleciałam w tył, a osoba, która na mnie wpadła leżała na mnie. Do tego gdzieś wypadł mi telefon.
- Prze-przepraszam. Nie wiedziałem Cię - osoba przez którą byłam całą obolała z pewnością była chłopakiem. Nic dziwnego, że z taką siłą mnie przewrócił. Mogę jednak przyznać, że mimo ładnego głosu jaki owa osoba posiadała, trochę się go bałam. Miał ubraną bluzę, a jej kaptur był na głowie. Do tego miał założone czarne okulary. Zerknęłam na niego tylko raz i wzrokiem poszukiwałam telefonu.
- Musisz się bardzo spieszyć. - powiedziałam dalej szukając telefonu.
- Tak trochę. - odpowiedział. - Szukasz czegoś? - zapytał
- Telefon mi gdzieś wypadł. - odparłam nie chcąc wdrażać się z nim w jakiekolwiek rozmowy.
- Mi też i widzę chyba obydwa. - wskazał palcem pod drzewo, które stało nieopodal mnie. Wzięłam ten leżący bliżej mnie i chciałam już iść z tamtego miejsca. - Skąd jesteś? - zapytał - Dobrze mówisz po koreańsku.
- Dziękuję, a jestem z Polski i na razie tutaj trochę pomieszkam. Wiesz, coś nowego. - powiedziałam - Ja już muszę iść, cześć. - dokończyłam nie odwracając się w stronę nieznajomego.
- Cześć. - powiedział i również ruszył w swoją stronę. Kiedy upewniłam się, że już sobie poszedł weszłam do budynku. Co jak co, ale jeszcze by mnie nachodził i co wtedy?
Weszłam do domu i lekko obolała poszłam do sypialni, aby się trochę położyć. Tak, jestem leniem. Niestety bądź stety. Zależy dla kogo. Leżałam na plecach z oczami wlepionymi w sufit. Po chwili uświadomiłam sobie, że przez tego palanta nie odpisałam jeszcze przyjaciółce na ostatnią wiadomość. Wyjęłam telefon z jego stałego miejsca, gdy śpię - spod poduszki - i odruchowo chciałam wpisywać hasło, kiedy od razu pojawiła się strona główna. Nie, to nie możliwe. Wzięłam zły telefon. Ekran zgasł, a ja ponownie go włączyłam. Przyjrzałam się tapecie, ponieważ wydawała mi się znajoma; co prawda raczej ludzie, bo takiego zdjęcia jeszcze nie widziałam. Czyżby ten co na mnie wpadł, był fanem BTS? W takim razie pewnie gej, bo jaki chłopak ma chłopaków na tapecie? Dla ścisłości jestem tolerancyjną osobą i nic do homoseksualistów nie mam. Po prostu przeszło mi przez myśl, że byłby to chłopak idealny. Ideały nie istnieją.
Nie powinnam. Ale to nie będzie przecież przestępstwo. A może jednak? Ughhh... Nie moja wina, że wziął nie swój telefon. Nie, czekaj. Twoja idiotko. To ty pierwsza wzięłaś telefon. Ughh... Nie dowie się prawda? Po za tym jakoś muszę odzyskać mój i po prostu przy okazji popatrzę sobie na zawartość tego telefonu. Tak, jestem
Włączyłam galerię. No proszę, a może to był jakiś psychofan? Chociaż , gdyby zobaczył moje zdjęcia to nie wiem, czy nie miałby takiego samego zdania o mnie. Dobrze, że mam polskie hasło.... Które wczoraj usunęłam, bo mi przeszkadzało, że co chwilę musiałam odblokowywać, jak pisałam z Różą. Fuck. Nie myśląc więcej o tym, co będzie z moim telefonem włączyłam jeden z albumów. Selca Jimina, całe Bangtan, Jimin, Jimin, Jimin. Dafaq? Psychofan. Co więcej są to zdjęcia, których nigdy nie widziałam. Skąd ten koleś je ma?
Weszłam do folderu z muzyką i się zdziwiłam. Po dokładnym przejrzeniu wręcz się bałam. Nie było ani jednej piosenki BTS. To niemożliwe. Boję się tego kolesia, ale muszę ten telefon jakoś odzyskać. Zadzwonię do kogoś wieczorem. Już wieczór. To może jutro? Nie, lepiej dzisiaj. Stwierdziłam jednak, że najpierw się ogarnę, a potem pomyślę, jak w bezpieczny sposób odzyskać telefon.
_________________________________________________________
Czyta ktoś? ;)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz