piątek, 18 kwietnia 2014

Rozdział 5

*Tydzień później*

*Lauren's P.O.V*

- Przypominam Ci, że jutro masz zdjęcia do teledysku - oznajmił Fryderyk.
- Tak, tak. Pamiętam. Nie martw się - odparłam znudzona już rozmową z nim. Wreszcie coś tu zaczynam robić. Przez ostatni tydzień czasami wychodziłam do galerii, a poza tym siedziałam w moim przytulnym mieszkanku. I oczywiście prowadziłam drugie rozmowy z Różą. Bardzo długie. Bodajże dwa dni temu, gdy się rozłączyłyśmy spojrzałam na wyświetlacz, który pokazywał, że rozmawiałyśmy jakieś 6 godzin. W sumie wtedy nawet nie wiedziałam, kiedy się ciemno zrobiło, więc to chyba możliwe.
- A tak w ogóle jak się czujesz? Wiem, że... - mężczyzna jeszcze długo coś mówił, ale ja go nie słuchałam. Od incydentu z drzwiami minął jakiś tydzień, a ten codziennie pytał się o mój stan. Co prawda głowa bolała mnie jeszcze jakieś 3 dni temu, ale teraz było już w porządku. Czułam się jak dziecko, o które wszyscy się martwią. - Ej, słuchasz mnie? - zapytał, gdy po jakimś czasie nie odpowiedziałam.
- Wybacz, zamyśliłam się.
- Ta, jasne - czasami miałam wrażenie, że ten manager to jeszcze nastolatek. Momentami miał odzywki typowe dla młodzieży, ale to może dlatego miałam z nim dosyć dobry kontakt. Rozumiał kiedy byłam zmęczona i od razu kończył sesję mówiąc, że zostanie kontynuowana następnego dnia.
- No, nie gniewaj się. - powiedziałam
- Pfff - o tym właśnie mówiłam. No, bo jaki dorosły facet używa "pfff"?
- Eh, nie to nie. Muszę już lecieć. Do jutra. - powiedziałam
- O 10 po Ciebie przyjadę. Bądź gotowa. - odparł.
- Jasne, cześć. - rozłączyłam się.

Od ostatniego spotkania z Bangtan nie miałam okazji znowu spędzić z nimi czasu. Ale może to dobrze? Wolałabym chyba nie przekraczać granicy fan/idol. Cieszę się, że ich spotkałam i mogłam spędzić z nimi wtedy czas; mimo okoliczności w jakich się poznaliśmy, aczkolwiek myślę, że przyjaźń z nimi; która mogłaby się rozwinąć, gdybyśmy się częściej spotykali byłaby trochę dziwna. Zdaję sobie sprawę, że tysiące dziewczyn marzą o sytuacji w stylu "przyjaciółka całego zespołu + dziewczyna jednego z nich", no, ale bez przesady. Jestem ich fanką, owszem i tyle mi starczy.

*Następny dzień*

Dźwięk budzika wypełnił swoje zadanie i szybko mnie obudził. Żeby wyłączyć jego irytującą melodyjkę zmuszona byłam wstać, ponieważ dzień wcześniej położyłam go na stoliku na drugim końcu sypialni. Ale przynajmniej nie zaspałam. Za godzinę będzie po mnie Fryderyk.
Wzięłam potrzebne rzeczy i ruszyłam do łazienki, aby się wziąć szybki prysznic. Następnie się ubrałam i wysuszyłam włosy, które wcześniej umyłam. Na twarz nałożyłam tylko zwykły krem, gdyż na planie będzie stylistka, więc nie było sensu, aby cokolwiek z tak zwanych kosmetyków upiększających na siebie nakładać.
Zjadłam jeszcze śniadanie, którym była jajecznica i czekałam na managera. Równo o dziesiątej usłyszałam dzwonek, który zasygnalizował przybycie Fryderyka. Wstałam z kanapy wyłączając wcześniej telewizor i ruszyłam do drzwi. Przed otwarciem ich wsunęłam na nogi conversy. Dzisiaj byłam ubrana na luźno. Rurki i bluza oversize. Są to moje ulubione rzeczy. Do tego jeszcze czapka beanie, która jest moim ulubionym dodatkiem.

- Już - oświadczyłam, gdy tylko otworzyłam drzwi. Mężczyzna stał oparty o ścianę ze spuszczoną głową. Uniósł ją, gdy stanęłam przed nim. Przytaknął i dał mi znak, że możemy iść do samochodu. Windą zjechaliśmy na dół  i wyszliśmy z budynku.
- Tak w ogóle, jaki to zespół? - zapytałam, gdy otworzyłam drzwi, po czym weszłam do auta.
- Poproszono mnie, abym nie mówił Ci tego, więc wybacz... - odparł zapinając pas.
- Dlaczego?
- A bo ja wiem? - powiedział odpalając samochód. - Oni też nie wiedzą kim jesteś.
- Oookey - odparłam opierając się o okno. Resztę drogi o nic się nie pytałam. Fryderyk zresztą też, więc a samochodzie panowała cisza.

Po ponad 20 minutach jazdy Fryderyk zaparkował przed budynkiem, który wydawał mi się znany. Ba, on był mi znany. Ostatnio to właśnie z niego chłopacy nie chcieli mnie wypuścić i siedziałam trochę tam z nimi. Przedtem również spałam.
- Tutaj? - zapytałam unosząc brwi do góry
- Tak Lauro - odparł
- Nie cierpię jak tak do mnie mówisz. - powiedziałam zmieniając mimikę twarzy, tak, że miałam zmarszczony nos.
- Przeżyjesz. - mężczyzna wziął jeszcze jakąś teczkę i ruszył w stronę wejścia
- Jasne, skąd wiesz, że przez to nie będę za chwilę leżała ileś metrów pod ziemią, co? - zapytałam dotrzymując mu kroków.
- W moim poprzednim życiu byłem wróżką latającą w różowej sukience, takie rzeczy po prostu zostają. - odparł.
- Ha, ha, ha.

Podeszliśmy do biurka, za którym siedziała kobieta koło trzydziestki. Kończyła właśnie rozmowę, więc nie musieliśmy długo czekać.
- Dzień dobry. Jestem Fryderyk Nowak, a to jest moja podopieczna. Ma uczestniczyć w teledysku.
- Uhmm - kobieta, która swoją drogą była nienagannie ubrana, a makijaż podkreślał wszelkie atuty jej twarzy; spojrzała w papiery, które miała przed sobą. Przejrzała parę z nich. Jeden przykuł jej uwagę. - Tak, tak. Laura Palik, tak? - zwróciła się do mnie.
- Dokładnie, to ja. - odparłam uśmiechając się
- Proszę to podpisać. - podała kartkę Fryderykowi. - Pani też. - tym razem ja otrzymałam długopis.
- Gdzie mamy się udać? - zadał pytanie mój manager.
- 7 piętro, pokój numer 454 - odparła z uśmiechem.
- Dziękujemy. - odpowiedział, po czym ruszyliśmy do windy, która znajdowała się recepcji.

- Kliknij siódemkę. - powiedział Fryderyk, na co ja tylko przytaknęłam - Zdenerwowana? - zapytał
- Ja? Skądże. - oparłam z sarkazmem. - Nawet nie wiem z kim będę pracować.
- Zaraz się dowiesz.
- Yhm. - odparłam. - To tutaj byłam tydzień temu nie? - zapytałam
- Dokładnie, ale piętro wyżej. - powiedział. W tamtej chwili winda się uchyliła, a my mogliśmy zacząć szukać wskazanego pokoju.
- Ej, to jest dopiero 339 - powiedziałam - Na pewno to piętro? - zapytałam z ciekawością.
- Zobacz, jaki długi jest ten korytarz. - odparł Fryderyk, a ja po raz kolejny tylko przytaknęłam

Będąc na korytarzu zadzwonił mój telefon. Jak się potem okazało osobą, która do mnie dzwoniła była Róża.
- Możesz z nią potem pogadać? - zapytał manager.
- Ale ja chce teraz. - odparłam - Rozłączę się, jak już będę musiała. - uśmiechnęłam się.

- No hej! - powiedziałam na przywitanie uśmiechając się pod nosem
- Cześć, cześć.- odpowiedziała wesołym głosem.
- Cel twojego telefonu to... ? - zapytałam idąc za Fryderykiem.
- Czy muszę mieć jakiś cel? - odparła. Byłam pewna, że w tamtej chwili mrużyła oczy. Miała taki nawyk, kiedy pytałam się o coś, a ona zaprzeczała. - Po prostu się nudzę. - dopowiedziała - A ty co robisz?
- Aktualnie idę za Fryderykiem, który szuka pokoju 454.
- A gdzie zmierzasz? - zapytała
- Występuję w jakimś teledysku - powiedziałam.- Nie wiem jakiego zespołu.- dodałam słysząc jak bierze wdech.
- Czy ty czytasz mi w myślach?
- Mejbi? - odparłam uśmiechając się.
- Tutaj. - powiedział Fryderyk, a ja tylko machnęłam ręką.
- Przeszkadzam? - zapytała po raz kolejny moja przyjaciółka
- Nie, spokojnie. Na razie jeszcze nic nie zaczynam. - odpowiedziałam wchodząc za Fryderykiem do pomieszczenia. - Właśnie weszłam do jakiegoś pokoju.
- Ooo, do jakiego?
- Są jakieś rekwizyty, więc pewnie tu będzie ten teledysk. - powiedziałam - A tu jest pomieszczenie, gdzie robią makijaż. - odruchowo wskazałam ręką zapominając, że nie rozmawiam z Różą w cztery oczy.
- Widzę, widzę. - oparła
- Oj, wybacz no - zaśmiałam się. - Czekaj momencik - powiedziałam słysząc wołanie Fryderyka.
- Za chwilę zespół przyjdzie. Możesz kończyć - powiedział
- Skończę jak już przyjdą. - odparłam
- No już jestem. - powiedziałam podchodząc do ściany i oparłam się o nią.
- Okey. Ile mamy jeszcze czasu? - zapytała
- Aż nie przyjdą. - odparłam - Jeju, jestem ciekawa kto to.
- Powiedz mi jak już wejdą. - odpowiedziała
- No jasne. A w ogóle to uprzedzam, że o tych drzwiach pogadamy innym razem - powiedziałam uśmiechając się.

*Korytarz*

*Narracja trzecioosobowa*

- Ej, a może to będzie jakaś francuska? - zapytał V unosząc brwi.
- Masz na myśli "bonjour", "merci" i te sprawy? - zapytał Jimin
- Oni jedzą ślimaki i żaby. Co w tym fajnego? - tym razem pytanie zadał Rap Monster.
- Ale nie każdy. - powiedział Jin.
- To będzie jakaś modelka? - zapytał Suga.
- Już ją sobie wyobrażam. - odparł J-Hope spoglądając w dal.
- I jak się ma ta Twoja wyśniona modeleczka? - zapytał Jungkook.
- A bardzo dobrze. - powiedział HoSeok. - Długie brązowe włosy, ciemne oczy. Ma ubraną czerwoną sukienkę i szpilki zdobiące długie nogi. Wiecie, modelka musi jakoś wyglądać.
- I myślisz, że na plan przyszła by tak odstawiona? - zapytał Suga.
- No raczej. Co z tego, że praca? - odparł. - Modelka to modelka.

*Pomieszczenie numer 454*

*Laura's P.O.V*

- Gwiazdy się spóźniają, co? - zapytała Róża.
- Od razu gwiazdy. - powiedziałam - Wiesz, że lubię k-pop i w ogóle. A jak to będzie zespół, który lubię? - zapytałam
- Wybacz - powiedziała, a ja usłyszałam cmokanie po drugiej stronie. - Buziak dla Ciebie na przeprosiny - zaśmiała się.
- Dziękuję. - powiedziałam - A tak w ogóle to... - drzwi od pomieszczenia się otworzyły, a ja zrobiłam duże oczy.
- To wy? - zapytałam nadal mając duże oczy.




_______________________________________________
Poproszę, aby każda osoba, która tutaj zagląda uświadomiła mnie o tym. Chciałabym wiedzieć czy w ogóle ktoś to czyta. Anonimki również mogą je dodawać, wiec myślę, że problemu nie będzie.
Z góry dziękuję :)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz