*Laura's P.O.V*
- Włączcie sobie TV albo coś - powiedziałam do chłopaków, kiedy wygodnie rozsiedli się na kanapie przed telewizorem. Sama poszłam do kuchni w celu przyniesienia czegoś do picia gościom.
- To twoje mieszkanie? - zapytał Kookie siadając na ziemi.
- Chwilowo tak. - krzyknęłam z kuchni - Dokładniej na rok. - dodałam nalewając soku do szklanek.
- Ładnie tu masz. - powiedział J-Hope rozglądając się po pomieszczeniu. Mieszkanie było przestrzenne i połączone głównie filarami. Część kuchnia, salon, korytarz i jadalnia były tak naprawdę jednym pomieszczeniem, a ściany miały tylko sypialnia i łazienka.
- Dziękuję - krzyknęłam po raz kolejny. Z jednej z szafek wyjęłam jakieś chrupki o wsypałam do miski.
- To ile ci to zajmie? - zapytał Rap Mon, kiedy pojawiłam się w zasięgu ich wzroku.
- Poczekacie tyle, ile trzeba. - odparłam uśmiechając się. - W kuchni macie picie i coś do jedzenia. Smacznego - powiedziałam wychodząc z pokoju. Mam nadzieję, że nie zrobią mi bałaganu.
Z łazienki wyszłam po dwudziestu minutach gotowa do wyjścia. Zamykając drzwi usłyszałam jakiś huk, który - podejrzewałam, że - dochodził z salonu. Co ci idioci zrobili?
Kiedy stanęłam w salonie ujrzałam chłopaków ustawionych w kółku. Po środku nich coś się znajdowało a oni bacznie się temu przyglądali. Coś zbili. To było do przewidzenia.
- Yhm - odchrząknęłam, aby zwrócili na mnie uwagę. Jako pierwszy zrobił to lider, a kiedy mnie ujrzał zrobił przerażoną minę.
- My... Laura... Ja... - raper nie mógł się wysłowić. Spojrzałam na niego wyczekująco unosząc jedną brew ku górze. Z kółka wyłonił się maknae, który trzymał dwie części potłuczonej już miski.
- My nie chcieliśmy - powiedział Jimin po chwili ciszy między nami - Naprawdę - dodał, gdy zauważył, że nic nie odpowiadam.
- Kto to zrobił? - zapytałam z poważną miną, jednak w duchu się śmiejąc. Nie wiem, jak oni, ale ja pamiętam jak udawali bójkę między sobą. Nikt nie powiedział, że nie mogę się odpłacić.
- Noo... - zaczął J-Hope - To był... - chłopak przerwał z powodu uderzenia w rękę. Chronią się?
- Ty? - zapytałam zwracając się do niego. Ze mną się nie zadziera!
- Broń Boże - krzyknął natychmiastowo.
- To może w takim razie ty? - zapytałam Jungkooka podchodząc do niego.
- Jakżebym mógł. - odparł na jednym wydechu.
- To w takim razie kto? - zapytałam spoglądając na każdego po kolei.
- No... - zaczął Jimin - To był... - przerwał, gdy ktoś uderzył go w rękę.
- Praktykujecie zasadę "Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego?" - zapytałam widząc, że lider zabronił mu mówić kto był sprawcą. Obróciłam się do nich plecami. - Ciekawie. To dowiem się kto to był. - krzyknęłam głośniej niż wcześniej. Trochę przesadziłam. Ale jednak mój krzyk okazał się skuteczny. Kiedy wróciłam na poprzednią pozycję wszyscy wskazywali palcami Min YoonGi'ego.
- No proszę. - powiedziałam widząc, że się poddali.
- Ej, a co z tą waszą solidarnością? - zapytał raper widząc, że każdy go wydał.
- Spójrz na nią. - szepnął mu Jin. - Jest wkurzona.
- Nie wiesz do czego jest zdolna w takim stanie. - dodał V
Zaczęłam się śmiać, a cały zespół spojrzał się na mnie nie wiedząc o co chodzi.
- T-ty nie jesteś zła? - zapytał po chwili Rap Mon.
- Za co? - odparłam nadal się śmiejąc.
- No bo zbiliśmy ci miskę - zaczął - A kiedy to zobaczyłaś... - dodał, jednak nie dokończył zdania.
- Bylibyśmy trupami, gdybyś mogła zabijać wzrokiem. - wtrącił V.
- Może ja faktycznie powinnam zostać aktorką! - krzyknęłam zauważając, że udało mi się ich wkręcić.
- T-ty... - zaczął zdziwiony Suga pokazując na mnie palcem.
- Ty sobie z nas żartowałaś - powiedział w końcu Jimin widząć, że przyjaciel nie może się wysłowić.
- Wyrównane - krzyknęłam wytykając im język - Ale przy okazji, byście widzieli swoje miny - zaczęłam się śmiać.
- Odegramy się jeszcze. - powiedział RapMon idąc w stronę wyjścia - A teraz już chodźmy do tego Wesołego Miasteczka - dodał.
- Idźmy po watę cukrową - krzyknął V widząc stoiska.
- Nie, jedzenie później - powiedział stanowczo Jin widząc jak młodszy cały czas patrzy w tamtą stronę.
- Ale ja też chce teraz - zaczęłam. Pożałują, że mnie tu zaciągnęli. - V idziemy! - zwróciłam się do chłopaka na co temu zabłysły oczy.
- To nam też już przynieś - powiedział do mnie lider widząc jak się kieruję w stronę stoiska.
- Nie, wy chcieliście później - odparłam odwracając się do nich .
- To gdzie teraz? - zapytał Jimin rozglądając się na atrakcje.
- Co powiecie na Dragona? - zapytał RapMon.
- Jedno z niewielu, które nam zostało. - zaczął V - Więc możemy.
- Nie! Nie ma mowy! - krzyknęłam widząc jak ci się kierują po zakup biletów.
- Boisz się? - zapytał się V. Niech ci szlag. Przypomniało Ci się o horrorze?
- N-nie. - odparłam - Ja...
- Boisz się! - krzyknął widząc jak spuściłam głowę.
- Mam lęk wysokości jasne? - spojrzałam na każdego po kolei.
- To niemożliwe. - powiedział w końcu Suga. - Ty się niczego nie boisz! - dodał na co ja byłam cicho.
- No idź z nami. - powiedział w końcu V uśmiechając się do mnie. Czy on właśnie wykorzystuje to, że jest moim biasem?
- Nie - odparłam. - Ja tu mogę poczekać.
- Wagoniki są podwójne. - zaczął lider - Usiądziesz, z którymś z nas. - dodał.
- Nie. - powtórzyłam - Zaczekam.
- Chcesz, żeby J-Hope Cię tam siłą wniósł - zwrócił się do mnie Jungkook unosząc brwi.
- Aish!
- To jak? - powiedział lider zwracając się do pozostałych - Losowanie?
- Dzisiaj numerki - wtrącił się Suga po czym wyciągnął kartkę i długopis z kieszeni. On serio nosi to ze sobą? - Przewidziałem, że będzie taka sytuacja. - powiedział widząc moje zdziwienie, kiedy wyciągał potrzebne rzeczy.
- To wylosujcie jeden numerek i siedzicie z tym, co będzie miał taki sam. - powiedział lider.
- Mam 3 - powiedziałam bez entuzjazmu, kiedy rozwinęłam karteczkę.
- Siedzisz ze mną - powiedział Suga uśmiechając się do mnie i podnosząc rękę w celu przybicia ze mną piąteczki. Ma pecha, minęłam go bez słowa i ruszyłam w stronę kolejki. Chcę to mieć za sobą.
- Poważnie się boisz? - zapytał
- Nie, trzęsę się dla zabawy. - odparłam z sarkazmem.
*Suga's P.O.V*
Na początku cieszyłem się, że to właśnie z nią siedzę w tym wagoniku. Chwilę potem - żałowałem. Czemu przy niej tak dziwnie się czuje? Ogarniało mnie ciepło, przyjemne ciepło. Jednak po chwili zastanowienia wolałbym, aby to uczucie mnie nie dotykało. Nie wiedziałem co powiedzieć, a bardzo chciałem z nią porozmawiać. Bała się. Mógłbym ją przytulić, ale jakby to wyglądało.
- Musisz się cały czas na mnie patrzeć? - zapytała, a ja uświadomiłem sobie, że przez cały mój wewnętrzny monolog skupiłem na niej swój wzrok. Ale Laura cały czas patrzyła w drugą stronę, więc jak ona... - Czułam jak się na mnie patrzysz. - dodała po chwili. Ona czyta mi w myślach?
- Ja... - zacząłem. Muszę z tego jakoś wybrnąć. - Nadal nie wierzę, że się boisz Dragona. - powiedziałem wymyślając najlogiczniejszą wymówkę.
- Mam lęk wysokości. - odpowiedziała zwracając na mnie swoją uwagę.
- Prosimy zapiąć pasy. - w głośniku zabrzmiał głos jakieś kobiety. Pewnie tej co obsługiwała maszynę.
- No to gotowa? - zapytałem Laurę.
- Fizycznie tu siedzę, ale psychicznie - nie - odpowiedziała zaciskając rękę na barierce mieszczącej się przed nią. Chłopacy siedzieli w bliższych wagonikach, bo przed nami zdążyła się jakaś wycieczka wepchnąć. Zanim Laura stanęła w kolejce po bilety chciała jeszcze na chwilę usiąść na ławeczce, więc poszedłem z nią. I w tamtej chwili ta duża grupa stanęła w kolejce za naszymi przyjaciółmi, a my zostaliśmy na szarym końcu.
Na początku kolejka jechała dosyć wolno, jednak za każdym razem, gdy przyśpieszała Laura mocniej zaciskała ręce. Nie boli ją to? W pewnym momencie kolejka podskoczyła, co było bardzo odczuwalne, a ja poczułem jak ktoś się trzyma mojego ramienia. Spojrzałem na dziewczynę. Miała zamknięte oczy i kurczowo trzymała się mojej bluzki. Stwierdziłem, że skoro chłopacy siedzą z przodu, to nie widzą nas, więc przytuliłem Laurę. Jednak w tym momencie ta odsunęła się.
- Prze-przepraszam. - powiedziała odsuwając się ode mnie. Usiadła kawałek dalej niż przedtem. Na co ja ją chwyciłem za rękę i przyciągnąłem z powrotem.
- Bo spadniesz - odparłem kiedy ta spojrzała na mnie zdziwionymi oczami. - Skoro się boisz, to się przytul - powiedziałem podnosząc rękę, aby zrobić jej miejsce. No dalej. - Nic się nie stanie - dodałem widząc niepewność w jej oczach. - No chodź - pociągnąłem ją do siebie, a ta schowała twarz w mojej bluzce. To było słodkie. Kiedy kolejka zaczęła zwalniać dziewczyna powróciła do swojej początkowej pozycji i chwyciła znowu barierki.
- I jak Laura? - zaczął Jimin - Było aż tak źle? - zapytał unosząc brwi.
- Tak - odparła dziewczyna nie spoglądając na niego nawet przelotnie.
- Siedziałaś z Sugą - powiedział Kooki - Nie mogło być aż tak źle.
- A to niby dlaczego? - zapytała
- Bo to Suga. - wtrącił V na co ta nic nie odpowiedziała.
- Możemy już iść do domu? - zapytała Laura, kiedy przez 20 minut krążyliśmy po Wesołym Miasteczku.
- Najpierw chce jeszcze w coś zagrać! - krzyknął J-Hope pokazując na stoiska znajdujące się przed nami.
- To ja zaczekam tam - powiedziała kierując się w stronę ławki.
- Nie chcesz zagrać? - zapytałem dziewczyny.
- Nie mam już kasy - krzyknęła co raz bardziej się oddalając.
- Chodź YoonGi - zwrócił się do mnie Jin
- Zaraz do Was dojdę - powiedziałem zwracając się do starszego. - Laura! - krzyknąłem podchodząc do siedzącej już dziewczyny - Chodź zagrasz z nami. - uśmiechnąłem się do niej.
- Mówiłam, że nie mam już kasy - odparła również się uśmiechając.
- Ale ja mam. - odpowiedziałem pociągając dziewczynę za sobą. - To w co chcesz zagrać? - zapytałem, kiedy byliśmy już koło chłopaków.
- Może być tamto - wskazała na grę, w którą aktualnie grał V, a obok niego Kookie. To się dobrali. Żaden nie mógł wycelować w szklane butelki stojące kilka metrów przed nimi. Cały czas pudłowali.
- Poproszę dwa razy - zwróciłem się do kobiety zajmującej się tym stoiskiem. Ta podała mi piłeczki i stanęliśmy w kolejce. Dokładnie za maknae i biasem dziewczyny.
- No dobra, teraz my. - powiedziałem widząc, że chłopakom skończyły się piłeczki.
- Laura! - zwrócił się do niej V. - Wygrasz dla mnie tamtego stworka - powiedział chłopak pokazując na maskotkę jakiegoś potworka wiszącego nad nimi.
- Jak mi się uda. - odparła i skupiła się grze. Sam również to zrobiłem. Do zbicia były trzy wieżyczki ułożone w trzech butelek każda.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz