środa, 30 kwietnia 2014

Rozdział 12

*Laura's P.O.V.*

- Laura! - usłyszałam głos tuż nad moim uchem, więc uniosłam głowę z nad telefonu.
- Hm? - zapytałam widząc Różę, która wróciła już z toalety.
- Fotograf Cię wołał - powiedziała siadając obok mnie.
- Okej, już idę - odparłam wstając z mojego miejsca, po czym ruszyłam we wskazane wcześniej miejsce. Mężczyzna stał obok sprzętu i czyścił swoje okulary.
- Tak? - zapytałam wiedząc, że czegoś ode mnie chciał.
- O, dobrze, że jesteś - powiedział, na co ja się uśmiechnęłam - Bo widzisz. Mam taki pomysł - zaczął swoją wypowiedź, a ja uważnie go słuchałam - W teledysku pocałunek jest przerywany przed Jungkooka. - powiedział, na co ja przytaknęłam - I pomyślałem - zatrzymał się, a ja patrzyłam na niego z niewiedzą. - I pomyślałem, że ciekawie byłoby ująć w sesji buziaka. - zakończył, a ja spojrzałam na niego ze zdziwieniem.
- Buziaka? - powtórzyłam - Takiego w policzek? - zapytałam mając nadzieję, że właśnie o tego chodzi.
- Nie - mężczyzna zaśmiał się. - Normalny pocałunek. - dodał - Chodzi o to,  żebyście tylko dotknęli się ustami - powiedział widząc, że mnie nie przekonuje.
- No nie wiem - odpowiedziałam drapiąc się po głowie.

- Macie się tylko dotknąć ustami, jasne? - zapytał fotograf, kiedy byliśmy już na planie. - To chyba nie jest dla Was za trudne. - dodał widząc, że niezbyt jestem skora do współpracy. Suga tylko przytaknął mężczyźnie, a ja spojrzałam na przyjaciółkę, która widząc mój wzrok uniosła kciuk w górę. Do tego się uśmiechała. UŚMIECHAŁA, kiedy ja cierpiałam. - Gotowi? - zapytał fotograf, gdy był już przy swoim sprzęcie. - Na początku po prostu stójcie zapatrzeni w siebie, a potem jak on Cię pocałuje masz udawać zdziwioną, rozumiecie? - mężczyzna zadał kolejne pytanie. Spojrzałam na resztę zespołu, która śmiała się z nas. Posłałam im mordercze spojrzenie, po którym na chwilę przestali, ale potem ich śmiech powrócił.
- Ja naprawdę jeszcze nigdy nie miałam chłopaka - szepnęłam chłopakowi, kiedy zauważyłam, że się powoli przybliża - tak jak nakazał mu fotograf.
- Nie martw się - odparł raper. To tylko sesja. Tylko dotknięcie ustami. 
Po chwili poczułam usta chłopaka na sobie. Udawaj zdziwioną. Ale jak? Kilka sekund później chłopak pogłębił pocałunek, a ja otworzyłam szeroko oczy, jednak go nie przerwałam. Dlaczego? Odwzajemniłam go, ale to nie było tylko dotknięcie ustami. YoonGi! Przeczuwam rozmowę. Tylko czemu nie chciałam tego przerywać?
- Pięknie! - krzyknął fotograf. Szkoda, że nie trochę wcześniej. - Laura! - tym razem mężczyzna zwrócił się do mnie - Wyglądałaś na naprawdę zdziwioną! - krzyknął - Obawiałem się, że będzie to gorzej wyglądać, ale było fantastycznie!
- Dz-dziękuję - powiedziałam będąc nadal w szoku.
- Przerwa! - krzyknął fotograf, a ja poszłam w stronę zespołu.
- To było genialne. - powiedział Jimin, kiedy podeszłam. - To jak byłaś zdziwiona! Nie wiedziałem, że aż tak potrafisz grać.
- Ja też nie - odparłam - Gdzie on jest? - zapytałam samą siebie przelatując wzrokiem całe pomieszczenie.
- Laura - usłyszałam głos przyjaciółki. Kiedy na nią spojrzałam, ta gestem pokazała mi, żebym do niej podeszła. - Co to było? - zapytała, gdy usiadłam obok niej.
- Nie mam pojęcia - odparłam
- Bo Laura... - zaczęła Róża, a ja na nią spojrzałam - Jak wychodziłam z toale...
- YoonGi! - krzyknęłam widząc chłopaka. Niestety tym samym przerwałam dziewczynie - Możesz dokończyć jak wrócę? - spojrzałam na nią - Muszę coś załatwić. Proszę. - powiedziałam, a ta przytaknęła.

- Możesz mi to wytłumaczyć? - zaczęłam, kiedy wyszliśmy na dwór.
- Ale co? - zapytał.
- Nie udawaj. - odparłam na jego słowa. Stałam z założonymi rękami wyczekując jego dalszej wypowiedzi.
- Bo... - zaczął, a ja spojrzałam w jego oczy. Wróć. Ja wcale nie spojrzałam w jego oczy. Nie, na pewno nie. Wydawało mi się. Ale, ja...
- Bo? - powtórzyłam unosząc brwi.
- Chciałem, żeby Twój pierwszy pocałunek był niezapomniany. - powiedział unosząc wzrok, aby spojrzeć na mnie. - Przepraszam.
- Przepraszasz? - zapytałam. Przyznam, że była trochę za ostra. - Naprawdę myślisz, że to wystarczy? - zapytałam - Masz rację. Będzie niezapomniany, ale na pewno nie w dobrym tego słowa znaczeniu. - dodałam na co on uniósł głowę w górę. Spojrzał na mnie smutnym wzrokiem.
- Dla-dlaczego w złym? - odparł
- Jeszcze pytasz? - zapytałam. Ale dlaczego powiedziałam, że to było niezapomniane w złym znaczeniu? Nawet tak nie pomyślałam podczas tamtej sceny. Nie chciałam, żeby był przerwany. 

*Suga's P.O.V.*

- Bo ja... - zacząłem. Właśnie w tamtej chwili uświadomiłem sobie, że nie chciałem tego usłyszeć. Nie z jej ust. - Bo ja myślę, że lubię jedną dziewczynę. - powiedziałem ściszonym głosem.
- To po co całujesz mnie? - zapytała głośno. Mam nadzieję, że nikt nie słyszy naszej rozmowy. Chociaż w stylu chłopaków byłoby stać pod drzwiami tworząc dziwną figurę.
-  Bo.. - zacząłem, jednak na tym zakończyłem. Jeżeli za dużo powiem to na pewno się już do mnie nie odezwie. Po prostu jeszcze raz spojrzałem na nią i wyszedłem z pomieszczenia nic więcej nie mówiąc.

Kiedy ponownie znalazłem się na planie poszedłem usiąść do chłopaków. Zespół cały czas gadał o nie zbyt istotnych rzeczach, więc nie wkręciłem się w rozmowę z nimi. Od czasu do czasu tylko przytaknąłem na znak, że jednak ich słucham. Siedziałem na krzesełku i patrzyłem wzrokiem po całym planie. Rzuciła mi się w oczy jedna dziewczyna, a mianowicie przyjaciółka Laury. Patrzyła się na mnie podejrzliwym wzrokiem. Co ja jej zrobiłem? Jednak nie patrzyłem na nią dużej; wróciłem wzrokiem do reszty grupy.

*Laura's P.O.V.*

Ja... Ja żałuję, że to powiedziałam. To nie tak miało być. Poniosło mnie. On po prostu chciał, żebym to zapamiętała. To było słodkie z jego strony mając na uwadze fakt, że pocałował mnie choć kogoś lubi.
Aish, ale czemu poczułam takie ciepło jak to zrobił? Nie chciałam tego przerywać, a... Idiotka ze mnie. Niepotrzebnie na niego nakrzyczałam. Ale nie pójdę do niego, żeby powiedzieć, że jednak nie jestem na niego zła.
Postanowiłam dłużej nie stać w tym pokoiku i ruszyłam do pomieszczenia, gdzie odbywała się sesja. Dopóki managerowie czegoś nie załatwią nie mogliśmy iść do domu. Usiadłam koło przyjaciółki, która nie zauważyła, że przyszłam. Wydawało się, że o czymś myślała; wzrok natomiast miała zwrócony na Bangtan, dokładniej na Sugę, który siedział z założonymi rękoma, a głowę miał spuszczoną na dół.
- Róża - dziewczyna momentalnie się ocknęła i zwróciła na mnie uwagę - Możesz już dokończyć. - powiedziałam - No, przedtem chciałaś mi coś powiedzieć - dodałam widząc, że dziewczyna nie jest zbyt chętna, aby zacząć.
- Ja... - odparła - Powiem Ci o tym później. - dodała - O czym rozmawialiście? - zapytała
- Muszę coś odkręcić - powiedziałam ciszej przypominając sobie, że nie chciałam nakrzyczeć na chłopaka. - Naprawdę nic ważnego - odpowiedziałam na wcześniejsze pytanie przyjaciółki. - Dokładnie powiem Ci dzisiaj wieczorem. - dodałam
- Mhm - dziewczyna przytaknęła, a ja wzięłam łyka wody, która stała na stoliku obok mnie. Spojrzałam na YoonGi'ego. Nadal siedział ze spuszczoną głową. Aż tak się tym przejął? 

O dwudziestej pierwszej byliśmy w moim mieszkaniu. Fryderyk nas podwiózł, gdy tylko zakończył rozmowę z managerem chłopaków i fotografem.
- To jak? - zaczęłam - Jakiś film? - zapytałam się Róży, gdy usiadłyśmy już na kanapie.
- Może być - odparła. Miałam wrażenie, że nadal myślami była gdzieś indziej.
- Ej, Róża! - krzyknęłam, a ta spojrzała na mnie - Powrót do żywych! Widzę, że o czymś myślisz. - powiedziałam - To o czym? - zapytałam kładąc brodę na jej ramię. Ta spojrzała na mnie nie wiedząc co zrobić. Ma przede mną tajemnicę?
- Bo wiesz... - zaczęła - Ten Wasz pocałunek nie daje mi spokoju. - powiedziała. Poważnie? Przecież mówiła, że to byłaby dobra partia jak na pierwszy, a teraz to jej nie daje spokoju, choć tak było na planie? Spojrzałam na nią pytająco. - Jak się czułaś, gdy zaczął? - zapytała, a ja spojrzałam na nią ze strachem. Po co jej takie rzeczy? Rozumiem, że jest moją przyjaciółką, ale...
- Dlaczego pytasz o takie rzeczy? - zapytałam unosząc brwi.
- Podobało Ci się? - dziewczyna zadała kolejne pytanie, a ja spojrzałam na nią wzrokiem mówiącym, że ma przestać. - Tylko to powiedz.
- No... - zaczęłam - Nie było źle.
- Nie było źle? - odparła unosząc brwi.
- Było fajnie. - odpowiedziałam - Lepie?
- Czyli Ci się podobało? - zapytała
- No można tak powiedzieć. - odparłam, jednak bez entuzjazmu.
- Mogłabyś go polubić? - zapytała kolejne pytanie
- Co? - zapytałam głośno.
- No Sugę. - dodała widząc, że patrzę na nią zdziwionym wzrokiem.
- Wiem, że o niego Ci chodzi. - odparłam - Tylko nie wiem, czemu pytasz o takie rzeczy.
- Bo... - powiedziała - Wiesz co - zmieniła temat - Może obejrzyjmy ten film jutro. - powiedziała wstając z kanapy. Widziałam tylko jak wyszła z pokoju i skierowała się do tymczasowo swojego. Nadal nie wiedziałam o co jej chodziło.






poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Rozdział 11

*Laura's P.O.V*

Właśnie zbiłam drugą piramidę, a kiedy V to zauważył natychmiastowo do mnie podbiegł.
- Dasz radę! - zaczął mnie dopingować, co niestety bardziej pomagało przegrać niż wygrać. - Liczę na Ciebie!
- Zamkniesz się już? - zapytałam w końcu. Od kiedy doping zagrzewa do walki? Według mnie to tylko rozprasza.
- Ale traf - powiedział uśmiechając się do mnie po czym odszedł kawałek.
YoonGi też zbijał właśnie ostatnią piramidkę. Spojrzałam na butelki, które to ja miałam zbić. Chwyciłam mocno piłeczkę i rzuciłam.
- Brawo! - V szybko podskoczył do mnie. - To jak co bierzesz? - zapytał unosząc brwi.
- Niech pani poda tego stworka - zwróciłam się do kobiety, która była odpowiedzialna za stoisko. - Tego pierwszego - dodałam przypominając sobie, że to jego TaeTae wskazywał. - Dziękuję - odparłam, kiedy kobieta podała mi maskotkę. - Zadowolony? - zapytałam uśmiechając się do TaeHyunga, kiedy podawałam mu maskotkę.
- Oczywiście - odparł uśmiechając się - Dziękuję - powiedział spoglądając na mnie - Ja nie mogłem trafić w te butelki. - dodał smutny.
- Nic się nie stało. - odpowiedziałam - A ty Suga? - zwróciłam się do rapera widząc, że zbił wszystkie butelki - Co bierzesz? - zapytałam widząc, że nie wie co wziąć.
- Nie mam pojęcia -odparł rozglądając się po maskotkach - Jakieś propozycje? - zapytał spoglądając na mnie.
- Hmm... - zaczęłam - Ten misiu jest słodki - wskazałam na dużą białą maskotkę, która przykuła moją uwagę.
- To w takim razie poproszę tego misia. - powiedział, kiedy kobieta podeszła do niego. - Dziękuję - odparł, gdy go otrzymał.
Usiedliśmy na pobliskiej ławeczce widząc, że chłopacy jeszcze w coś grają. Chłopak spojrzał na maskotkę, po czym zwrócił swój wzrok na mnie. Chwilę się nad czymś zastanawiał.
- Chcesz tego misia? - zapytał raper
- Ja? - odparłam zdziwiona propozycją
- No tak. - odpowiedział speszony. - No wiesz, za tą kolejkę. Jako przeprosiny. - chłopak uśmiechnął się.
Odwdzięczyłam się tym samym. - To jak? - dodał wysuwając maskotkę w moją stronę.
- Dziękuję - powiedziałam uśmiechając się, kiedy otrzymałam misia do rąk - Jest słodki. - dodałam patrząc na niego.

- Dzięki za odprowadzenie - powiedziałam do chłopaków, kiedy Ci stanęli przed wieżowcem. W Wesołym Miasteczku spędziliśmy pół dnia. Było już ciemno, gdy zbieraliśmy się do domu, więc chłopacy stwierdzili, że mnie odprowadzą.
- Zawsze do usług. - odparł Rap Mon.
- I jak? - zaczął Jimin - Fajnie było?
- Dawno się tak dobrze nie bawiłam, naprawdę - odpowiedziałam. - I jeszcze raz dziękuję za maskotkę - dodałam, tym razem zwracając się wyłącznie do Sugi.
- Nie ma sprawy - odpowiedział uśmiechając się.
- Czekaj - wtrącił się Jungkook - On ci oddał tego misia? - zapytał
- No tak - odparłam nie wiedząc do czego maknae zmierza.
- Tak dobrowolnie? - Kookie uniósł brwi.
- Mhm - nadal nie wiedziałam o co chodzi. - Przeprosiny za kolejkę - dodałam, kiedy doszło do mnie, że mogą YoonGi'ego potem wypytywać jak to się stało, że sam oddał coś co było jego. Z tego co gadaliśmy to takie sytuacje są u niego rzadkością.
- Ach, to zmienia postać rzeczy - powiedział J-Hope.
- Jutro coś robisz? - zapytał Jin, który ostatnio stał się małomówny.
- Ten tydzień mam do końca przepełniony sesjami, więc wybaczcie, ale nigdzie z Wami nie idę - szybko odpowiedziałam chcąc już iść do domu.
- A potem? - zaczął V
- Potem jeszcze nie wiem - odparłam - Przyjaciółka do mnie jakoś niedługo przyjedzie, więc będę z nią spędzała czas.
- Możecie z nami go spędzić - wtrącił lider.
- Nie wiem jeszcze - zaczęłam - A teraz dobranoc - powiedziałam po czym się odwróciłam w stronę drzwi od budynku. Usłyszałam, jak odpowiedzieli, a potem byłam już wewnątrz wieżowca.

*Dwa tygodnie później*

Dzisiaj wieczorem jadę po Różę na lotnisko. Przyjedzie do mnie na całe dwa tygodnie. Nie mogę się doczekać. Chłopacy odwiedzili mnie tydzień temu. Była to wizyta niezapowiedziana i podczas jej wydusili ze mnie mój numer telefonu. Od tamtej pory jedynym sposobem jakim się do mnie dobijali była właśnie droga telefoniczna. Jest to z pewnością lepsze niż ich codzienne wizyty w moim domu, chociaż potem dwa razy wyciągnęli mnie na miasto i do kina. Przyznam, że nie mogę narzekać, bo świetnie się wtedy bawiłam. Niedawno oficjalnie wyszedł również ich teledysk. Jako ich fanka oczywiście go obejrzałam, ale to już nie było to samo co przedtem; tym bardziej, że to ja tam występowałam, a oglądanie siebie w teledysku trochę dziwne. Poza tym wiedziałam jak on mniej więcej będzie wyglądał, więc co do tego nie było zaskoczenia. Teledysk stał się bardzo popularny, a przez tydzień był non-stop puszczany w telewizji na różnych kanałach. Do tej pory się również pojawia dosyć często. I o dziwo fanki nie goniły mnie z żadnymi pochodniami, a na ulicy jak mnie widziały to się nawet uśmiechały.

- Hej - usłyszałam znajomy głos koło ucha. Jak to możliwe, że jej nie zauważyłam?
- Hej - odparłam szeroko się uśmiechając, po czym ją przytuliłam. Tęskniłam za nią. Strasznie. - Przefarbowałaś się! - krzyknęłam, kiedy ją puściłam i zauważyłam zmianę na jej głowie.
- Niespodzianka! - krzyknęła uśmiechając się.
- Pasuje Ci ten kolor. - powiedziałam, kiedy kierowałyśmy się w stronę postoju taksówek. - Wybacz, Fryderyk jest aktualnie w biurze.
- Nie ma problemu - odparła.
- Skąd pomysł na niebieski? - zapytałam, kiedy siedzieliśmy już w aucie.
- Faza na ten kolor przez jakiś czas - odpowiedziała uśmiechając się, na co ja przytaknęłam.

- To teraz opowiedz jak było na planie tego teledysku - zaczęła Róża, gdy skończyłam opowiadać, jak zmusili mnie do pójścia z nimi do Wesołego Miasteczka.
- Na całe szczęście nagraliśmy go w jeden dzień - zaczęłam - A w ogóle widziałaś go? - zmieniłam lekko temat, jednak nadal był on o teledysku.
- Nie - spojrzała na mnie z dużymi oczami.
- To na co czekamy! - odparłam - Obejrzysz go i zobaczysz! - uśmiechnęłam się, po czym poszłam po laptopa, który był w drugim pokoju. Było już dawno po północy, a my gadałyśmy i nie mogłyśmy przestać. Nawet zmęczenie Róży po podróży odeszło w niepamięć.
- Tu jesteś! - krzyknęła na samym początku - I tu!
- Dużo mnie tutaj, więc nie musisz tego co chwilę powtarzać - odwróciłam jej uwagę na chwilę od ekranu. Do prawie końca siedziała cicho.
- Uuuuuu! - krzyknęła, kiedy obejrzała końcówkę teledysku. - To musiało być ciekawe - dodała uśmiechając się pod nosem.
- Zacznijmy od tego, że to tylko teledysk - przerwałam jej - Po drugie - dodałam - Wiesz, ile my tą scenę kręciliśmy? - zapytałam ze śmiechem, na co ta uniosła brwi. - Cały czas się śmiałam! - powiedziałam widząc, że dziewczyna nie ma pojęcia dlaczego nie nagraliśmy tego od razu.
- Mogłaś już go pocałować. - powiedziała, kiedy skończyłam moje zdanie.
- Co? - wtrąciłam, gdy usłyszałam jej słowa.
- No mogłaś go pocałować. - powtórzyła.
- A to niby dlaczego? - zapytałam nie rozumiejąc przyjaciółki.
- Jeszcze nigdy się nie całowałaś, a miałaś okazję zrobić to z nim - odpowiedziała pokazując na laptop
- On - również pokazałam na ekran - jest normalnym człowiekiem. - Poza tym nie spieszy mi się do tego.

*Tydzień później*


- Róża! - próbowałam obudzić przyjaciółkę - Róża! Wstawaj!
- Co? - zapytała zaspana - Jest rano.
- Jest już 11, a ja za godzinę mam sesję - odpowiedziałam na jej poprzednie słowa.
- Zaraz wstanę - zamamrotała pod nosem.
- Masz tam jechać ze mną. - odparłam i zdjęłam z niej kołdrę.
- Co robisz? - zapytała momentalnie obudzona. Tak, ten sposób zawsze na nią działa.
- Jedziesz dzisiaj ze mną na sesję, pospiesz się. - powtórzyłam moje poprzednie słowa.
- Naprawdę? - zapytała uśmiechając się.
- Jak się wyrobisz, to tak. - odparłam wychodząc z pokoju.

- Z kim w ogóle masz tą sesję? - zapytała, kiedy dojechaliśmy na miejsce sesji.
- Z Bangtan. - odparłam - Jakaś sesja dopełnieniowa, czy coś w tym stylu - dodałam.
- Z BTS? - zapytała, aby się upewnić.
- Tak, z nimi - przytaknęłam - I zaraz ich poznasz. - dodałam widząc nadjeżdżający bus zespołu.
- Hej - powiedzieli wszyscy, kiedy tylko wyszli z auta.
- Cześć - odparłam uśmiechając się.
- Dawno się nie widzieliśmy co? - zapytał lider.
- Bo mnie nigdzie nie zaciągaliście - odparłam.
- Racja - odpowiedział Jimin - Trzeba to zmienić.
- Nie wydaje mi się - powiedziałam mrużąc oczy.
- Spokojnie, niedługo znowu coś wymyślimy. - tym razem to Suga zaczął mówić.
- Uważaj, bo się wystraszę. - odparłam wytykając mu język. - A tak w ogóle - dodałam widząc, że Róża stoi obok mnie i parzy to na mnie, to na nich. Zapomniałam dodać, że nie rozumie koreańskiego. - To jest moja przyjaciółka Róża - wskazałam na dziewczynę. - A to jest właśnie Bangtan Sonyeondan. - powiedziałam pokazując na chłopaków. - Nie zna koreańskiego - zwróciłam się do zespołu, aby przekazać tą informację.
- To w jakim języku możemy z nią pogadać? - zapytał Jin
- No umie polski oczywiście - zaczęłam - Ale język, którym z nią pogadacie to angielski. Umie też francuski, ale tego na pewno nie umiecie.
- Bonjour - powiedział Jungkook z uśmiechem.
- I na tym Twoja wiedza się kończy, prawda? - zwróciłam się do chłopaka, na co ten zrobił smutną minkę.
- Hi ! - powiedział głośno Jimin, na co wszyscy się zaśmiali.
- Tak Jimin - zaczęłam - Wiemy, że umiesz ten język.

Makijażystka właśnie skończyła mnie przygotowywać, dlatego ruszyłam w stronę mojego managera, który przed chwilą rozmawiał z fotografem.
- I jak? - zapytał uśmiechając się.
- Jest dobrze. - odparłam - Jakieś wskazówki co do sesji, czy samowolka?
- Tym razem niestety musisz się trzymać zasad. - odpowiedział patrząc na mnie wyczekującą.
- No wiem przecież - powiedziałam - Nie będę się buntować. - Mogę się założyć, że mężczyźnie przypomniała się sytuacja, z czasu, kiedy zaczynałam moją przygodę z modelingiem. Byłam jeszcze niedoświadczona i nie chciałam pocałować kogoś w policzek. Pamiętam, że wtedy długo się ze mną męczyli i ucięli pensję za pracę.
- A teraz idź już na plan. - zwrócił się do mnie.
- Zaraz pójdę. - odparłam, po czym zawołałam Różę i powiedziałam jej, żeby siedziała z Fryderykiem. On jej wszystko powie co będzie chciała i takie tam.

- To jak? - zaczął fotograf - Kto pierwszy? - zwrócił się do zespołu.
- Losowanie! - krzyknął J-Hope.
- Nie! Żadne losowanie - krzyknął w odpowiedzi fotograf, na co my się zaśmialiśmy - Jimin! Chodź. - zwrócił się do tancerza. - Ach, te dzieciaki. Nic tylko wychować - mężczyzna zamruczał pod nosem. - Laura! - zwrócił się do mnie - Ty masz sesję z każdym, więc też tam idź - pokazał głową na plan.
- Oczywiście - odparłam po czym stanęłam koło Jimina.
- Jimin - powiedział do niego fotograf - Patrz na nią jakimś - przerwał jakby się zastanawiał - jakimś zakochanym wzrokiem - dokończył.
- Zakochanym? - zapytał chłopak
- W teledysku wszyscy jesteście nią zainteresowani, więc na zdjęciach też musicie. - odpowiedział mężczyzna. Spojrzałam na Różę, a ta się uśmiechnęła i pokazała mi kciuk w górę.
Po chwili Jimin obrócił mnie w swoją stronę i spojrzał mi w oczy. Chłopak uśmiechnął się pod nosem, ale fotograf tego nie zauważył. Ja o dziwo również się nie zaśmiałam. Na początku, ale zdjęcia zdążyło być zrobione. Jeszcze kilka innych ujęć i pierwszy członek zespołu zaliczony.
- Dobrze - powiedział mężczyzna oznajmiając tancerzowi, że jego seria dobiegła końca. - Chwila przerwy - zarządził fotograf. Poszłam usiąść koło Róży. Dziewczyna podała mi wodę, którą trzymała w rękach całą sesję.
- Śmiałaś się - powiedziała, kiedy oddałam jej wodę. - Miałaś być profesjonalistką.
- Nie pierwszy i nie ostatni raz. - odparłam uśmiechając się.
- Z kim teraz? - zapytała
- Nie mam pojęcia. - powiedziałam spoglądając na chłopaków. - Fotograf wybierze pewnie chwilę przed.
- Zapewne. - odparła.

Z każdym po kolei miałam sesję. Z jednymi dłużej, z innymi krócej. Do tej pory minęły trzy godziny i została jeszcze tylko jedna seria zdjęć; tym razem z YoonGim. Zostawili biedaka na koniec. Róża poszła do toalety i zostawiła mnie na chwilę samą.

*Suga's P.O.V.*

- YoonGi - fotograf krzyknął moje imię, więc odszedłem od chłopaków i poszedłem w jego stronę.
- Słucham? - zapytałem, kiedy podszedłem do mężczyzny.
- W teledysku jest scena pocałunku - zaczął, a ja chciałem zaprzeczyć - Znaczy, takiego prawie. Jungkook Wam przerywa.
- Dokładnie tak - odpowiedziałem przytakując.
- Powtórzycie to - powiedział spoglądając na zegarek, który miał na ręce.
- Co? - zapytałem, a moje oczy zrobiły się większe.
- Nie udawaj, że nie słyszałeś. - powiedział, a mi zabłysło światełko w głowie. Gdyby to była kreskówka pewnie miałbym taką żarówkę nad głową i inni, by wiedzieli, że coś wymyśliłem. Na moje szczęście tak nie było.
- Mhm, a mam jeszcze pytanie - zacząłem ściszając głos. - Co pan powie na pocałunek? - zapytałem ciesząc się, że jest szansa, abym to ja ją pierwszy raz pocałował. Co z tego, że udawany. Ważne, że by był.
- Pocałunek? - powtórzył patrząc podejrzliwie na mnie przez swoje okulary.
- No tak. - przytaknąłem uśmiechając się.
- Gdyby się zastanowić, to mogłoby to dodać efektu sesji - zaczął drapiąc się po głowie. - No dobrze. - dodał na co się uśmiechnąłem.
- A... - zacząłem
- Tak? - mężczyzna spojrzał na mnie po raz kolejny
- Mógłby pan nie mówić, że to był mój pomysł? - zapytałem mając poważną minę, na co ten spojrzał na mnie przymrużonymi oczami.
- Czy ty coś planujesz? - zapytał
- Nie, naprawdę - odparłem uśmiechając się - Po prostu.
- Dobrze, niech to będzie tajemnica.
- Dziękuję - powiedziałem odchodząc od mężczyzny






sobota, 26 kwietnia 2014

Rozdział 10

*Laura's P.O.V*

- Włączcie sobie TV albo coś - powiedziałam do chłopaków, kiedy wygodnie rozsiedli się na kanapie przed telewizorem. Sama poszłam do kuchni w celu przyniesienia czegoś do picia gościom.
- To twoje mieszkanie? - zapytał Kookie siadając na ziemi.
- Chwilowo tak. - krzyknęłam z kuchni - Dokładniej na rok. - dodałam nalewając soku do szklanek.
- Ładnie tu masz. - powiedział J-Hope rozglądając się po pomieszczeniu. Mieszkanie było przestrzenne i połączone głównie filarami. Część kuchnia, salon, korytarz i jadalnia były tak naprawdę jednym pomieszczeniem, a ściany miały tylko sypialnia i łazienka.
- Dziękuję - krzyknęłam po raz kolejny. Z jednej z szafek wyjęłam jakieś chrupki o wsypałam do miski.
- To ile ci to zajmie? - zapytał Rap Mon, kiedy pojawiłam się w zasięgu ich wzroku.
- Poczekacie tyle, ile trzeba. - odparłam uśmiechając się. - W kuchni macie picie i coś do jedzenia. Smacznego - powiedziałam wychodząc z pokoju. Mam nadzieję, że nie zrobią mi bałaganu.

Z łazienki wyszłam po dwudziestu minutach gotowa do wyjścia. Zamykając drzwi usłyszałam jakiś huk, który - podejrzewałam, że - dochodził z salonu. Co ci idioci zrobili?
Kiedy stanęłam w salonie ujrzałam chłopaków ustawionych w kółku. Po środku nich coś się znajdowało a oni bacznie się temu przyglądali. Coś zbili. To było do przewidzenia. 
- Yhm - odchrząknęłam, aby zwrócili na mnie uwagę. Jako pierwszy zrobił to lider, a kiedy mnie ujrzał zrobił przerażoną minę.
- My... Laura... Ja... - raper nie mógł się wysłowić. Spojrzałam na niego wyczekująco unosząc jedną brew ku górze. Z kółka wyłonił się maknae, który trzymał dwie części potłuczonej już miski.
- My nie chcieliśmy - powiedział Jimin po chwili ciszy między nami - Naprawdę - dodał, gdy zauważył, że nic nie odpowiadam.
- Kto to zrobił? - zapytałam z poważną miną, jednak w duchu się śmiejąc. Nie wiem, jak oni, ale ja pamiętam jak udawali bójkę między sobą. Nikt nie powiedział, że nie mogę się odpłacić.
- Noo... - zaczął J-Hope - To był... - chłopak przerwał z powodu uderzenia w rękę. Chronią się? 
- Ty? - zapytałam zwracając się do niego. Ze mną się nie zadziera!
- Broń Boże - krzyknął natychmiastowo.
- To może w takim razie ty? - zapytałam Jungkooka podchodząc do niego.
- Jakżebym mógł. - odparł na jednym wydechu.
- To w takim razie kto? - zapytałam spoglądając na każdego po kolei.
- No... - zaczął Jimin - To był... - przerwał, gdy ktoś uderzył go w rękę.
- Praktykujecie zasadę "Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego?" - zapytałam widząc, że lider zabronił mu mówić kto był sprawcą. Obróciłam się do nich plecami. - Ciekawie. To dowiem się kto to był. - krzyknęłam głośniej niż wcześniej. Trochę przesadziłam. Ale jednak mój krzyk okazał się skuteczny. Kiedy wróciłam na poprzednią pozycję wszyscy wskazywali palcami Min YoonGi'ego.
- No proszę. - powiedziałam widząc, że się poddali.
- Ej, a co z tą waszą solidarnością? - zapytał raper widząc, że każdy go wydał.
- Spójrz na nią. - szepnął mu Jin. - Jest wkurzona.
- Nie wiesz do czego jest zdolna w takim stanie. - dodał V
Zaczęłam się śmiać, a cały zespół spojrzał się na mnie nie wiedząc o co chodzi.
- T-ty nie jesteś zła? - zapytał po chwili Rap Mon.
- Za co? - odparłam nadal się śmiejąc.
- No bo zbiliśmy ci miskę - zaczął - A kiedy to zobaczyłaś... - dodał, jednak nie dokończył zdania.
- Bylibyśmy trupami, gdybyś mogła zabijać wzrokiem. - wtrącił V.
- Może ja faktycznie powinnam zostać aktorką! - krzyknęłam zauważając, że udało mi się ich wkręcić.
- T-ty... - zaczął zdziwiony Suga pokazując na mnie palcem.
- Ty sobie z nas żartowałaś - powiedział w końcu Jimin widząć, że przyjaciel  nie może się wysłowić.
- Wyrównane - krzyknęłam wytykając im język - Ale przy okazji, byście widzieli swoje miny - zaczęłam się śmiać.
- Odegramy się jeszcze. - powiedział RapMon idąc w stronę wyjścia - A teraz już chodźmy do tego Wesołego Miasteczka - dodał.

- Idźmy po watę cukrową - krzyknął V widząc stoiska.
- Nie, jedzenie później - powiedział stanowczo Jin widząc jak młodszy cały czas patrzy w tamtą stronę.
- Ale ja też chce teraz - zaczęłam. Pożałują, że mnie tu zaciągnęli. - V idziemy! - zwróciłam się do chłopaka na co temu zabłysły oczy.
- To nam też już przynieś - powiedział do mnie lider widząc jak się kieruję w stronę stoiska.
- Nie, wy chcieliście później - odparłam odwracając się do nich .

- To gdzie teraz? - zapytał Jimin rozglądając się na atrakcje.
- Co powiecie na Dragona? - zapytał RapMon.
- Jedno z niewielu, które nam zostało. - zaczął V - Więc możemy.
- Nie! Nie ma mowy! - krzyknęłam widząc jak ci się kierują po zakup biletów.
- Boisz się? - zapytał się V. Niech ci szlag. Przypomniało Ci się o horrorze?
- N-nie. - odparłam - Ja...
- Boisz się! - krzyknął widząc jak spuściłam głowę.
- Mam lęk wysokości jasne? - spojrzałam na każdego po kolei.
- To niemożliwe. - powiedział w końcu Suga. - Ty się niczego nie boisz! - dodał na co ja byłam cicho.
- No idź z nami. - powiedział w końcu V uśmiechając się do mnie. Czy on właśnie wykorzystuje to, że jest moim biasem? 
- Nie - odparłam. - Ja tu mogę poczekać.
- Wagoniki są podwójne. - zaczął lider - Usiądziesz, z którymś z nas. - dodał.
- Nie. - powtórzyłam - Zaczekam.
- Chcesz, żeby J-Hope Cię tam siłą wniósł - zwrócił się do mnie Jungkook unosząc brwi.
- Aish!
- To jak? - powiedział lider zwracając się do pozostałych - Losowanie?
- Dzisiaj numerki - wtrącił się Suga po czym wyciągnął kartkę i długopis z kieszeni. On serio nosi to ze sobą? - Przewidziałem, że będzie taka sytuacja. - powiedział widząc moje zdziwienie, kiedy wyciągał potrzebne rzeczy.
- To wylosujcie jeden numerek i siedzicie z tym, co będzie miał taki sam. - powiedział lider.
- Mam 3 - powiedziałam bez entuzjazmu, kiedy rozwinęłam karteczkę.
- Siedzisz ze mną - powiedział Suga uśmiechając się do mnie i podnosząc rękę w celu przybicia ze mną piąteczki. Ma pecha, minęłam go bez słowa i ruszyłam w stronę kolejki. Chcę to mieć za sobą.

- Poważnie się boisz? - zapytał
- Nie, trzęsę się dla zabawy. - odparłam z sarkazmem.

*Suga's P.O.V*

Na początku cieszyłem się, że to właśnie z nią siedzę w tym wagoniku. Chwilę potem - żałowałem. Czemu przy niej tak dziwnie się czuje? Ogarniało mnie ciepło, przyjemne ciepło. Jednak po chwili zastanowienia wolałbym, aby to uczucie mnie nie dotykało. Nie wiedziałem co powiedzieć, a bardzo chciałem z nią porozmawiać. Bała się. Mógłbym ją przytulić, ale jakby to wyglądało.

- Musisz się cały czas na mnie patrzeć? - zapytała, a ja uświadomiłem sobie, że przez cały mój wewnętrzny monolog skupiłem na niej swój wzrok. Ale Laura cały czas patrzyła w drugą stronę, więc jak ona... - Czułam jak się na mnie patrzysz. - dodała po chwili. Ona czyta mi w myślach?
- Ja... - zacząłem. Muszę z tego jakoś wybrnąć. - Nadal nie wierzę, że się boisz Dragona. - powiedziałem wymyślając najlogiczniejszą wymówkę.
- Mam lęk wysokości. - odpowiedziała zwracając na mnie swoją uwagę.
- Prosimy zapiąć pasy. - w głośniku zabrzmiał głos jakieś kobiety. Pewnie tej co obsługiwała maszynę.
- No to gotowa? - zapytałem Laurę.
- Fizycznie tu siedzę, ale psychicznie - nie - odpowiedziała zaciskając rękę na barierce mieszczącej się przed nią. Chłopacy siedzieli w bliższych wagonikach, bo przed nami zdążyła się jakaś wycieczka wepchnąć. Zanim Laura stanęła w kolejce po bilety chciała jeszcze na chwilę usiąść na ławeczce, więc poszedłem z nią. I w tamtej chwili ta duża grupa stanęła w kolejce za naszymi przyjaciółmi, a my zostaliśmy na szarym końcu.
Na początku kolejka jechała dosyć wolno, jednak za każdym razem, gdy przyśpieszała Laura mocniej zaciskała ręce. Nie boli ją to? W pewnym momencie kolejka podskoczyła, co było bardzo odczuwalne, a ja poczułem jak ktoś się trzyma mojego ramienia. Spojrzałem na dziewczynę. Miała zamknięte oczy i kurczowo trzymała się mojej bluzki. Stwierdziłem, że skoro chłopacy siedzą z przodu, to nie widzą nas, więc przytuliłem Laurę. Jednak w tym momencie ta odsunęła się.
- Prze-przepraszam. - powiedziała odsuwając się ode mnie. Usiadła kawałek dalej niż przedtem. Na co ja ją chwyciłem za rękę i przyciągnąłem z powrotem.
- Bo spadniesz - odparłem kiedy ta spojrzała na mnie zdziwionymi oczami. - Skoro się boisz, to się przytul - powiedziałem podnosząc rękę, aby zrobić jej miejsce. No dalej. - Nic się nie stanie - dodałem widząc niepewność w jej oczach. - No chodź - pociągnąłem ją do siebie, a ta schowała twarz w mojej bluzce. To było słodkie. Kiedy kolejka zaczęła zwalniać dziewczyna powróciła do swojej początkowej pozycji i chwyciła znowu barierki.

- I jak Laura? - zaczął Jimin - Było aż tak źle? - zapytał unosząc brwi.
- Tak - odparła dziewczyna nie spoglądając na niego nawet przelotnie.
- Siedziałaś z Sugą - powiedział Kooki - Nie mogło być aż tak źle.
- A to niby dlaczego? - zapytała
- Bo to Suga. - wtrącił V na co ta nic nie odpowiedziała.

- Możemy już iść do domu? - zapytała Laura, kiedy przez 20 minut krążyliśmy po Wesołym Miasteczku.
- Najpierw chce jeszcze w coś zagrać! - krzyknął J-Hope pokazując na stoiska znajdujące się przed nami.
- To ja zaczekam tam - powiedziała kierując się w stronę ławki.
- Nie chcesz zagrać? - zapytałem dziewczyny.
- Nie mam już kasy - krzyknęła co raz bardziej się oddalając.
- Chodź YoonGi - zwrócił się do mnie Jin
- Zaraz do Was dojdę - powiedziałem zwracając się do starszego. - Laura! - krzyknąłem podchodząc do siedzącej już dziewczyny - Chodź zagrasz z nami. - uśmiechnąłem się do niej.
- Mówiłam, że nie mam już kasy - odparła również się uśmiechając.
- Ale ja mam. - odpowiedziałem pociągając dziewczynę za sobą. - To w co chcesz zagrać? - zapytałem, kiedy byliśmy już koło chłopaków.
- Może być tamto - wskazała na grę, w którą aktualnie grał V, a obok niego Kookie. To się dobrali. Żaden nie mógł wycelować w szklane butelki stojące kilka metrów przed nimi. Cały czas pudłowali.
- Poproszę dwa razy - zwróciłem się do kobiety zajmującej się tym stoiskiem. Ta podała mi piłeczki i stanęliśmy w kolejce. Dokładnie za maknae i biasem dziewczyny.
- No dobra, teraz my. - powiedziałem widząc, że chłopakom skończyły się piłeczki.
- Laura! - zwrócił się do niej V. - Wygrasz dla mnie tamtego stworka - powiedział chłopak pokazując na maskotkę jakiegoś potworka wiszącego nad nimi.
- Jak mi się uda. - odparła i skupiła się grze. Sam również to zrobiłem. Do zbicia były trzy wieżyczki ułożone w trzech butelek każda.






piątek, 25 kwietnia 2014

Rozdział 9

*Laura's P.O.V.*

Kiedy się obudziłam było koło siódmej. Tej nocy nie mogłam za bardzo spać. Być może było to spowodowane późnym pójściem spać? Chociaż nawet nie pamiętam, kiedy zasnęłam i nie mam zielonego pojęcia jakim cudem przeteleportowałam się na kanapę. O ile dobrze pamiętam, a raczej tak - alkoholu nie piłam - ostatnio siedziałam na ziemi. Wolę nie wiedzieć co oni ze mną wyprawiali. Naprawdę.
Kiedy dostatecznie się przebudziłam wstałam i poszłam do toalety. Dokładniej na jej poszukiwania. Wczoraj chłopacy nie raczyli mi pokazać, gdzie mieści się u nich to właśnie pomieszczenie. Bo mają je prawda? No jasne, że tak idiotko. Każdy ma kibel w domu. 
Uchyliłam lekko kolejne drzwi i z prędkością światła je zamknęłam. Co za bałagan! Tam ledwo podłogę było widać. Najprawdopodobniej była to ich sypialnia; ta za którą zwróciłam honor i ta, której nie chciałam odwiedzać. Podeszłam do kolejnych drzwi i tym razem na moje szczęście była to toaleta. Szybko weszłam do pomieszczenia i skorzystałam z toalety. Po kilku minutach wyszłam i ruszyłam w stronę korytarza. Miałam z nimi tylko świętować, a jeżeli teraz zostanę to jestem pewna, że będą chcieli znowu jakieś spotkanie zorganizować. A póki nie mają mojego numeru ani nie znają miejsca zamieszkania nie ma szans byśmy się znowu spotkali. No chyba, że przez ogromny przypadek wpadnę znowu na któregoś. Bo ty się tam dobrze bawisz, prawda? Spojrzałam odruchowo w górę. Z kim ja w ogóle gadam?
- Gdzie się wybierasz? - usłyszałam za plecami na co podskoczyłam. Odwróciłam się i ujrzałam Sugę we własnej osobie. Miał ubraną piżamę, co w sumie nie jest dziwne ze względu, że był nadal ranek i za pewne dopiero wstał. Powinien jeszcze spać. Aish, teraz nie wyjdę stąd bez słowa.
- C-co ty tu robisz? - zapytałam spoglądając na niego.
- Mógłbym zapytać o to samo. - odparł wyraźne jeszcze zaspany.
- Nie chciałam przeszkadzać. - powiedziałam, na co ten uniósł brwi do góry. Widząc jak ten czeka na dalszą część wypowiedzi, której nie planowałam otworzyłam buzię, aby coś powiedzieć, ale nie miałam pojęcia co.
- I? - zapytał
- I... - zaczęłam - No i chciałam już iść.
- O tej porze? - dodał
- W ogóle nie powinnam zostawać na noc. - odparłam nie wiedząc co powiedzieć.
- Nigdzie nie pójdziesz tak wcześnie. - powiedział zmieniając temat. - Najpierw zjesz z nami śniadanie, a potem ewentualnie Cię puścimy - powiedział śmiejąc się.
- Ewentualnie? - powtórzyłam mając nadzieję, że podczas posiłku nie zejdę na temat telefonu i mojego numeru.
- Może Cię odprowadzimy. - odpowiedział puszczając mi swój uśmiech. - A teraz siadaj. - powiedział, kiedy byliśmy już w kuchni. Chyba nici z mojego planu. - Na co masz ochotę? - zapytał podchodząc do lodówki.
- Ale ja nie jestem głodna, naprawdę. - powiedziałam uśmiechając się do niego.
- Nie wierzę Ci - odparł i podszedł do mnie bliżej. Stanął na przeciwko mnie i schylił się do mojego brzucha, co wyglądało co najmniej dziwnie.
- Burczy ci! - krzyknął - Słyszę! - chłopak zaczął się śmiać jak małe dziecko.
- Nie wydaje mi się - spojrzałam na niego z przymrużonymi oczami.
- To co chcesz? - raper ponowił pytanie.
- Może coś zjem, ale powiedz mi jakim cudem znalazłeś się tak wcześnie na korytarzu. - powiedziałam patrząc na niego.

*Suga's P.O.V*

- Jak się znalazłem? - powtórzyłem jej pytanie

Tego dnia nie miałem twardego snu jak to zwykle bywa. Miałem strasznie duży natłok myśli odnośnie poprzedniego dnia. A może to chodziło o pewną osobę? Laura. Ta dziewczyna... Ta dziewczyna ma w sobie coś takiego, że jej się nie da nie lubić. Emanuje energią, która wręcz przyciąga ludzi i chce się spędzać z nią czas. Sympatyczna, miła, troszkę pyskata, ale każdy ma jakieś wady. Nie znam jej za bardzo, to prawda, ale zdecydowanie chciałbym poznać. Do tego mówiła, że jest naszą fanką. A jej zachowanie w stosunku do nas? Gdyby nas o tym wcześniej nie poinformowała nigdy nie powiedziałbym, że ona w ogóle interesuje się naszą muzyką.
Ten dzień, gdy spotkaliśmy się, niestety w niezbyt dobrych okolicznościach. Leżała nieprzytomna na sofie, a jej niewinna mimika twarzy sprawiała, że człowiek chciałby ją chronić na wszelkie możliwe sposoby. Potem jak się obudziła, nierozgarnięta. I na planie teledysku. Jej nerwowy śmiech. To był tylko teledysk, a nie chciałem, żeby nasz maknae przerywał ten pocałunek. Co ja gadam? Przecież to nawet nie miał być pocałunek. Ale chciałbym, żeby był. Jej oczy błyszczały się przez słońce, które wpadało przez pobliskie okno, a ona. Wróć. Chciałbym ją pocałować? Yoongi! Przestań. Nie. Nie. Nie. Ale chciałbym, aby była taką przyjaciółką zespołu.

- Nie mogłem dzisiaj spać i w pewnym momencie ktoś otworzył drzwi do naszego pokoju i ja... - zacząłem zdanie.
- Szukałam łazienki - wtrąciła dziewczyna.
- Rozumiem. - odparłem przytakując. - No i potem wstałem, bo pomyślałem, że może któryś z chłopaków wyszedł, a ja nie zauważyłem. - zacząłem trochę kręcić. Bardzo dobrze wiedziałem, że to Laura otworzyła te drzwi. Wiedziałem też, że najprawdopodobniej zaraz wyjdzie, a potem szanse, że byśmy ją spotkali nie były wielkie. - W sumie teraz się zastanawiam po co się ruszałem skoro mogłem zobaczyć czy wszyscy są w łóżkach - mówiłem dalej udając zdziwionego, że nie zrobiłem tak jak powiedziałem.
- Człowiek na rano nie myśli - powiedziała dziewczyna widząc jak się zastanawiam.
- Tak - odparłem uśmiechając się. - To jak? Na co masz ochotę.
- Naprawdę muszę? - zapytała
- Nie ma żadnego "ale". - powiedziałem stanowczo. Co prawda nie wyglądała na taką co się głodzi, by mieć idealną figurę, ale martwiłem się, że potem zgłodnieje. A przez głód można nawet zemdleć, wiec wolałem się upewnić, że nie wróci do domu na pusty żołądek.
- To może przygotuj swoją specjalność. - odparła Laura.
- Na to właśnie liczyłem - odparłem uśmiechając się do niej szeroko - Mam nadzieję, że lubisz kimchi na szybko.
- Rozumiem, że nie umiesz gotować. - odpowiedziała na moje poprzednie zdanie.
- Dokładnie. - uśmiechnąłem się. Dobry humor to podstawa. 
- Zjem to co przygotujesz - powiedziała patrząc na mnie - Nawet jeżeli będzie "na szybko" - dodała, kiedy zauważyła, że chcę coś powiedzieć.

*Laura's P.O.V.*

- To YoonGi - zaczęłam, kiedy raper oparł się o blat i wyjął telefon, który po chwili schował.
- Hmm? - chłopak podniósł głowę.
- Kiedy wychodzi teledysk? - zapytałam
- Czemu? - zapytał podchodząc po kimchi, które już się przygotowało, a następnie usiadł na krzesłu obok mnie podając jedzenie.
- Dzięki - odparłam - Muszę wiedzieć, kiedy zacząć się kryć - zaśmiałam się.
- Kryć? - raper uniósł brwi.
- Jak obejrzą teledysk i zobaczą, że prawie cię pocałowałam to już nie żyję. - odparłam mając śmiertelnie poważną minę.
- Bez przesady - powiedział śmiejąc się.
- To kiedy?
- Za 10 dni. - odparł
- Okey, przygotuje się w ochraniacze. - powiedziałam chwytając pałeczki do ręki z zamiarem zaczęcia posiłku. - A ty nie jesz? - zapytałam, gdyż dopiero zwróciłam uwagę, że Suga przyniósł tylko jedno opakowanie.
- Nie jestem głodny - powiedział na co ja uniosłam brwi. O nie. Najpierw mi wciska żarcie, bo mi "burczy w brzuchu", a on sam nie je? Nie ze mną te numery. Wstała i podeszłam do szafek. Otwierałam każdą po kolei w celu znalezienia jakieś miski, bądź czegoś co by ją przypominało. Byłam pewna, że ten patrzy na to co wyrabiam w ich mieszkaniu. Kiedy znalazłam wzięłam pałeczki, które leżały niedaleko zlewu i podstawiłam mu pod nos. Ten spojrzał na pustą miskę dziwnym wzrokiem. Spokojnie, nie będę ci kazała jeść miski.  
- Proszę - powiedziałam, kiedy połowę zawartości pudełka przełożyłam do miski chłopaka - Smacznego - dodałam po chwili.
- Ej - krzyknął, kiedy zauważył, że ja jak gdyby nigdy nic wcinam to co mi zostało.
- Hm? - podniosłam głowę mając makaron w ustach.
- To niesprawiedliwe - kiedy to powiedział wsunęłam szybko resztę makaronu.
- Niesprawiedliwe było, kiedy wcisnąłeś mi to - wskazałam na pudełko - choć nie byłam głodna - po czym wytknęłam mu język.

- Czuję coś - usłyszałam krzyk TaeTae z drugiego pokoju. Zbliżają się. - Mówię Wam, że są w kuchni i do tego bezczelnie jedzą bez nas!
- Spokojnie - uspokoił chłopaka Rap Mon
- Nie, nie spokojnie! Oni wcinają coś, kiedy ja też chce!

- Idą tu - szepnął Suga, kiedy co raz bardziej było słychać głosy dochodzące z mieszkania.
- Słyszę - odparłam bez większego entuzjazmu kończąc moją porcję - A ty jedz. - zwróciłam się do niego
- Już, już.

- I co to ma znaczyć? - do kuchni wpadł TaeHyung, który próbował udawać poważnego. No właśnie... Próbował. Po chwili jednak wybuchł gromkim śmiechem, na co my odpowiedzieliśmy tym samym.
Kiedy już się uspokoiliśmy reszta zespołu zasiadła przy stole.
- Co wy tu tak wcześnie robiliście? - zapytał Kookie z uniesioną brwią. Temu wyobraźnia zaczęła chyba działać.
- Laura chciała od nas uciec - odparł YoonGi śmiejąc się - I jej na to nie pozwoliłem.
- Ha. Ha. Ha. - przesylabowałam śmiech i spojrzałam na chłopaka.
- No chciałaś. Nie wymiguj się - spojrzał na mnie.
- To prawda? - wtrącił J-Hope zwracając się do mnie.
- Nooo... - zaczęłam - Nie! - na co ten uniósł brwi. - Po prostu nie chciałam przeszkadzać.
- Jasne. - zamruczał Suga.
- Nie komentuj. - powiedział Jin słysząc mruczenie młodszego, na co ten tylko prychnął.
- Mniejsza o to - powiedział w końcu Jimin, który zauważył, że rozmowa zmierza donikąd.
- To Laura - zwrócił się do mnie lider - co dzisiaj masz w planach? - zapytał
- Dzisiaj mam wolne, więc odpoczywam - uśmiechnęłam się.
- Skoro masz wolne, to nie odpoczywasz. - powiedział Jimin, na co ja spojrzałam na niego z pytającą miną.
- Idziesz z nami do Wesołego Miasteczka - dodał V widząc moją niewiedzę.
- Nie! - odparłam - Jestem zmęczona i chcę...
- Chcesz znowu przerabiać to samo? - zapytał Jungkook.
- Co masz na myśli? - spojrzałam na makne.
- Nie wiem, czy pamiętasz, ale J-Hope cię wtedy uniósł - zaczął Suga - więc myślę, że nie będzie problemu, aby to powtórzyć.
- Dokładnie. - przytaknął HoSeok - Czekaj, co?
- Siedź cicho - zwrócił się do niego maknae - To  nie będzie dla Ciebie problemem jasne? - młodszy uniósł brwi.
- Mhm - odparł raper.
- No to w takim razie - zaczęłam i wzięłam wdech - Ale ja naprawdę jestem zmęczona.
- Nic nas to nie obchodzi. - odparł Jin
- Aish, Wy. - powiedziałam opierając się o krzesło.





wtorek, 22 kwietnia 2014

Rozdział 8

*Laura's P.O.V*

- No chyba nie! - krzyknął V, kiedy chłopacy ruszyli do szafki z filmami. No proszę, takie zapasy mieć w domu?
- Ty chciałeś oglądać, jak jakieś żółwie się rodzą!  - wtrącił Jimin - Więc siedź cicho, bo akurat dzisiaj nie masz prawa głosu - spojrzał w stronę marchewki, która usiadła na kanapie z tak zwanym fochem.
- Ale ja nie chcę tego oglądać! - odparł.
- A ja nie chcę Cię słuchać! - powiedział J-Hope podchodząc do niego
- Boisz się? - zapytałam siadając obok niego z uśmiechem na ustach. To oczywiste, że nie wybrałam tego filmu specjalnie, żeby zrobić mu na złość, czy coś. Jest w końcu moim biasem. Ale w sumie to byłabym do tego zdolna nawet jeśli zajmuje tą pozycję. W każdym bądź razie, po prostu kiedy nie wiem co oglądać włączam jakiś horror i to z nim spędzać kolejne dwie godziny mojego życia. Jej, jak ja dawno żadnego nie oglądałam.
- Nie, ja po prostu... - zaczął TaeHyung.
- Boisz się - oznajmiłam odwracając głowę w jego stronę i spoglądając na niego z zaciekawieniem, co ten odpowie.
 - Mówię, że nie. Ja tylko - ciągnął - Ja po prostu... - chłopak nie mógł się wysłowić - No, nie lubię oglądać tego typu filmów.
- Bo się boisz - dodałam, kiedy skończył swoją wypowiedź. Reszta zespołu szykowała w kuchni jakieś przekąski czy Bóg wie co, a ja stwierdziłam, że ręki do tego nie przyłożę. Wiadomo, że kiedy przyniosą to chamsko sama zjem część. I tak o to siedziałam na kanapie z marchewką, bo ten był na nich fochnięty z powodu filmu.
- Po co w ogóle taki wzięłaś? - zapytał w końcu, kiedy między nami nastała cisza.
- Bo dawno nie oglądałam, a strasznie je lubię - odparłam uśmiechając się - No nie przejmuj się tak. To tylko film, co złego może się stać, hm?
- Bo wiesz... - zaczął zbliżając się do mnie, aby szepnąć coś na ucho - Moja wyobraźnia płata mi figle - powiedział szybko i usiadł w poprzedniej pozycji, a ja się lekko zaśmiałam.
- To może zróbmy tak. - zaczęłam. - Będziesz siedział koło mnie, a ja, jeżeli będę pamiętać, powiem Ci kiedy będą jakieś straszne momenty. Okey? - zapytałam
- Naprawdę nie wybrałaś tego horroru, żeby zrobić mi na złość? - zapytał zmieniając temat.
- Naprawdę. - odparłam - Nie wiedziałam, że nie lubisz - dodałam uśmiechając się.
- To w takim razie okey.

Zajęłam miejsce przy brzegu kanapy, tak, że po mojej prawej miałam oparcie, a po lewej trzęsącą się galaretkę TaeTae. On tak na serio? 
- TaeHyung - zwróciłam się do niego szeptem, na co ten podskoczył, a ja przewróciłam oczami. - Wiesz, że oni dopiero płytę włączyli, prawda?
- Ja... Tak... Co?... Nie... Co? - chłopak gubił się w swojej wypowiedzi. Chyba naprawdę boi się horrorów. W rękach przytulał jedną z poduszek, w taki sposób, że w każdej chwili z prędkością światła mógł zasłonić sobie oczy.
Obok V siedział YoonGi, a na końcu kanapy RapMon. Obaj byli spokojni i horror w żaden sposób na nich nie działał. No przynajmniej fakt, że zaraz się rozpocznie.
Na ziemi z kolei usiadła się reszta grupy, która nie zmieściła się na nadziemne miejsca. Jungkook trochę chyba się bał, ale skutecznie to ukrywał. Siedział przede mną i gdyby nie fakt, że ma gęsią skórkę na szyi, którą swoją drogą nie wiem jak zauważyłam, z pewnością pomyślałabym, że dla niego to nic takiego.
Film oglądaliśmy już od jakiś piętnastu minut, kiedy usłyszeliśmy dzwonek do drzwi. W tej samej chwili poczułam coś, a raczej kogoś na lewym ramieniu. Był to nie kto inny jak TaeHyung, który po usłyszeniu dzwonka miał chyba jakieś wyobrażenia.
- V! Duch do Ciebie - powiedział Jimin, który wrócił z pudełkami pizzy w rękach.
- Ha ha ha - odpowiedział sarkastycznie na słowa tancerza.
Jimin usiadł na swoje miejsce na ziemi, a pudełka położył przed siebie.
- Jungkook - szepnęłam do młodszego, na co ten szybko uniósł głowę do góry. - Podasz mi kawałek? - wskazałam głową na pizzę.
- Którą? - zapytał
- Obojętnie - odparłam i oparłam się wygodnie o kanapę czekając na kawałek pizzy.
- Też chcesz? - zapytałam się po chwili V. Może jak będzie jadł to nie będzie tak się interesował filmem. Chłopak wyjrzał zza poduszki i spojrzał na mnie wystraszonymi oczami.
- C-co? - zapytał, na co ja się uśmiechnęłam. Przyznam, że słodko wyglądał w tamtej chwili.
- Chcesz pizzę? - ponowiłam pytanie
- Ej, ciszej tam! - Jimin spojrzał na mnie, a Kookie w tej chwili podał mi mój kawałek pizzy.
- Podaj jeszcze jeden kawałek pizzy i będę cicho - zwróciłam się do niego, a ten się odwrócił
- Dziękuję - powiedziałam kiedy podał mi pizzę, a V odebrał ją ode mnie.
- I przestań myśleć o filmie. Jeszcze tylko jakieś pół godziny - powiedziałam i z powrotem zaczęłam oglądać horror.

- Buuu! - krzyknął Suga TaeTae do ucha, kiedy film się skończył. Chłopak prawie cały film był za poduszką, więc słyszał tylko odgłosy z niego.
- Idiota! - ten krzyknął w odpowiedzi na starszego
- Dobra! Stop! - zaczęłam, kiedy Ci się do siebie zbliżyli - Wy tak zawsze?
- Przepuść mnie. - odparł V - Muszę mu oddać.
- Ogarnijcie się! - krzyknął Jin wychodząc z pokoju.
- Ty! - wskazałam na TaeHyung'a - przestań mścić się za to, że Cię wystraszył.
- Ale... - marchewka zaczęła mówić
- A ty! - wskazałam na Min - Przestań go straszyć! - dokończyłam. Chłopacy spojrzeli na mnie dziwnym wzrokiek, a potem na siebie i zaczęli się śmiać. Ja byłam w kropce i nie wiedziałam o co chodzi. Marchewka i raper przybili sobie piąteczkę i usiedli na kanapie.
- Wy... - zaczęłam spoglądając na nich - Wy graliście! - oznajmiłam
- Może - odpowiedział V
- I się udało! - krzyknął YoonGi
- Byś widziała swoją minę. Byłaś taka wkurzona, że się kłócą - powiedział Jin wchodząc z powrotem do pokoju.
- Nie cierpię kłótni, jasne? - spojrzałam na nich - Tym bardziej bójek.
- To co gramy w butelkę? - zapytał Rap Mon wchodząc do pokoju razem z J-Hope'em i maknae. Nawet nie zauważyłam, kiedy ich wywiało.
- Co? - odparłam - Nie, nie ma mowy.
- Czemu? - zapytał Jimin. - Może być fajnie.
- Ale tylko na pytania. - odparłam
- No czemu? - wtrącił J-Hope
- Jakby nie patrząc - zaczęłam - Jestem tutaj jedyną dziewczyną.
- No, ej. Byłoby fajnie - dodał lider.
- Dla Was. - odparłam - Albo tylko na pytania, albo gracie sami.
- Aish, Ty - Jimin spojrzał na mnie z przymrużonymi oczami.

- To teraz ja! - krzyknął Rap Monster. Siedzieliśmy w kółku na ziemi w salonie. Było już koło drugiej w nocy, a my graliśmy w butelkę; albo może powiedzmy, że w pytania. Tak, w pytania.
- Ale teraz moja kolej - odezwał się Suga
- Kamień, papier, nożyce - wtrąciłam się
- Co?- oboje równo zapytali, a reszta patrzyła się to na mnie, to na nich.
- Zagrajcie w kamień, papier, nożyce - powtórzyłam, a Ci zaczęli swoją bitwę. W efekcie wygrał NamJoon i to jemu przypadła szansa kręcenia butelką, co za chwilę wykonał. Butelka nie mogła się zatrzymać i krążyła non-stop budując napięcie. W końcu się zatrzymała i osobą, która miała otrzymać pytanie byłam ja.
Ach, to szczęście.
- No to Laura - zaczął lider. - Skoro jesteś naszą fanką - ciągnął dalej.
- Wy znowu o tym - wtrąciłam przewracając oczami.
- Skoro jesteś naszą fanką -powtórzył - to musisz mieć ulubieńca w zespole.
- A co jeżeli lubię wszystkich po równo? - zapytałam
- Nie wciskaj kitu. - odparł. Cała reszta patrzyła się na mnie czekając na odpowiedź. - Na pewno jest jakiś jeden, którego lubisz najbardziej.
- A jeżeli nie chcę udzielać odpowiedzi? - zapytałam
- Musisz. - wtrącił się Suga - Sama powiedziałaś, że możesz grać tylko na pytania.
- Dokładnie - dodał Jin - Poza tym my na Twoje odpowiadaliśmy - uśmiechnął się.
- No to jak? - zaczął po raz kolejny NamJoon.
- Pfff - odparłam
- Księżniczka, dziwadło, mięśniak - zaczął wymieniać - Suga, ten odpowiedzialny za nadzieję, maknae, czy ja? - dokończył, na co ja po raz kolejny przewróciłam oczami.
- V - odparłam
- Co? - odparł lider - Czemu nie ja?
- Bo V.
- Naprawdę ja? - zapytał TaeTae uśmiechając się do mnie.
- Yhm - przytaknęłam - Ale jego lubię tylko odrobinę bardziej no. - dodałam uśmiechając się do reszty.
- Dlaczego on? - zapytał Kookie.
- Ej, miało być jedno pytanie. Teraz ja kręcę - wytknęłam do niego język, po czym się zaśmiałam.
- Ale my już nie gramy. - odparł Suga.
- Czemu? - zapytałam
- Bo ja tak zarządziłem - wtrącił się lider - To czemu on?
- Był niespodzianką. Nie wiem może dlatego.
- Ale nas też lubisz? - zapytał Jimin uśmiechając się.
- Oczywiście. Was nie da się nie lubić. - zaśmiałam się.

Była już trzecia nad ranem, a my po prostu siedzieliśmy na środku salonu i jedliśmy przekąski, które chłopacy wcześniej przynieśli. Gadaliśmy, a końca naszych rozmów nie było widać. Nagle każdemu znalazły się tematy, które można było dodać do konwersacji. W pewnej chwili temat rozmowy przeniósł się na szkolną miłość.
- No to Laura pochwal się ile chłopaków już miałaś - zwrócił się do mnie Jimin, który akurat jadł tak zwane żelki węże.
- Ja? - zapytałam
- No jesteś chyba jedyną dziewczyną tutaj - zaśmiał się RapMon - Nie liczmy Jina, naprawdę.
- Ej, czemu mnie chcieliście zaliczyć do dziewczyn co? - zapytał SeokJin
- Aish, ten to słyszy nie to co ma. - powiedział Jimin.- No to jak?
- No więc. - zaczęłam. - Zero - powiedziałam patrząc głową w ziemię.
- Żartujesz? - zapytał Suga. - Nigdy? - raper uniósł brwi - Czemu?
- Bo nie szukałam, nie potrzebowałam - odparłam - jakoś tak.
- Nie mów, że nikt Ci nie proponował randek. - dodał J-Hope patrząc na mnie z niedowierzaniem.
- No były jakieś tam propozycje - odpowiedziałam
- Ale? - wtrącił maknae.
- Ale - zaczęłam - Ale wszystkich spławiałam. - dokończyłam - No to teraz wy się pochwalcie. - uśmiechnęłam się do nich.
- Czekaj - wtrącił HoSeok - To nigdy się nie całowałaś?
- Nie - odparłam - Co w tym dziwnego?
- Nooo - zaczął chłopak
- Dobra, nie kończ - odpowiedziałam widząc wzrok chłopaka - No to teraz Wy.

*Narracja trzecioosobowa*

- Poważnie? To ile ich tam było? - zapytał Jungkook swojego starszego przyjaciela.
- No troszkę. - odparł Jimin
- Nie chwaliłeś się nigdy! - wtrącił RapMon.
- Nie było okazji. - odpowiedział tancerz.
- Ej dobra, może kończmy już co? - powiedział Suga, kiedy zauważył, że Laura zasnęła opierając się o kanapę.
- Czemu? - zapytał lider, na co YoonGi wskazał głową na dziewczynę.
- Aaaaa - raper powiedział już ciszej - To może niech już tutaj śpi dzisiaj, co?
- No to może przyniosę jej jakiś koc. - powiedział lider po czym się ulotnił w celu poszukania jakiegoś okrycia.

- No to weź ją połóż na tą kanapę. - zaczął Jungkook. - To był Twój pomysł.
- No bo nie chciałem, żeby spała na ziemi. - odparł Suga.
- I teraz ją tam połóż. - powiedział Jimin.
- Dlaczego ja? - zapytał raper
- Bo to był Twój pomysł idioto. - odparł J-Hope.
- Ale możesz ty to zrobić - powiedział Min, kiedy tancerz mu odpowiedział.
- A dlaczego nie możesz ty? - wtrącił się Jin.
- No bo... - zaczął raper - No bo... - ciągnął kręcąc oczami po reszcie - A co jeżeli posądzi mnie o molestowanie na przykład?
- Boże, serio? - powiedział V, który od dłuższego czasu tylko przyglądał się wymianie zdań przyjaciół.
- Co serio? - zapytał NamJoon, gdy wszedł do pokoju.
- Bo YoonGi nie chce położyć Laury na kanapie, bo mówi, że posądzi go o molestowanie. - powiedział Kookie
- Co? - zapytał Rap Monster słysząc słowa maknae - Serio?
- Noooo - odparł raper drapiąc się po głowie.
- Proste, niech to zrobi jej ulubieniec - powiedział lider spoglądając na marchewkę. Cała szóstka patrzyła się na TaeTae wyczekując jakiegoś ruchu.
- Ale - zaczął - Dlaczego ja?
- Bo jesteś jej faworytem? - odparł Suga.
- A co jeżeli mnie też poda do sądu? - zapytał patrząc na Sugę przymrużonymi oczami.
- Bez obawy. Ciebie nie poda - lider położył rękę na ramieniu TaeHyung'a, na co ten odpowiedział fuknięciem.
- Dasz radę. - powiedział NamJoon podając V przynieniony wcześniej koc. - Nie zapomnij zgasić światła. - dodał, kiedy wraz z pozostałą piątką kierował się do drugiego pomieszczenia.
- Jasne - odparł TaeTae, gdy tamci już wyszli z pokoju. Położył szybko dziewczynę na kanapie i przykrył ją kocem. Stanął w przejściu od drzwi, spojrzał jeszcze raz na Laurę i uśmiechnął się. Miał nadzieję, że zdobędzie przyjaciółkę. Miał nadzieję, że ona go lubi nie ze względu, że jest sławny. Ale tak było. Dziewczyna doceniała ich za to, że tyle osiągnęli mimo młodego wieku. Chłopak wszedł do wspólnej sypialni i wszedł na górę swojego łóżka.
- Ej, mógłbyś trochę ciszej - powiedział cicho lider, kiedy usłyszał, jak ten zjawił się w pokoju.
- Dobranoc - tylko tyle TaeHyung powiedział i poszedł spać.

Laura przebudziła się koło piątej nad ranem i zapominając, gdzie jest zdziwiła się na widok obcego pokoju. Chociaż może już nie tak bardzo obcego. To tutaj wczoraj oglądali film, grali w pytania, a potem gadali. No i ona tutaj zasnęła. Przypominając sobie wczorajszy dzień dzisiejszą noc położyła się dalej spać.







poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Rozdział 7

*Laura's P.O.V*

- Nie, nie, nie - powiedziałam cofając się w tył. Chwilę temu wyszliśmy z budynku, a oni to perfidnie wykorzystali. Wiedziałam, że mimika Rap Mona nie zwiastuje nic dobrego; no przynajmniej dla mnie - Nie ma mowy! - krzyczałam śmiejąc się jednocześnie. No wiecie, przy zespołowym dziwadle, oczywiście w pozytywnym znaczeniu; nawet w takiej sytuacji nie można być śmiertelnie poważnym. - No mówię, że nie! - otoczyli mnie w taki sposób, że nie miałam możliwości ucieczki. Stałam przy ścianie budynku i czekałam aż coś zrobią.
- Uspokój się, a obędzie się bez problemowo. - powiedział lider poważnym głosem
- Ej NamJoon - zwrócił się do niego Jimin - Ale Ty w filmie nie grasz!
- Przed chwilą dopiero co skończyłeś nagrywać teledysk - tym razem głos zabrał Suga. - A Tobie się jeszcze kariery aktorskiej zachciało?
- Gangsterskiej kariery - dodał J-Hope
- Ej no, niszczycie nastrój - powiedział Rap Monster po czym tupnął nogą i założył ręce na krzyż.
- Takie coś gangstera to z pewnością z Ciebie nie uczyni - powiedziałam, kiedy rozśmieszyło mnie jego poprzednie zachowanie.
- Nie pogrążaj się młoda damo - odparł lider na moje słowa.
- Młoda damo? - powtórzyłam - Nie gadaj jak mój dziadek! - zaśmiałam się, a ten zmrużył oczy nadal spoglądając na mnie.
- Jin - lider zwrócił się do przyjaciela - Bierz ją!
- Co? - odparł - Jeszcze sobie rączki pobrudzę i co wtedy? - dodał na co NamJoon przewrócił oczyma. Po tym przybił piątkę z Jiminem, skuteczna wymówka pozwalająca mi jeszcze chwilę pożyć.
- J-Hope - tym razem zwrócił się do tancerza - Inaczej nie dostaniesz kolacji - powiedział, kiedy zauważył, że HoSeok otwiera buzię również mając w zanadrzu jakąś wymówkę.
- Ughh, jakiś ty okrutny - powiedział z udawaną złością w głosie.
- Stoimy tu już jakieś 10 minut, a wy nadal się kłócicie - zabrałam głos od dłuższej chwili - To zadzwońcie do mnie jak już coś tam ustalicie, a ja znikam - powiedziałam mając nadzieję, że nie zauważą mojego zniknięcia będąc zaaferowanym o to kto mnie ma wziąć. W ogóle gdzie mają mnie wziąć? Na moje nieszczęście bardzo dobrze usłyszeli wypowiedziane przeze mnie zdanie i natychmiastowo zaprzestali wszelkie rozmowy. Czemu oni chcą, żebym z nimi świętowała? Byłam tylko do teledysku.
- Nigdzie nie idziesz. - tym razem powiedział Jimin. - To jest tradycja i jeżeli mamy użyć siły, żebyś z nami świętowała to; zdziwię Cię, użyjemy jej.
- No, ale... - zaczęłam
- Żadnego "ale". - przerwał mi Jin, na co ja odparłam tylko niezadowoleniem. Człowiek jest zmęczony, a jeszcze każą mu coś robić. Oparłam się o ścianę i podniosłam po raz kolejny ostatnio głowę do góry.
- Ty naprawdę myślisz, że to... - zaczęłam, kiedy poczułam jak ktoś mnie unosi do góry.
- Dobrze J-Hope! - krzyknął lider - Kolacja będzie - dodał, na co HoSeok wytknął mu język.
- Boże, ale ty ciężka jesteś - powiedział do mnie.
- Ej, to było chamskie. Mam dobrą wagę - odparłam i fuknęłam na niego.
- Żartowałem przecież - powiedział, kiedy byliśmy już przy samochodzie.
- No mówiłam, że jestem zmęczona. - krzyknęłam, kiedy siłą wsadzali mnie do samochodu. Z perspektywy osoób trzecich; jeżeli takowe były, musiało to wyglądać komicznie. Siódemka, no dobra szóstka - bo Jin odpada, szóstka chłopaków próbująca na siłę wsadzić dziewczynę do samochodu. Co lepsze, tymi chłopakami byli nie kto inny jak członkowie Bangtan Boys we własnej osobie.
- A my mówiliśmy, że musisz być - odparł Suga skutecznie trzymając mnie za ramiona, kiedy pozostali chcieli zapakować na dalsze siedzenie.
- Wiesz co, mam lepszy pomysł - zaczął V. Podejrzewam, że był już głodny i chciał jak najszybciej dostać się do domu. Chłopak zbliżył się do mnie mrużąc oczy, a ja nie miałam pojęcia na co ten znowu wpadł. Chociaż mogłam się domyślić - Gili, gili - powiedział uśmiechając się, a chwilę później dopadł mój brzuch.
- Nie-ee - zaczęłam po kilku sekundach od rozpoczęcia akcji przeprowadzanej przez piosenkarza, a cała reszta śmiała się ze mną. Tylko, że dla nich to nie było bolesne. - To-o są t-ooo - wzięłam wdech - too-oo-rtuu-ury - dokończyłam zdanie.
- Bywa - odparł V ze śmiechem.
- Noo-oo do-oo-bra-aa - powiedziałam przez śmiech, kiedy nie czułam już brzucha.
- Na pewno? - marchewka zadała mi pytanie nie przerywając poprzedniej czynności. No serio? Człowiek cierpi, a ten w pytania się bawi.
- Ta-aaak - odparłam, a ten mnie puścił.
- Melduję, że misję "Łaskotki" zakończono wynikiem pozytywnym. - powiedział do reszty, kiedy ja już nie miałam siły. Mój brzuch.
- A ten znowu w wojsko się bawi. - mruknął Jungkook wchodząc do auta.
- Ej, tylko nie wyskocz nam gdzieś po drodze, nie? - zwrócił się do mnie Jimin, kiedy zajął miejsce na przeciwko mnie. Urok większych samochodów. Że też musiał ktoś tam usiąść.
- Myślę, że nie będę ryzykować. - odparłam sarkastycznie.
- Hmmm, zadziorna - powiedział HoSeok - Lubię takie - dodał poruszając brwiami. Przez chwilę wyglądał poważnie, ale po chwili wybuchnął śmiechem, a za nim cała reszta. A jednak, śmiech jest zaraźliwy. Sama po chwili zaczęłam się śmiać, choć z początku nie chciałam do tego dopuścić.

- No daj ten telefon - po raz kolejny Jin powtórzył zdanie - Twój manager nie wie, że z nami jesteś.
- Wiem o tym. - odparłam
- No to daj ten telefon. - wtrącił się Jimin - Zadzwonimy do niego.
- Nie mam kasy na koncie - odparłam bez entuzjazmu.
- To daj numer - powiedział Jin, który siedział obok mnie.
- Nie.
- Będzie się martwił. - powiedział lider
- To Wasz problem. Mogłam już dawno być w domu.
- I ty na serio jesteś naszą fanką? - wtrącił się Suga.
- Ile razy mam to powtarzać? - zaczęłam odwracając wzrok od szyby - Nie każda fanka musi za Wami wszędzie latać.
- Wiele dziewczyn oddałoby wszystko, żeby z nami tutaj siedzieć. - dodał Jimin przerywając grę na telefonie, którą się zajął
- Jacy Wy skromni jesteście - powiedziałam unosząc brwi.
- Nie zmieniaj tematu - powiedział lider. - Po prostu daj ten numer.
- Po co? - zapytałam na co reszta wzięła głęboki wdech. Oj, wkurzyłam ich? Jak mi przykro. Niech cierpią jak ja.
- Dobra, po prostu zadzwonię do naszego, żeby przekazał jej managerowi. - lider wyjął telefon w celu wypełnienia wcześniejszych słów.
- Ughh... - odparłam - no dobra. - raper uśmiechnął się triumfalnie, a ja wyjęłam telefon. Wykręciłam numer i przyłożyłam do ucha.
- A podobno nie masz kasy na koncie - tym razem Jimin wtrącił się ze swoim komentarzem, na co ja tylko przewróciłam oczami.
- No hej - zaczęłam, kiedy mężczyzna odebrał telefon.
- Czemu dzwonisz o takiej porze? - zapytał na powitanie.
- Chłopacy zaprosili mnie na świętowanie ukończenia nagrywania teledysku i nie wiem, o której jutro wrócę. Więc rano, gdyby mnie nie było czy coś, to po prostu jeszcze mnie nie będzie.
- Hmm, okey. Tylko, zaczekaj - przerwał na moment, a ja usłyszałam szelest kartek. - Jutro akurat nie masz żadnej sesji, więc się nie musisz spieszyć.
- Aha, no dobra. Cześć - rozłączyłam się.
- Zadowoleni? - zapytałam, kiedy schowałam telefon do kieszeni.
- A jakżeby inaczej - odpowiedział Jimin. Chłopak miał telefon przed sobą i wyglądało jakby się w nim przeglądał.
- Co robisz? - zapytałam widząc jakie miny strzela do telefonu.
- Zdjęcie na twittera.
- Kolejne - komentarz dorzucił maknae. Zdjęcie, Jimin, selca. Ughh... Od czasu, kiedy odzyskałam telefon nie spojrzałam czy wszystko jest na swoim miejscu. A co jak Jimin widział te wszystkie ich zdjęcia? Kiedy sobie o tym uświadomiłam natychmiastowo wyjęłam telefon, aby sprawdzić jego zawartość. Galeria. Wszystko było na swoim miejscu, gdyby nie fakt, że w folderze "Moje zdjęcia" były zdjęcia Jimina.
- Jimin! - krzyknęłam widząc nowe obiekty w telefonie.
- Hmm? - wyjrzał głową zza telefonu z niewinną minką.
- Co. To. Jest? - zapytałam pokazując mu owe zdjęcia przed nosem.
- Dopiero teraz zauważyłaś? - odparł z uśmiechem
- Nie zmieniaj tematu - spojrzałam na niego z przymrużonymi oczami.
- No masz do kolekcji. - powiedział po czym się zaśmiał. Ja nadal miałam skierowany na niego złowrogi wzrok. Oj, zginiesz marnie Park Jiminie.
- Jakiej kolekcji? - zapytał zaciekawiony V.
- No bo Laura ma w telef... - zatkałam mu buzię, a ten próbował się uwolnić.
- Nie ważne co mam, jasne? - spojrzałam na niego wymownie, a ten podniósł ręce w geście, że rozumie. Puściłam go i wróciłam na swoje miejsce.
- Masz refleks dziewczyno - powiedział do mnie Kookie, na co ja przytaknęłam.
- Gdyby nie fakt jak się zachowujesz w stosunku do nas, pomyślałbym, że coś z Tobą nie tak. - zwrócił się do mnie Jimin.
- Gdyby nie fakt, że się dowiedziałam, iż to Twój telefon mam żyłabym w przekonaniu, że jesteś psychofanem.
- Czyli również grzebałaś w moim telefonie? - uniósł brwi
- Musiałam wiedzieć z kim mam do czynienia.

- A o to nasza baza - lider rozciągnął ramiona pokazując mieszkanie.
- Baza? - mruknęłam - Myślałam, że to V ma obsesję na temat wojska.
- Słyszałem - powiedział V, który mnie minął i wszedł do innego pomieszczenia.
- No to... Rozgość się - powiedział Suga również wychodząc z korytarza, a za nim reszta. Przy przejściu zatrzymał się maknae i powiedział, że będą w salonie. Bo ja wiem, gdzie się on znajduje przecież. Zdjęłam buty i poszłam w głąb mieszkania.
- Tutaj - usłyszałam krzyk. Spojrzałam w prawo, gdzie siedziała święta siódemka. Weszłam do pomieszczenia i stanęłam na środku spoglądając na wystrój.
- I jak podoba się? - zapytał któryś z nich.
- Jesteście pewni, że nie pomyliliście mieszkań? - zapytałam poważnym tonem.
- Taaak - odpowiedział J-Hope przeciągając wyraz.
- Czemu? - dodał Jin.
- Za czysto tu jak na Was. - powiedziałam.
- Spokojnie, to tylko salon. Chcesz zobaczyć nasze sypialnie? - zapytał Jimin podchodząc do mnie i unosząc brwi.
- To w takim razie zwracam honor. - powiedziałam. - I myślę, że sobie jednak podaruję - uśmiechnęłam się sztucznie.

- Zamówiłem już pizzę - powiedział Jungkook wchodząc do pokoju.
- Okey, my wybieramy film. Choć tutaj. - odparł Rap Mon.
- Ja proponuję dokument - powiedział V, a wszyscy spojrzeli się na niego jak na idiotę.
- Dokument? I co chcesz oglądać jak rodzą się małe żółwie? - zapytałam
- Dobre. - Suga przybił ze mną piątkę.
- Zgaduję, że piątka z jednym z BTS nie robi na Tobie wrażenia? - zapytał raper.
- Najmniejszego - odparłam
- A miałem już nadzieję, że Cię złamię. - powiedział robiąc minkę zbitego psa. Siedzieliśmy wszyscy w kółku i prowadziliśmy konwersację na temat filmu. Było już koło 23, a oni nadal nie mogli się dogadać.
- Komedia!
- Nie! Romantyczny!
- Ja proponuję historyczny.
- Jeszcze czego. Żebym zasnął? - chłopacy kłócili się jeden przez drugiego.
- Za chwilę jeszcze jakąś dramę włączą z neta i będziemy musieli siedzieć kilkanaście, jak nie więcej godzin. - odparłam znudzona ich sprzeczką.
- Ja jestem za! - krzyknął YoonGi.
- Za czym? - zapytał lider zaprzestając kłótnię.
- Za propozycją Laury - powiedział raper.
- Jaką? - NamJoon uniósł brwi z zaciekawienia.
- Drama - odparł Yoon
- Ej, ja żartowałam - zwróciłam się do nich, aby nie brali na poważnie dramy, bo co jak co, ale nie chciało mi się tyle siedzieć.
- Ale film możesz wybrać. - zwrócił się do mnie J-Hope.
- Obojętnie jaki. - odparłam siedząc po turecku.
- No wybierz, bo my się nie dogadamy - dodał SeokJin.
- Dobra, w takim razie - zaczęłam - Obejrzyjmy Paranomal Activity - dokończyłam, a TaeTae spojrzał na mnie morderczym wzrokiem obgryzając paznokcie.



sobota, 19 kwietnia 2014

Rozdział 6

Tym razem tutaj. Bo mimo, że są wejścia na stronę i na rozdziały; co lepsze komentarzy - brak. Jest sens pisać jeśli nie wiem, czy ktoś to czyta? Podejrzewam, że tak, ale pewności nie mam. Prosiłabym tylko o napisanie, czy ktoś tu zagląda, czy nie; nawet z anonimowego. Dziękuję :)
________________________________________________________

*Laura's P.O.V.*

- Masz tą Twoją seksi Francuzkę - powiedział Suga śmiejąc się z wyraźnym chamskim tonem.
- A jaką piękną sukienkę ma - powiedział Jimin patrząc na HoSeok'a.
- No i patrz na te szpilki. - dodał V - tylko pozazdrościć.
Przyznam, że nie miałam zielonego pojęcia do jakiego celu zmierza ich rozmowa. Francuzka? Sukienka? Szpilki?
- No nie patrz tak na nas. - zwrócił się do mnie lider - To on - kiwnął głową w stronę J-Hope'a. Spojrzałam na niego z uniesionymi brwiami. Przez chwilę w pomieszczeniu panowała cisza, a ja byłam w stanie usłyszeć oddechy osób w pokoju.
- Nie jesteś Francuską, prawda? - zapytał po chwili uśmiechając się lekko.
- Salut. Je m'appelle Laura. J'ai 18 ans. - zwróciłam się do niego wysuwając rękę, a on spojrzał na mnie jakbym była z innej planety. No przecież chciał Francuzkę.
- Ty nią nie jesteś prawda? - zapytał ze strachem w głosie. Boi się mnie? Chłopacy za to śmiali się w najlepsze.
- Salut. - uśmiechnęłam się
- Ej, dziewczyno! - powiedział, a ja jeszcze raz wysunęłam rękę w jego stronę.
- Dobra, bo jeszcze ucieknie. - Jimin podszedł cały czas się śmiejąc.
- Aż tak źle? - zapytałam spoglądając na niego, a J-Hope spojrzał na mnie z przymrużonymi oczami.
- Ty francuski też umiesz? - zapytał z nutką zdziwienia.
- Nie - odparłam - Tylko to co powiedziałam - zaczęłam się śmiać.
- Ha, ha, ha - odpowiedział i odwrócił się.
- Chciałeś Francuzkę to ją dostałeś.
- Chciałem seksi Francuzkę - wytknął mi język.
- Szczegół. - odparłam

- To jak? - zapytał Jungkook spoglądając na mnie.
- Co? - odparłam nie wiedząc o co mu chodzi.
- Ty jesteś tą z teledysku?
- Yhm - przytaknęłam. - A wy tym zespołem, który Fryderyk tak krył? - uniosłam brwi.
- Ej, my też nie wiedzieliśmy kim będziesz. - odpowiedział Suga.

- Wszyscy zrozumieli? - zapytała stylistka.
- Tak jest! - krzyknął V
- Hej, hej. Do wojska jeszcze nie idziesz. - do pokoju wszedł manager chłopaków i wziął teczkę, która leżała na stoliku obok.
- Na szczęście - mruknęłam pod nosem.
- Skoro jesteście tacy zorganizowani... - styliska spojrzała na Rap Monstera. - powiedz mi jeszcze raz kolejność w jakiej będę Was szykować - powiedziała biorąc z jego rąk telefon.
- Noo, przecież znam ją. - odparł
- Noo, też tak sądzę. - powiedziała
- Więc nie ma potrzeby powtarzania. Nie uważasz? - zapytał pani Kim
- Skoro tak sądzisz. - odparła spoglądając jeszcze raz na niego. - Czekam na pierwszą osobę. - ruszyła do pokoju obok, gdzie znajdowały się wszystkie potrzebne kosmetyki. Oparła się o framugę i spojrzała po raz kolejny na lidera, który robił coś na komórce.
- Jimin, chodź. - powiedział - Robimy sobie selcę. - spojrzał w stronę chłopaka. - Co jest?
- No wiesz. Kolejność do stylistki. - odparł Jin śmiejąc się ze zdezorientowanego RapMona.
- No wiem przecież.
- No nie wiesz - powiedziałam wstając z krzesła po czym podeszłam do niego - Tam - wskazałam w stronę, gdzie stała stylistka - powinieneś od jakiegoś czasu już siedzieć. - uśmiechnęłam się
- Ja? - otworzył szerzej oczy.
- Yhm - potaknęłam głową, a lider spojrzał na kobietę z założonymi rękoma.

- A na  końcu Jungkook Was rozdziela. - reżyser skończył swój monolog. - Zrozumiano? - zapytał
- Tak jest! - odparł V.
- Podobno nie jesteś w wojsku. - powiedziałam do niego.
- Oj no, ale wiesz... - zaczął - to taki mój znak rozpoznawczy - uśmiechnął się.
- A ja myślałam, że Twoim znakiem rozpoznawczym jest uroczy uśmiech - odparłam
- Czyli uważasz, że jestem uroczy? - zapytał podnosząc brwi.
- Naucz się słuchać. Uśmiech - powtórzyłam.
- Ale to zawsze coś. - powiedział.
- A ja myślałem, że nasze fanki to na nasz widok krzyczą. - powiedział Suga dołączając się do monologu.
- No popatrz. Jestem oryginalna. - odparłam śmiejąc się.
- Skąd mamy mieć pewność, że tylko nie udajesz? - Rap Monster również do nas podszedł, po czym się zaśmiał.
- O nie! - przewróciłam teatralnie oczami - Zepsułeś mój plan! - powiedziałam do niego z wyrzutem.
- Co takiego się stało? - zapytał z udawanym zaciekawieniem.
- Chciałam Was uprowadzić i wywieźć z kraju - powiedziałam robiąc minkę zbitego psa. - A przez Ciebie już mi to nie wyjdzie. Jak mogłeś? Byłabym dla Ciebie milsza.
- Wybacz za Twój niedoszły plan - powiedział po czym nasza gromadka zaczęła się śmiać. Akurat Jimin i Jin mieli robione jakieś ich ujęcia, a J-Hope wyskoczył po coś do jedzenia.

Przez cały teledysk miałam gdzieś się kręcić. Na prawie każdym ujęciu miałam być uwzględniona, pomijając te co są tylko dla nich. Chodzi o to, że każdy się o mnie miał kłócić czy coś. Zwrotka na przykład Jimina, to gdzieś z nim uciekam. Zwrotka J-Hope'a - on mnie odciąga od poprzednika. Na każdej zwrotce miałam być z kimś innym opisując krótko.
Ostatnia zwrotka należała do Sugi. W ostatnich sekundach miał wyjść nieudany pocałunek. Na początku się wystraszyłam, że reżyser chce zrobić z tego prawdziwy. No, ale proszę Was. Dzień później z pewnością byłabym trupem. Nie. Po prostu, gdy już będzie tego blisko wbiega Kookie i rozdziela nas krzycząć "No".

Po raz kolejny zaśmiałam się, gdy Suga zaczął się przybliżać.
- Dobra, przerwa! - krzyknął reżyser. Chyba się na mnie wkurzył. W końcu reszta teledysku poszła szybko, bez większych poprawek. A tu buum! Scena niedoszłego pocałunku i Laura zaczyna się śmiać. W przyszłości z pewnością nie będę aktorką w filmach romantycznych.
- Z czego tak się śmiejesz co? - YoonGi usiadł na ławce obok mnie.
- Z Ciebie, wiesz? - odparłam nie rozumiejąc pytania. Jak on mógł się nie śmiać?
- Jak możesz? - powiedział robiąc smutną minkę. - Ranisz!
- Wybacz. - odpowiedziałam uśmiechając się.
- Chcesz wodę? - podał mi butelkę, z którą do mnie podszedł.
- Dzięki - wzięłam od niego butelkę i napiłam się łyka. - A tak poważnie to ja się śmieję z wszystkiego co możliwe, więc nie dziw się na tym. - powiedziałam śmiejąc się.
- Właśnie widzę - odparł również z uśmiechem. - Ale postaraj się co? - dodał
- Łatwo powiedzieć - odparłam - Jeszcze wiedząc, że za chwilę Jungkook wkroczy do akcji.
- Za 5 minut zaczynamy! - usłyszeliśmy krzyk reżysera bądź jednego z jego gołębi pocztowych.
- Hwaiting! - powiedział Min wstając
- Hwaiting - odpowiedziałam.

- Dasz radę? - zapytał, kiedy stanęłam na przeciwko.
- Mam nadzieję. - powiedziałam
- Nadzieja? - zapytał J-Hope. - Tutaj jestem! - krzyknął zwracając na siebie uwagę całej ekipy, a mnie doprowadził do śmiechu.
- Ej no, już się nie śmiałam - powiedziałam do niego.

Suga chwycił mnie za ramiona i zaczął przybliżać, a ja zamknęłam oczy. Nie śmiej się, nie śmiej się, nie śmie... poczułam jak coś, a może raczej ktoś mnie odpycha krzycząc jednoczenie "No". Przyznam, że w pierwszej chwili nie wiedziałam o co chodzi. Straciłam równowagę.
- Idealnie! - krzyknął reżyser. - Tak naturalnie zagrałaś, kiedy nasz maknae Was odpychał. Nie sztywno, ale też nie byłaś galaretką. Idealnie!
- Yhm, dziękuję - odpowiedziałam tylko.
- Mówię Ci. Kiedyś będziesz aktorką.
- Nie sądzę, ale dziękuję, że tak Pan uważa. - powiedziałam uśmiechając się.
- A teraz... - reżyser mruknął coś pod nosem - Kwang! - krzyknął na co podskoczyłam - Gdzie moja kawa? - ruszył w stronę wyjścia z pomieszczenia.
- Dobrze Ci poszło - Jin podszedł do mnie.
- Dziękuje - odparłam z uśmiechem. - Już miałam dość tej sceny.
- Naprawdę? - zapytał
- Tak, tak.
- Idziesz z nami oblać koniec teledysku? - zapytał RapMon podchodząc do mnie
- Jestem zmęczona, więc wybaczcie, ale muszę Wam odmówić.
- Fanka i odmawia? - zapytał ze zdziwieniem.
- Nie wierzę - powiedziałam do siebie - To, że fanka nie znaczy, że psychofanka, która musi wszędzie za Wami łazić. - powiedziałam, kiedy całą grupką wyszliśmy z sali. Ktoś tam posprząta przecież.
- Wybacz, przyzwyczajenie - powiedział Jimin, który szedł obok lidera.
- Poza tym z tego co pamiętam również jestem człowiekiem co oznacza, że odczuwam różne uczucia - dodałam - Na przykład zmęczenie - ciągnęłam - Czy ból - spojrzałam na Jimina śmiejąc się.
- Będziesz ciągle przypominać o tych drzwiach - zapytał uśmiechając się.
- Nie, ale to jest zabawne - odparłam
- I co? - zapytał J-Hope, kiedy do nas podbiegł - Francuzka idzie z nami? - zapytał
- Od kiedy jestem Francuzką, co? - zmrużyłam oczy
- Właśnie to potwierdziłaś - odparł.
- Wca... - nie dane było mi dokończyć
- W pewnym sensie oczywiście - dodał - No to rozumiem, że idziesz?
- Nie, jestem zmęczona. - odpowiedziałam
- Jak to? - zapytał HoSeok - Jesteś fanką, a mimo, że Cię zapraszamy nie chcesz iść?
- Naprawdę dobrze się tam bawisz? - spojrzałam w górę
- Do kogo ona gada? - szepnął Suga do V.
- Słyszałam - spojrzałam na wymienioną przed chwilą dwójkę.
- Więc J-Hope'ie. - zaczęłam - Jestem zmęczona i nie za bardzo chce mi się jakoś "oblewać" ukończenie zdjęć.
- No ej. - zaczął Suga - Świętowanie ukończenia w nie całym składzie to nie świętowanie. - powiedział zwracając się do mnie
- No prawda, prawda. - powiedział Jin - Święta prawda. Musisz iść.
- Ughh... - wymamrotałam
- To jak? - zapytał maknae.
- Nie mam ochoty za zabawę, bo jestem zmęczona.
- A jak powiemy Ci, że to nie będzie zabawa - zaczął Jungkook - Tylko obejrzymy w domu jakiś film przy pizzy to jak? - dokończył
- To nic nie zmienia. - powiedziałam, kiedy jakimś cudem znaleźliśmy się na parterze.
- Dobranoc - powiedziałam do recepcjonistki przerywając poprzednią rozmowę z chłopakami, na co ta odpowiedziała.
- To nic nie zmienia - powtórzyłam, aby upewnić się, że informacja do nich dotarła. Naprawdę wolałabym zostać w relacji fan-idol. A mój występ w ich teledysku to tylko praca, która niczego nie zmienia. Swoją drogą to nagrywanie wcale długo nie trwało. Myślałam, że jeszcze jutro będę musiała tu przybyć, aby ogarnąć detale, a tu proszę. Przed dwudziestą skończone zdjęcia.
- A mi się wydaje wręcz przeciwnie. - powiedział lider przerywając moje myślenie. Jego przebiegły uśmiech nie zwiastował nic dobrego.






________________________________________________

To z teledyskiem, jak najbardziej tylko w mojej wyobraźni, tak dla ścisłości :)

piątek, 18 kwietnia 2014

Rozdział 5

*Tydzień później*

*Lauren's P.O.V*

- Przypominam Ci, że jutro masz zdjęcia do teledysku - oznajmił Fryderyk.
- Tak, tak. Pamiętam. Nie martw się - odparłam znudzona już rozmową z nim. Wreszcie coś tu zaczynam robić. Przez ostatni tydzień czasami wychodziłam do galerii, a poza tym siedziałam w moim przytulnym mieszkanku. I oczywiście prowadziłam drugie rozmowy z Różą. Bardzo długie. Bodajże dwa dni temu, gdy się rozłączyłyśmy spojrzałam na wyświetlacz, który pokazywał, że rozmawiałyśmy jakieś 6 godzin. W sumie wtedy nawet nie wiedziałam, kiedy się ciemno zrobiło, więc to chyba możliwe.
- A tak w ogóle jak się czujesz? Wiem, że... - mężczyzna jeszcze długo coś mówił, ale ja go nie słuchałam. Od incydentu z drzwiami minął jakiś tydzień, a ten codziennie pytał się o mój stan. Co prawda głowa bolała mnie jeszcze jakieś 3 dni temu, ale teraz było już w porządku. Czułam się jak dziecko, o które wszyscy się martwią. - Ej, słuchasz mnie? - zapytał, gdy po jakimś czasie nie odpowiedziałam.
- Wybacz, zamyśliłam się.
- Ta, jasne - czasami miałam wrażenie, że ten manager to jeszcze nastolatek. Momentami miał odzywki typowe dla młodzieży, ale to może dlatego miałam z nim dosyć dobry kontakt. Rozumiał kiedy byłam zmęczona i od razu kończył sesję mówiąc, że zostanie kontynuowana następnego dnia.
- No, nie gniewaj się. - powiedziałam
- Pfff - o tym właśnie mówiłam. No, bo jaki dorosły facet używa "pfff"?
- Eh, nie to nie. Muszę już lecieć. Do jutra. - powiedziałam
- O 10 po Ciebie przyjadę. Bądź gotowa. - odparł.
- Jasne, cześć. - rozłączyłam się.

Od ostatniego spotkania z Bangtan nie miałam okazji znowu spędzić z nimi czasu. Ale może to dobrze? Wolałabym chyba nie przekraczać granicy fan/idol. Cieszę się, że ich spotkałam i mogłam spędzić z nimi wtedy czas; mimo okoliczności w jakich się poznaliśmy, aczkolwiek myślę, że przyjaźń z nimi; która mogłaby się rozwinąć, gdybyśmy się częściej spotykali byłaby trochę dziwna. Zdaję sobie sprawę, że tysiące dziewczyn marzą o sytuacji w stylu "przyjaciółka całego zespołu + dziewczyna jednego z nich", no, ale bez przesady. Jestem ich fanką, owszem i tyle mi starczy.

*Następny dzień*

Dźwięk budzika wypełnił swoje zadanie i szybko mnie obudził. Żeby wyłączyć jego irytującą melodyjkę zmuszona byłam wstać, ponieważ dzień wcześniej położyłam go na stoliku na drugim końcu sypialni. Ale przynajmniej nie zaspałam. Za godzinę będzie po mnie Fryderyk.
Wzięłam potrzebne rzeczy i ruszyłam do łazienki, aby się wziąć szybki prysznic. Następnie się ubrałam i wysuszyłam włosy, które wcześniej umyłam. Na twarz nałożyłam tylko zwykły krem, gdyż na planie będzie stylistka, więc nie było sensu, aby cokolwiek z tak zwanych kosmetyków upiększających na siebie nakładać.
Zjadłam jeszcze śniadanie, którym była jajecznica i czekałam na managera. Równo o dziesiątej usłyszałam dzwonek, który zasygnalizował przybycie Fryderyka. Wstałam z kanapy wyłączając wcześniej telewizor i ruszyłam do drzwi. Przed otwarciem ich wsunęłam na nogi conversy. Dzisiaj byłam ubrana na luźno. Rurki i bluza oversize. Są to moje ulubione rzeczy. Do tego jeszcze czapka beanie, która jest moim ulubionym dodatkiem.

- Już - oświadczyłam, gdy tylko otworzyłam drzwi. Mężczyzna stał oparty o ścianę ze spuszczoną głową. Uniósł ją, gdy stanęłam przed nim. Przytaknął i dał mi znak, że możemy iść do samochodu. Windą zjechaliśmy na dół  i wyszliśmy z budynku.
- Tak w ogóle, jaki to zespół? - zapytałam, gdy otworzyłam drzwi, po czym weszłam do auta.
- Poproszono mnie, abym nie mówił Ci tego, więc wybacz... - odparł zapinając pas.
- Dlaczego?
- A bo ja wiem? - powiedział odpalając samochód. - Oni też nie wiedzą kim jesteś.
- Oookey - odparłam opierając się o okno. Resztę drogi o nic się nie pytałam. Fryderyk zresztą też, więc a samochodzie panowała cisza.

Po ponad 20 minutach jazdy Fryderyk zaparkował przed budynkiem, który wydawał mi się znany. Ba, on był mi znany. Ostatnio to właśnie z niego chłopacy nie chcieli mnie wypuścić i siedziałam trochę tam z nimi. Przedtem również spałam.
- Tutaj? - zapytałam unosząc brwi do góry
- Tak Lauro - odparł
- Nie cierpię jak tak do mnie mówisz. - powiedziałam zmieniając mimikę twarzy, tak, że miałam zmarszczony nos.
- Przeżyjesz. - mężczyzna wziął jeszcze jakąś teczkę i ruszył w stronę wejścia
- Jasne, skąd wiesz, że przez to nie będę za chwilę leżała ileś metrów pod ziemią, co? - zapytałam dotrzymując mu kroków.
- W moim poprzednim życiu byłem wróżką latającą w różowej sukience, takie rzeczy po prostu zostają. - odparł.
- Ha, ha, ha.

Podeszliśmy do biurka, za którym siedziała kobieta koło trzydziestki. Kończyła właśnie rozmowę, więc nie musieliśmy długo czekać.
- Dzień dobry. Jestem Fryderyk Nowak, a to jest moja podopieczna. Ma uczestniczyć w teledysku.
- Uhmm - kobieta, która swoją drogą była nienagannie ubrana, a makijaż podkreślał wszelkie atuty jej twarzy; spojrzała w papiery, które miała przed sobą. Przejrzała parę z nich. Jeden przykuł jej uwagę. - Tak, tak. Laura Palik, tak? - zwróciła się do mnie.
- Dokładnie, to ja. - odparłam uśmiechając się
- Proszę to podpisać. - podała kartkę Fryderykowi. - Pani też. - tym razem ja otrzymałam długopis.
- Gdzie mamy się udać? - zadał pytanie mój manager.
- 7 piętro, pokój numer 454 - odparła z uśmiechem.
- Dziękujemy. - odpowiedział, po czym ruszyliśmy do windy, która znajdowała się recepcji.

- Kliknij siódemkę. - powiedział Fryderyk, na co ja tylko przytaknęłam - Zdenerwowana? - zapytał
- Ja? Skądże. - oparłam z sarkazmem. - Nawet nie wiem z kim będę pracować.
- Zaraz się dowiesz.
- Yhm. - odparłam. - To tutaj byłam tydzień temu nie? - zapytałam
- Dokładnie, ale piętro wyżej. - powiedział. W tamtej chwili winda się uchyliła, a my mogliśmy zacząć szukać wskazanego pokoju.
- Ej, to jest dopiero 339 - powiedziałam - Na pewno to piętro? - zapytałam z ciekawością.
- Zobacz, jaki długi jest ten korytarz. - odparł Fryderyk, a ja po raz kolejny tylko przytaknęłam

Będąc na korytarzu zadzwonił mój telefon. Jak się potem okazało osobą, która do mnie dzwoniła była Róża.
- Możesz z nią potem pogadać? - zapytał manager.
- Ale ja chce teraz. - odparłam - Rozłączę się, jak już będę musiała. - uśmiechnęłam się.

- No hej! - powiedziałam na przywitanie uśmiechając się pod nosem
- Cześć, cześć.- odpowiedziała wesołym głosem.
- Cel twojego telefonu to... ? - zapytałam idąc za Fryderykiem.
- Czy muszę mieć jakiś cel? - odparła. Byłam pewna, że w tamtej chwili mrużyła oczy. Miała taki nawyk, kiedy pytałam się o coś, a ona zaprzeczała. - Po prostu się nudzę. - dopowiedziała - A ty co robisz?
- Aktualnie idę za Fryderykiem, który szuka pokoju 454.
- A gdzie zmierzasz? - zapytała
- Występuję w jakimś teledysku - powiedziałam.- Nie wiem jakiego zespołu.- dodałam słysząc jak bierze wdech.
- Czy ty czytasz mi w myślach?
- Mejbi? - odparłam uśmiechając się.
- Tutaj. - powiedział Fryderyk, a ja tylko machnęłam ręką.
- Przeszkadzam? - zapytała po raz kolejny moja przyjaciółka
- Nie, spokojnie. Na razie jeszcze nic nie zaczynam. - odpowiedziałam wchodząc za Fryderykiem do pomieszczenia. - Właśnie weszłam do jakiegoś pokoju.
- Ooo, do jakiego?
- Są jakieś rekwizyty, więc pewnie tu będzie ten teledysk. - powiedziałam - A tu jest pomieszczenie, gdzie robią makijaż. - odruchowo wskazałam ręką zapominając, że nie rozmawiam z Różą w cztery oczy.
- Widzę, widzę. - oparła
- Oj, wybacz no - zaśmiałam się. - Czekaj momencik - powiedziałam słysząc wołanie Fryderyka.
- Za chwilę zespół przyjdzie. Możesz kończyć - powiedział
- Skończę jak już przyjdą. - odparłam
- No już jestem. - powiedziałam podchodząc do ściany i oparłam się o nią.
- Okey. Ile mamy jeszcze czasu? - zapytała
- Aż nie przyjdą. - odparłam - Jeju, jestem ciekawa kto to.
- Powiedz mi jak już wejdą. - odpowiedziała
- No jasne. A w ogóle to uprzedzam, że o tych drzwiach pogadamy innym razem - powiedziałam uśmiechając się.

*Korytarz*

*Narracja trzecioosobowa*

- Ej, a może to będzie jakaś francuska? - zapytał V unosząc brwi.
- Masz na myśli "bonjour", "merci" i te sprawy? - zapytał Jimin
- Oni jedzą ślimaki i żaby. Co w tym fajnego? - tym razem pytanie zadał Rap Monster.
- Ale nie każdy. - powiedział Jin.
- To będzie jakaś modelka? - zapytał Suga.
- Już ją sobie wyobrażam. - odparł J-Hope spoglądając w dal.
- I jak się ma ta Twoja wyśniona modeleczka? - zapytał Jungkook.
- A bardzo dobrze. - powiedział HoSeok. - Długie brązowe włosy, ciemne oczy. Ma ubraną czerwoną sukienkę i szpilki zdobiące długie nogi. Wiecie, modelka musi jakoś wyglądać.
- I myślisz, że na plan przyszła by tak odstawiona? - zapytał Suga.
- No raczej. Co z tego, że praca? - odparł. - Modelka to modelka.

*Pomieszczenie numer 454*

*Laura's P.O.V*

- Gwiazdy się spóźniają, co? - zapytała Róża.
- Od razu gwiazdy. - powiedziałam - Wiesz, że lubię k-pop i w ogóle. A jak to będzie zespół, który lubię? - zapytałam
- Wybacz - powiedziała, a ja usłyszałam cmokanie po drugiej stronie. - Buziak dla Ciebie na przeprosiny - zaśmiała się.
- Dziękuję. - powiedziałam - A tak w ogóle to... - drzwi od pomieszczenia się otworzyły, a ja zrobiłam duże oczy.
- To wy? - zapytałam nadal mając duże oczy.




_______________________________________________
Poproszę, aby każda osoba, która tutaj zagląda uświadomiła mnie o tym. Chciałabym wiedzieć czy w ogóle ktoś to czyta. Anonimki również mogą je dodawać, wiec myślę, że problemu nie będzie.
Z góry dziękuję :)



wtorek, 15 kwietnia 2014

Rozdział 4

*Lauren's P.O.V*

- Ona nie żyje!
- Idiota z ciebie. Przecież oddycha!
- Skąd wiesz, że to nie przez przypadek?
- Jak można oddychać przez przypadek?
- No wiesz, ja też oddycham i wcale nad tym nie panuje.
- I żyjesz.

Strasznie bolała mnie głowa, a głosy, które słyszałam dodatkowo ją obciążały. Słyszałam rozmowę, w której uczestniczyło kilka różnych głosów. Chciałam otworzyć oczy, aby dowiedzieć się kim są. Niestety ciężar powiek nie pozwolił mi na to.

- Jimin czy ty ślepy jesteś?
- Ja ślepy? Ona po prostu stała z drugiej strony.
- A ty musiałeś otworzyć z taką siłą, żeby ona straciła przytomność.
- Gratulacje stary.
- Chłopaki dość! - usłyszałam nowy głos. Ten zdecydowanie się wyróżniał na tle pozostałych. Był znacznie donośniejszy i doroślejszy. Sposób mówienia, dykcja... To wyróżniało głos. Może to ojciec, któregoś z tamtych? - Oby nie pozwała Was o to do sądu. Jeżeli tak się stanie prasa będzie o Was pisać, a co za tym idzie zapewne postawi Was z złym świetle.  Pewnie podkoloryzują, a z tego nic dobrego nie wyjdzie.
- Myślisz, że poda?
- Ma takie prawo. Straciła przytomność i może mieć jakieś urazy.
- Bez przesady.
- Nie bez przesady Jimin. Wystarczy, że się zgłosi do konsula i sprawę ma wygraną. Obcokrajowiec.
- Na wakacje pewnie przyjechała, czy coś.
- Przyjechała tu na rok. Jest polską fotomodelką. Swoją drogą będzie tu chodziła do szkoły.
- Skąd ty to wiesz?
- Od jej managera.

Z każdą chwilą głosy, które słyszałam były mniej donośne. W tamtej chwili była to zwykła rozmowa, a nie tak jak niedawno - że mój mózg podniósł jej głośność i ledwo co szło wytrzymać.
Otworzyłam oczy i ujrzałam biały sufit. Wpatrzyłam się w niego zupełnie zapominając, że znajduję się wśród obcych dla mnie ludzi.

- O, obudziła się!
- Nareszcie!
- Boże, Chryste!

Dalej wpatrzona w sufit i słysząca jakieś głosy nie interesowałam się nimi. Nie miałam siły. Nadal bolała mnie głowa. Nagle przed oczami pojawiła się jakaś twarz, a ja podskoczyłam. Pojawiła się tak nagle. Uśmiech, który chwilę wcześniej był na tej twarzyczce zniknął i spojrzał na mnie ze strachem. V. To BTS. Nie wierzę.
Jimin, który mnie potrącił to ten Jimin. Ale i tak idiota. Przez niego wszystko mnie boli. Ughh...
- Wystraszyłeś mnie - powiedziałam cichym głosem spoglądając na niego.
- Ufff, już myślałem, że się mnie boisz - powiedział V, na co ja tylko przytaknęłam. Uśmiech znów zagościł na jego twarzy.
Przeleciałam wzrokiem po reszcie. Na każdego spojrzałam kilka razy z osobna, a na koniec cały zespół omiotłam wzrokiem. Nagle przypomniało mi się o telefonie, z którym przyszłam do pizzerii z zamiarem odzyskania swojego.
- Ojej! - krzyknęłam w chwili przypomnienia o telefonie.
- Co się stało? - zapytał, któryś z zespołu, aczkolwiek nie zwróciłam uwagi, który.
- Ehh, telefon... Jimin, pizzeria. - powiedziałam po słowie nie mogąc zbudować zdania. Przez chwilę zapomniałam jak to się robi w języku koreańskim.
- Jaki telefon? - zapytał RapMon zwracając na siebie uwagę. Wyjęłam nie mój telefon z kieszeni i położyłam go na stoliku obok.
- Ten telefon. Ostatnio miałam z kimś zderzenie i się zamieniliśmy telefonami. Dzisiaj miałam odzyskać mój - powiedziałam smutnym głosem, gdyż miałam nadzieję, że dzisiaj porozmawiam z przyjaciółką.
- To ty jesteś tą dziewczyną? - zapytał RapMon
- Jaką dziewczyną? - odparłam
- No tą co będzie się wyróżniać. - odpowiedział
- To Wy mieliście być w tej pizzerii? - zapytałam
- No tak, a to - zaczął Jimin i wskazał na komórkę leżącą na stoliku - jest właśnie mój telefon.
- Oj, przepraszam za tą  pomyłkę - powiedziałam podając mu jego własność. - Mogę mój?
- Tak, tak - powiedział. Poszedł na drugi koniec pomieszczenia i wrócił z plecakiem. Jak się okazało właśnie tam miał moją komórkę. - Proszę.
- Dziękuję. To ja już będę znikać. - powiedziałam podnosząc się z sofy, na której przedtem leżałam, a niedawno - siedziałam.
- Nie, nie, nie. - zaczął Jin - Nigdzie nie idziesz. Nie mam mowy.
- Swoją drogą, to wiesz, że to z drzwiami to również wina Jimina? - zapytał Suga.
- Jimina? - odparłam spoglądając na niego
- No tak jakby. - odpowiedział spuszczając głowę w dół.
- Wow, dwa razy oberwać od tego samego kolesia. - powiedziałam - Co ja ci zrobiłam? - spojrzałam w sufit i po chwili usłyszałam śmiech. - Dobra, ja naprawdę będę się zwijać. - znowu miałam zamiar wstać, jednak po raz drugi zostałam zatrzymana, tym razem J-Hope'a.
- Ani mi się śni. - powiedział
- Nawet się nie poznaliśmy - powiedział RapMon.
- Więc pozwólcie, że to ja zacznę. - powiedziała marchewka. - Jestem...
- V. Tak, wiem. Znam Was. - uśmiechnęłam się.
- Znasz? To ile jesteś już w Korei? - zapytał ten co chciał zacząć przedstawianie się.
- To ile tu jestem nie ma znaczenia, ale swoją drogą kilka dni. Ogólnie rzecz biorąc słucham k-pop'u i te sprawy, a BTS jest moim ulubionym zespołem. - powiedziałam na jednym wydechu.
- Naprawdę? - zapytał Jungkook
- No jasne. W ogóle jesteście genialni. - odparłam - Ej, ale to nie znaczy, że nie jestem na Ciebie zła - zaczęłam widząc, że Jimin chciał coś powiedzieć. - Wszystko mnie boli przez Ciebie.
- No przepraszam. - odpowiedział - Naprawdę nie chciałem. - uśmiechnął się do mnie - Może ten uśmiech Cię uzdrowi? - zapytał zaraz po tym jak dał mi zaszczyt oglądać jego uśmiech z bliska. Dobre.
- Twój raczej nie. Ale mój to co innego - tym razem Kookie wkroczył do akcji.
- Powiem Wam, że w ten sposób to nie działa - wytknęłam im język - Przy okazji skromnością też powalacie - dopowiedziałam śmiejąc się.
- Dzięki - odparł V
- Oj kochany. Mianhe - zaczęłam słodkim głosem, a ten się obrócił - Ale nie mów mi, że tak nie jest - dokończyłam sprawiając, że reszta wybuchnęła śmiechem.
- Okey, ty znasz nas, ale my Cię nie. - powiedziała księżniczka.
- Do czego zmierzasz?  zapytałam unosząc brwi.
- Opowiedz nam coś o sobie. - odparł lider.
- Hmm... Od czego by tu zacząć...
- Może od imienia co? - zapytał Suga.
- Ah, tak. No więc, jestem Laura i mam 18 lat - zaczęłam - oczywiście nie wnikajmy w ten koreański wiek. Po prostu jestem rok starsza od Kooki'ego. - dopowiedziałam
- Noona! - odparł wcześniej wymieniony.
- Tak, tak - zaśmiałam się. - Może dalej. Od jakiegoś czasu jestem fotomodelką w polskiej agencji modelek MIBA. - ciągnęłam - Tak, jestem zbyt niska na modelkę. - zaśmiałam się.
- No popatrz. Niska jak Yoongi.
- Nie śmiejcie się z mojego wzrostu! Jeszcze urosnę - odpowiedział ze śmiechem Suga.
- Bo Ci uwierzę - odpowiedział lider
- Tak, urośniemy razem! - pobiegł do niego Jimin i razem zrobili pozę Supermena.
- To jest właśnie nasz codzienny dzień. - odparł maknae.

- A tak właściwie to jakie to jest pomieszczenie? - zapytałam - Za czysto jak na Wasze mieszkanie.
- Czy ty sugerujesz, że jesteśmy bałaganiarzami? - zapytał J-Hope.
- Broń Boże. Zapewne zawsze im wszystko sprzątasz, ale i tak tu jest za czysto. - chłopacy wybuchli śmiechem.
- Jesteśmy w jednym z pomieszczeń studia. Było najbliżej pizzerii.
- Rozumiem - przytaknęłam. Gadaliśmy już tak ponad godzinę.
- Boli Cię jeszcze głowa? - zapytał V
- Już mniej, spokojnie. - odparłam uśmiechając się.
- O to dobrze. Skoro mniej, to teraz wysil swój pewnie duży mózg - uniosłam brew do góry - No nie patrz się tak. Musisz być mądra. Nauczyłaś się koreańskiego!
- No dobrze już, dobrze. - zaśmiałam się widząc zakłopotanie marchewki.
- No więc, może najpierw zamknij oczy. - reszta chłopaków dziwnie się na niego patrzyła. Co mu przyszło do głowy tym razem?
- Okey.
- A teraz... Wysil swój mózg. Mocno, mocno, mocno, mocno, moc...
- No już to zrobiłam - powiedziałam mają nadal zamknięte oczy.
- No dobra, a teraz wprowadź się w głęboki stan zastanowienia...
- No.
- A teraz odpowiedz na moje pytanie - zaczął - Jaka naszą piosenkę najbardziej lubisz?
- Serio? - zapytałam otwierając oczy.
- Jest cała obolała, a ty takie coś odwalasz? - zaśmiałam się
- Myślałem, że już w porządku - odparł V ze smutną minką.
- Nic się nie stało, naprawdę. - powiedziałam

Stałam na ulicy czekając na samochód. Było już ciemno. Strasznie długo z nimi dzisiaj siedziałam. Chociaż w sumie może dłużej spałam?
- Odwieźć Cię? - zapytał manager chłopaków, gdy do mnie podszedł.
- Nie, dziękuję. Mój manager po mnie zaraz przyjedzie. - powiedziałam
- Na pewno?
- Tak, tak.
- A ak się czujesz?
- Już w miarę dobrze. Trochę obolała jestem, no, ale cóż, bywa.
- Jimin, naprawdę mocno cię uderzył. Chłopacy mówili, że było słychać huk, jak oberwałaś.
- Nie pamiętam. - odparłam
- Aż dziwne, że masz tylko kilka siniaków. - powiedział - Ale to dobrze. - uśmiechnął się.
- Tak, też się dziwię.
- Mam do Ciebie prośbę. - zaczął mężczyzna
- Hm?
- Mogłabyś nie podawać Jimina o ten wypadek? - zapytał. Przyznam, że zaskoczył mnie tym pytaniem.
- Nie rozumiem pytania. - odparłam - Dlaczego miałabym kogokolwiek podawać ? - uśmiechnęłam się - Stało się, czasu nie cofniemy. Poza tym przeprosił.
- Dziękuję.
- Nie ma za co - powiedziałam
- Jesteś ich fanką, tak?
- Tak. Życzę im wszystkiego dobrego i żeby zdobywali więcej nagród za każdym razem. - powiedziałam uśmiechając się.
- Jesteś jedną z niewielu, które nie krzyczą na ich widok. - powiedział
- Przyznam, że nie rozumiem takich dziewczyn. To też są ludzie, normalni ludzie z wyższym statusem społecznym. Robią to co chcą i co kochają. Ciężko pracują i naprawdę mam nadzieję, że będą mieli coraz większe tego efekty. - powiedziałam - A teraz muszę już iść. Fryderyk przyjechał. Dziękuję za wszystko. Dobranoc.
- To ja dziękuję. Miło było Cię poznać.
- Pana również. - ostatecznie zakończyłam rozmowę i otworzyłam drzwi od samochodu.

- I jak się czujesz? - zapytał, tym razem mój manager.
- Wiesz, że mam już tego pytania po dziurki w nosie? - odparłam
- Mogę sobie wyobrazić, że nie dawali Ci z tym spokoju. - powiedział
- Dokładnie tak, ale ostatni raz odpowiem, że jestem tylko trochę obolała. Dziękuję za podwózkę. Dobranoc.
- Dobranoc.

Wchodząc do korytarza zdałam sobie sprawę, iż dzisiaj nie dam rady porozmawiać już z Różyczką. Wysłałam jej sms'a z krótkim wyjaśnieniem mojej krótkiej nieobecności w rozmowach z nią przez ostatnie dwa dni i dosłownie runęłam na łóżko.




_________________________
Ktoś tu jest?