*Laura's P.O.V.*
Kiedy się obudziłam było koło siódmej. Tej nocy nie mogłam za bardzo spać. Być może było to spowodowane późnym pójściem spać? Chociaż nawet nie pamiętam, kiedy zasnęłam i nie mam zielonego pojęcia jakim cudem przeteleportowałam się na kanapę. O ile dobrze pamiętam, a raczej tak - alkoholu nie piłam - ostatnio siedziałam na ziemi. Wolę nie wiedzieć co oni ze mną wyprawiali. Naprawdę.
Kiedy dostatecznie się przebudziłam wstałam i poszłam do toalety. Dokładniej na jej poszukiwania. Wczoraj chłopacy nie raczyli mi pokazać, gdzie mieści się u nich to właśnie pomieszczenie. Bo mają je prawda? No jasne, że tak idiotko. Każdy ma kibel w domu.
Uchyliłam lekko kolejne drzwi i z prędkością światła je zamknęłam. Co za bałagan! Tam ledwo podłogę było widać. Najprawdopodobniej była to ich sypialnia; ta za którą zwróciłam honor i ta, której nie chciałam odwiedzać. Podeszłam do kolejnych drzwi i tym razem na moje szczęście była to toaleta. Szybko weszłam do pomieszczenia i skorzystałam z toalety. Po kilku minutach wyszłam i ruszyłam w stronę korytarza. Miałam z nimi tylko świętować, a jeżeli teraz zostanę to jestem pewna, że będą chcieli znowu jakieś spotkanie zorganizować. A póki nie mają mojego numeru ani nie znają miejsca zamieszkania nie ma szans byśmy się znowu spotkali. No chyba, że przez ogromny przypadek wpadnę znowu na któregoś. Bo ty się tam dobrze bawisz, prawda? Spojrzałam odruchowo w górę. Z kim ja w ogóle gadam?
- Gdzie się wybierasz? - usłyszałam za plecami na co podskoczyłam. Odwróciłam się i ujrzałam Sugę we własnej osobie. Miał ubraną piżamę, co w sumie nie jest dziwne ze względu, że był nadal ranek i za pewne dopiero wstał. Powinien jeszcze spać. Aish, teraz nie wyjdę stąd bez słowa.
- C-co ty tu robisz? - zapytałam spoglądając na niego.
- Mógłbym zapytać o to samo. - odparł wyraźne jeszcze zaspany.
- Nie chciałam przeszkadzać. - powiedziałam, na co ten uniósł brwi do góry. Widząc jak ten czeka na dalszą część wypowiedzi, której nie planowałam otworzyłam buzię, aby coś powiedzieć, ale nie miałam pojęcia co.
- I? - zapytał
- I... - zaczęłam - No i chciałam już iść.
- O tej porze? - dodał
- W ogóle nie powinnam zostawać na noc. - odparłam nie wiedząc co powiedzieć.
- Nigdzie nie pójdziesz tak wcześnie. - powiedział zmieniając temat. - Najpierw zjesz z nami śniadanie, a potem ewentualnie Cię puścimy - powiedział śmiejąc się.
- Ewentualnie? - powtórzyłam mając nadzieję, że podczas posiłku nie zejdę na temat telefonu i mojego numeru.
- Może Cię odprowadzimy. - odpowiedział puszczając mi swój uśmiech. - A teraz siadaj. - powiedział, kiedy byliśmy już w kuchni. Chyba nici z mojego planu. - Na co masz ochotę? - zapytał podchodząc do lodówki.
- Ale ja nie jestem głodna, naprawdę. - powiedziałam uśmiechając się do niego.
- Nie wierzę Ci - odparł i podszedł do mnie bliżej. Stanął na przeciwko mnie i schylił się do mojego brzucha, co wyglądało co najmniej dziwnie.
- Burczy ci! - krzyknął - Słyszę! - chłopak zaczął się śmiać jak małe dziecko.
- Nie wydaje mi się - spojrzałam na niego z przymrużonymi oczami.
- To co chcesz? - raper ponowił pytanie.
- Może coś zjem, ale powiedz mi jakim cudem znalazłeś się tak wcześnie na korytarzu. - powiedziałam patrząc na niego.
*Suga's P.O.V*
- Jak się znalazłem? - powtórzyłem jej pytanie
Tego dnia nie miałem twardego snu jak to zwykle bywa. Miałem strasznie duży natłok myśli odnośnie poprzedniego dnia. A może to chodziło o pewną osobę? Laura. Ta dziewczyna... Ta dziewczyna ma w sobie coś takiego, że jej się nie da nie lubić. Emanuje energią, która wręcz przyciąga ludzi i chce się spędzać z nią czas. Sympatyczna, miła, troszkę pyskata, ale każdy ma jakieś wady. Nie znam jej za bardzo, to prawda, ale zdecydowanie chciałbym poznać. Do tego mówiła, że jest naszą fanką. A jej zachowanie w stosunku do nas? Gdyby nas o tym wcześniej nie poinformowała nigdy nie powiedziałbym, że ona w ogóle interesuje się naszą muzyką.
Ten dzień, gdy spotkaliśmy się, niestety w niezbyt dobrych okolicznościach. Leżała nieprzytomna na sofie, a jej niewinna mimika twarzy sprawiała, że człowiek chciałby ją chronić na wszelkie możliwe sposoby. Potem jak się obudziła, nierozgarnięta. I na planie teledysku. Jej nerwowy śmiech. To był tylko teledysk, a nie chciałem, żeby nasz maknae przerywał ten pocałunek. Co ja gadam? Przecież to nawet nie miał być pocałunek. Ale chciałbym, żeby był. Jej oczy błyszczały się przez słońce, które wpadało przez pobliskie okno, a ona. Wróć. Chciałbym ją pocałować? Yoongi! Przestań. Nie. Nie. Nie. Ale chciałbym, aby była taką przyjaciółką zespołu.
- Nie mogłem dzisiaj spać i w pewnym momencie ktoś otworzył drzwi do naszego pokoju i ja... - zacząłem zdanie.
- Szukałam łazienki - wtrąciła dziewczyna.
- Rozumiem. - odparłem przytakując. - No i potem wstałem, bo pomyślałem, że może któryś z chłopaków wyszedł, a ja nie zauważyłem. - zacząłem trochę kręcić. Bardzo dobrze wiedziałem, że to Laura otworzyła te drzwi. Wiedziałem też, że najprawdopodobniej zaraz wyjdzie, a potem szanse, że byśmy ją spotkali nie były wielkie. - W sumie teraz się zastanawiam po co się ruszałem skoro mogłem zobaczyć czy wszyscy są w łóżkach - mówiłem dalej udając zdziwionego, że nie zrobiłem tak jak powiedziałem.
- Człowiek na rano nie myśli - powiedziała dziewczyna widząc jak się zastanawiam.
- Tak - odparłem uśmiechając się. - To jak? Na co masz ochotę.
- Naprawdę muszę? - zapytała
- Nie ma żadnego "ale". - powiedziałem stanowczo. Co prawda nie wyglądała na taką co się głodzi, by mieć idealną figurę, ale martwiłem się, że potem zgłodnieje. A przez głód można nawet zemdleć, wiec wolałem się upewnić, że nie wróci do domu na pusty żołądek.
- To może przygotuj swoją specjalność. - odparła Laura.
- Na to właśnie liczyłem - odparłem uśmiechając się do niej szeroko - Mam nadzieję, że lubisz kimchi na szybko.
- Rozumiem, że nie umiesz gotować. - odpowiedziała na moje poprzednie zdanie.
- Dokładnie. - uśmiechnąłem się. Dobry humor to podstawa.
- Zjem to co przygotujesz - powiedziała patrząc na mnie - Nawet jeżeli będzie "na szybko" - dodała, kiedy zauważyła, że chcę coś powiedzieć.
*Laura's P.O.V.*
- To YoonGi - zaczęłam, kiedy raper oparł się o blat i wyjął telefon, który po chwili schował.
- Hmm? - chłopak podniósł głowę.
- Kiedy wychodzi teledysk? - zapytałam
- Czemu? - zapytał podchodząc po kimchi, które już się przygotowało, a następnie usiadł na krzesłu obok mnie podając jedzenie.
- Dzięki - odparłam - Muszę wiedzieć, kiedy zacząć się kryć - zaśmiałam się.
- Kryć? - raper uniósł brwi.
- Jak obejrzą teledysk i zobaczą, że prawie cię pocałowałam to już nie żyję. - odparłam mając śmiertelnie poważną minę.
- Bez przesady - powiedział śmiejąc się.
- To kiedy?
- Za 10 dni. - odparł
- Okey, przygotuje się w ochraniacze. - powiedziałam chwytając pałeczki do ręki z zamiarem zaczęcia posiłku. - A ty nie jesz? - zapytałam, gdyż dopiero zwróciłam uwagę, że Suga przyniósł tylko jedno opakowanie.
- Nie jestem głodny - powiedział na co ja uniosłam brwi. O nie. Najpierw mi wciska żarcie, bo mi "burczy w brzuchu", a on sam nie je? Nie ze mną te numery. Wstała i podeszłam do szafek. Otwierałam każdą po kolei w celu znalezienia jakieś miski, bądź czegoś co by ją przypominało. Byłam pewna, że ten patrzy na to co wyrabiam w ich mieszkaniu. Kiedy znalazłam wzięłam pałeczki, które leżały niedaleko zlewu i podstawiłam mu pod nos. Ten spojrzał na pustą miskę dziwnym wzrokiem. Spokojnie, nie będę ci kazała jeść miski.
- Proszę - powiedziałam, kiedy połowę zawartości pudełka przełożyłam do miski chłopaka - Smacznego - dodałam po chwili.
- Ej - krzyknął, kiedy zauważył, że ja jak gdyby nigdy nic wcinam to co mi zostało.
- Hm? - podniosłam głowę mając makaron w ustach.
- To niesprawiedliwe - kiedy to powiedział wsunęłam szybko resztę makaronu.
- Niesprawiedliwe było, kiedy wcisnąłeś mi to - wskazałam na pudełko - choć nie byłam głodna - po czym wytknęłam mu język.
- Czuję coś - usłyszałam krzyk TaeTae z drugiego pokoju. Zbliżają się. - Mówię Wam, że są w kuchni i do tego bezczelnie jedzą bez nas!
- Spokojnie - uspokoił chłopaka Rap Mon
- Nie, nie spokojnie! Oni wcinają coś, kiedy ja też chce!
- Idą tu - szepnął Suga, kiedy co raz bardziej było słychać głosy dochodzące z mieszkania.
- Słyszę - odparłam bez większego entuzjazmu kończąc moją porcję - A ty jedz. - zwróciłam się do niego
- Już, już.
- I co to ma znaczyć? - do kuchni wpadł TaeHyung, który próbował udawać poważnego. No właśnie... Próbował. Po chwili jednak wybuchł gromkim śmiechem, na co my odpowiedzieliśmy tym samym.
Kiedy już się uspokoiliśmy reszta zespołu zasiadła przy stole.
- Co wy tu tak wcześnie robiliście? - zapytał Kookie z uniesioną brwią. Temu wyobraźnia zaczęła chyba działać.
- Laura chciała od nas uciec - odparł YoonGi śmiejąc się - I jej na to nie pozwoliłem.
- Ha. Ha. Ha. - przesylabowałam śmiech i spojrzałam na chłopaka.
- No chciałaś. Nie wymiguj się - spojrzał na mnie.
- To prawda? - wtrącił J-Hope zwracając się do mnie.
- Nooo... - zaczęłam - Nie! - na co ten uniósł brwi. - Po prostu nie chciałam przeszkadzać.
- Jasne. - zamruczał Suga.
- Nie komentuj. - powiedział Jin słysząc mruczenie młodszego, na co ten tylko prychnął.
- Mniejsza o to - powiedział w końcu Jimin, który zauważył, że rozmowa zmierza donikąd.
- To Laura - zwrócił się do mnie lider - co dzisiaj masz w planach? - zapytał
- Dzisiaj mam wolne, więc odpoczywam - uśmiechnęłam się.
- Skoro masz wolne, to nie odpoczywasz. - powiedział Jimin, na co ja spojrzałam na niego z pytającą miną.
- Idziesz z nami do Wesołego Miasteczka - dodał V widząc moją niewiedzę.
- Nie! - odparłam - Jestem zmęczona i chcę...
- Chcesz znowu przerabiać to samo? - zapytał Jungkook.
- Co masz na myśli? - spojrzałam na makne.
- Nie wiem, czy pamiętasz, ale J-Hope cię wtedy uniósł - zaczął Suga - więc myślę, że nie będzie problemu, aby to powtórzyć.
- Dokładnie. - przytaknął HoSeok - Czekaj, co?
- Siedź cicho - zwrócił się do niego maknae - To nie będzie dla Ciebie problemem jasne? - młodszy uniósł brwi.
- Mhm - odparł raper.
- No to w takim razie - zaczęłam i wzięłam wdech - Ale ja naprawdę jestem zmęczona.
- Nic nas to nie obchodzi. - odparł Jin
- Aish, Wy. - powiedziałam opierając się o krzesło.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz