*Laura's P.O.V*
- Nie, nie, nie - powiedziałam cofając się w tył. Chwilę temu wyszliśmy z budynku, a oni to perfidnie wykorzystali. Wiedziałam, że mimika Rap Mona nie zwiastuje nic dobrego; no przynajmniej dla mnie - Nie ma mowy! - krzyczałam śmiejąc się jednocześnie. No wiecie, przy zespołowym dziwadle, oczywiście w pozytywnym znaczeniu; nawet w takiej sytuacji nie można być śmiertelnie poważnym. - No mówię, że nie! - otoczyli mnie w taki sposób, że nie miałam możliwości ucieczki. Stałam przy ścianie budynku i czekałam aż coś zrobią.
- Uspokój się, a obędzie się bez problemowo. - powiedział lider poważnym głosem
- Ej NamJoon - zwrócił się do niego Jimin - Ale Ty w filmie nie grasz!
- Przed chwilą dopiero co skończyłeś nagrywać teledysk - tym razem głos zabrał Suga. - A Tobie się jeszcze kariery aktorskiej zachciało?
- Gangsterskiej kariery - dodał J-Hope
- Ej no, niszczycie nastrój - powiedział Rap Monster po czym tupnął nogą i założył ręce na krzyż.
- Takie coś gangstera to z pewnością z Ciebie nie uczyni - powiedziałam, kiedy rozśmieszyło mnie jego poprzednie zachowanie.
- Nie pogrążaj się młoda damo - odparł lider na moje słowa.
- Młoda damo? - powtórzyłam - Nie gadaj jak mój dziadek! - zaśmiałam się, a ten zmrużył oczy nadal spoglądając na mnie.
- Jin - lider zwrócił się do przyjaciela - Bierz ją!
- Co? - odparł - Jeszcze sobie rączki pobrudzę i co wtedy? - dodał na co NamJoon przewrócił oczyma. Po tym przybił piątkę z Jiminem, skuteczna wymówka pozwalająca mi jeszcze chwilę pożyć.
- J-Hope - tym razem zwrócił się do tancerza - Inaczej nie dostaniesz kolacji - powiedział, kiedy zauważył, że HoSeok otwiera buzię również mając w zanadrzu jakąś wymówkę.
- Ughh, jakiś ty okrutny - powiedział z udawaną złością w głosie.
- Stoimy tu już jakieś 10 minut, a wy nadal się kłócicie - zabrałam głos od dłuższej chwili - To zadzwońcie do mnie jak już coś tam ustalicie, a ja znikam - powiedziałam mając nadzieję, że nie zauważą mojego zniknięcia będąc zaaferowanym o to kto mnie ma wziąć. W ogóle gdzie mają mnie wziąć? Na moje nieszczęście bardzo dobrze usłyszeli wypowiedziane przeze mnie zdanie i natychmiastowo zaprzestali wszelkie rozmowy. Czemu oni chcą, żebym z nimi świętowała? Byłam tylko do teledysku.
- Nigdzie nie idziesz. - tym razem powiedział Jimin. - To jest tradycja i jeżeli mamy użyć siły, żebyś z nami świętowała to; zdziwię Cię, użyjemy jej.
- No, ale... - zaczęłam
- Żadnego "ale". - przerwał mi Jin, na co ja odparłam tylko niezadowoleniem. Człowiek jest zmęczony, a jeszcze każą mu coś robić. Oparłam się o ścianę i podniosłam po raz kolejny ostatnio głowę do góry.
- Ty naprawdę myślisz, że to... - zaczęłam, kiedy poczułam jak ktoś mnie unosi do góry.
- Dobrze J-Hope! - krzyknął lider - Kolacja będzie - dodał, na co HoSeok wytknął mu język.
- Boże, ale ty ciężka jesteś - powiedział do mnie.
- Ej, to było chamskie. Mam dobrą wagę - odparłam i fuknęłam na niego.
- Żartowałem przecież - powiedział, kiedy byliśmy już przy samochodzie.
- No mówiłam, że jestem zmęczona. - krzyknęłam, kiedy siłą wsadzali mnie do samochodu. Z perspektywy osoób trzecich; jeżeli takowe były, musiało to wyglądać komicznie. Siódemka, no dobra szóstka - bo Jin odpada, szóstka chłopaków próbująca na siłę wsadzić dziewczynę do samochodu. Co lepsze, tymi chłopakami byli nie kto inny jak członkowie Bangtan Boys we własnej osobie.
- A my mówiliśmy, że musisz być - odparł Suga skutecznie trzymając mnie za ramiona, kiedy pozostali chcieli zapakować na dalsze siedzenie.
- Wiesz co, mam lepszy pomysł - zaczął V. Podejrzewam, że był już głodny i chciał jak najszybciej dostać się do domu. Chłopak zbliżył się do mnie mrużąc oczy, a ja nie miałam pojęcia na co ten znowu wpadł. Chociaż mogłam się domyślić - Gili, gili - powiedział uśmiechając się, a chwilę później dopadł mój brzuch.
- Nie-ee - zaczęłam po kilku sekundach od rozpoczęcia akcji przeprowadzanej przez piosenkarza, a cała reszta śmiała się ze mną. Tylko, że dla nich to nie było bolesne. - To-o są t-ooo - wzięłam wdech - too-oo-rtuu-ury - dokończyłam zdanie.
- Bywa - odparł V ze śmiechem.
- Noo-oo do-oo-bra-aa - powiedziałam przez śmiech, kiedy nie czułam już brzucha.
- Na pewno? - marchewka zadała mi pytanie nie przerywając poprzedniej czynności. No serio? Człowiek cierpi, a ten w pytania się bawi.
- Ta-aaak - odparłam, a ten mnie puścił.
- Melduję, że misję "Łaskotki" zakończono wynikiem pozytywnym. - powiedział do reszty, kiedy ja już nie miałam siły. Mój brzuch.
- A ten znowu w wojsko się bawi. - mruknął Jungkook wchodząc do auta.
- Ej, tylko nie wyskocz nam gdzieś po drodze, nie? - zwrócił się do mnie Jimin, kiedy zajął miejsce na przeciwko mnie. Urok większych samochodów. Że też musiał ktoś tam usiąść.
- Myślę, że nie będę ryzykować. - odparłam sarkastycznie.
- Hmmm, zadziorna - powiedział HoSeok - Lubię takie - dodał poruszając brwiami. Przez chwilę wyglądał poważnie, ale po chwili wybuchnął śmiechem, a za nim cała reszta. A jednak, śmiech jest zaraźliwy. Sama po chwili zaczęłam się śmiać, choć z początku nie chciałam do tego dopuścić.
- No daj ten telefon - po raz kolejny Jin powtórzył zdanie - Twój manager nie wie, że z nami jesteś.
- Wiem o tym. - odparłam
- No to daj ten telefon. - wtrącił się Jimin - Zadzwonimy do niego.
- Nie mam kasy na koncie - odparłam bez entuzjazmu.
- To daj numer - powiedział Jin, który siedział obok mnie.
- Nie.
- Będzie się martwił. - powiedział lider
- To Wasz problem. Mogłam już dawno być w domu.
- I ty na serio jesteś naszą fanką? - wtrącił się Suga.
- Ile razy mam to powtarzać? - zaczęłam odwracając wzrok od szyby - Nie każda fanka musi za Wami wszędzie latać.
- Wiele dziewczyn oddałoby wszystko, żeby z nami tutaj siedzieć. - dodał Jimin przerywając grę na telefonie, którą się zajął
- Jacy Wy skromni jesteście - powiedziałam unosząc brwi.
- Nie zmieniaj tematu - powiedział lider. - Po prostu daj ten numer.
- Po co? - zapytałam na co reszta wzięła głęboki wdech. Oj, wkurzyłam ich? Jak mi przykro. Niech cierpią jak ja.
- Dobra, po prostu zadzwonię do naszego, żeby przekazał jej managerowi. - lider wyjął telefon w celu wypełnienia wcześniejszych słów.
- Ughh... - odparłam - no dobra. - raper uśmiechnął się triumfalnie, a ja wyjęłam telefon. Wykręciłam numer i przyłożyłam do ucha.
- A podobno nie masz kasy na koncie - tym razem Jimin wtrącił się ze swoim komentarzem, na co ja tylko przewróciłam oczami.
- No hej - zaczęłam, kiedy mężczyzna odebrał telefon.
- Czemu dzwonisz o takiej porze? - zapytał na powitanie.
- Chłopacy zaprosili mnie na świętowanie ukończenia nagrywania teledysku i nie wiem, o której jutro wrócę. Więc rano, gdyby mnie nie było czy coś, to po prostu jeszcze mnie nie będzie.
- Hmm, okey. Tylko, zaczekaj - przerwał na moment, a ja usłyszałam szelest kartek. - Jutro akurat nie masz żadnej sesji, więc się nie musisz spieszyć.
- Aha, no dobra. Cześć - rozłączyłam się.
- Zadowoleni? - zapytałam, kiedy schowałam telefon do kieszeni.
- A jakżeby inaczej - odpowiedział Jimin. Chłopak miał telefon przed sobą i wyglądało jakby się w nim przeglądał.
- Co robisz? - zapytałam widząc jakie miny strzela do telefonu.
- Zdjęcie na twittera.
- Kolejne - komentarz dorzucił maknae. Zdjęcie, Jimin, selca. Ughh... Od czasu, kiedy odzyskałam telefon nie spojrzałam czy wszystko jest na swoim miejscu. A co jak Jimin widział te wszystkie ich zdjęcia? Kiedy sobie o tym uświadomiłam natychmiastowo wyjęłam telefon, aby sprawdzić jego zawartość. Galeria. Wszystko było na swoim miejscu, gdyby nie fakt, że w folderze "Moje zdjęcia" były zdjęcia Jimina.
- Jimin! - krzyknęłam widząc nowe obiekty w telefonie.
- Hmm? - wyjrzał głową zza telefonu z niewinną minką.
- Co. To. Jest? - zapytałam pokazując mu owe zdjęcia przed nosem.
- Dopiero teraz zauważyłaś? - odparł z uśmiechem
- Nie zmieniaj tematu - spojrzałam na niego z przymrużonymi oczami.
- No masz do kolekcji. - powiedział po czym się zaśmiał. Ja nadal miałam skierowany na niego złowrogi wzrok. Oj, zginiesz marnie Park Jiminie.
- Jakiej kolekcji? - zapytał zaciekawiony V.
- No bo Laura ma w telef... - zatkałam mu buzię, a ten próbował się uwolnić.
- Nie ważne co mam, jasne? - spojrzałam na niego wymownie, a ten podniósł ręce w geście, że rozumie. Puściłam go i wróciłam na swoje miejsce.
- Masz refleks dziewczyno - powiedział do mnie Kookie, na co ja przytaknęłam.
- Gdyby nie fakt jak się zachowujesz w stosunku do nas, pomyślałbym, że coś z Tobą nie tak. - zwrócił się do mnie Jimin.
- Gdyby nie fakt, że się dowiedziałam, iż to Twój telefon mam żyłabym w przekonaniu, że jesteś psychofanem.
- Czyli również grzebałaś w moim telefonie? - uniósł brwi
- Musiałam wiedzieć z kim mam do czynienia.
- A o to nasza baza - lider rozciągnął ramiona pokazując mieszkanie.
- Baza? - mruknęłam - Myślałam, że to V ma obsesję na temat wojska.
- Słyszałem - powiedział V, który mnie minął i wszedł do innego pomieszczenia.
- No to... Rozgość się - powiedział Suga również wychodząc z korytarza, a za nim reszta. Przy przejściu zatrzymał się maknae i powiedział, że będą w salonie. Bo ja wiem, gdzie się on znajduje przecież. Zdjęłam buty i poszłam w głąb mieszkania.
- Tutaj - usłyszałam krzyk. Spojrzałam w prawo, gdzie siedziała święta siódemka. Weszłam do pomieszczenia i stanęłam na środku spoglądając na wystrój.
- I jak podoba się? - zapytał któryś z nich.
- Jesteście pewni, że nie pomyliliście mieszkań? - zapytałam poważnym tonem.
- Taaak - odpowiedział J-Hope przeciągając wyraz.
- Czemu? - dodał Jin.
- Za czysto tu jak na Was. - powiedziałam.
- Spokojnie, to tylko salon. Chcesz zobaczyć nasze sypialnie? - zapytał Jimin podchodząc do mnie i unosząc brwi.
- To w takim razie zwracam honor. - powiedziałam. - I myślę, że sobie jednak podaruję - uśmiechnęłam się sztucznie.
- Zamówiłem już pizzę - powiedział Jungkook wchodząc do pokoju.
- Okey, my wybieramy film. Choć tutaj. - odparł Rap Mon.
- Ja proponuję dokument - powiedział V, a wszyscy spojrzeli się na niego jak na idiotę.
- Dokument? I co chcesz oglądać jak rodzą się małe żółwie? - zapytałam
- Dobre. - Suga przybił ze mną piątkę.
- Zgaduję, że piątka z jednym z BTS nie robi na Tobie wrażenia? - zapytał raper.
- Najmniejszego - odparłam
- A miałem już nadzieję, że Cię złamię. - powiedział robiąc minkę zbitego psa. Siedzieliśmy wszyscy w kółku i prowadziliśmy konwersację na temat filmu. Było już koło 23, a oni nadal nie mogli się dogadać.
- Komedia!
- Nie! Romantyczny!
- Ja proponuję historyczny.
- Jeszcze czego. Żebym zasnął? - chłopacy kłócili się jeden przez drugiego.
- Za chwilę jeszcze jakąś dramę włączą z neta i będziemy musieli siedzieć kilkanaście, jak nie więcej godzin. - odparłam znudzona ich sprzeczką.
- Ja jestem za! - krzyknął YoonGi.
- Za czym? - zapytał lider zaprzestając kłótnię.
- Za propozycją Laury - powiedział raper.
- Jaką? - NamJoon uniósł brwi z zaciekawienia.
- Drama - odparł Yoon
- Ej, ja żartowałam - zwróciłam się do nich, aby nie brali na poważnie dramy, bo co jak co, ale nie chciało mi się tyle siedzieć.
- Ale film możesz wybrać. - zwrócił się do mnie J-Hope.
- Obojętnie jaki. - odparłam siedząc po turecku.
- No wybierz, bo my się nie dogadamy - dodał SeokJin.
- Dobra, w takim razie - zaczęłam - Obejrzyjmy Paranomal Activity - dokończyłam, a TaeTae spojrzał na mnie morderczym wzrokiem obgryzając paznokcie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz