poniedziałek, 12 maja 2014

Rozdział 18

*Róża's P.O.V.*

- Laura! - krzyknęłam chcąc ją powiadomić o dzisiejszych planach. Niedawno się obudziłyśmy, a za dwie godziny miałyśmy znaleźć się u chłopaków. Ona o tym jeszcze nie wie i się nie dowie. W przeciwnym razie, raczej wątpię, by dobrowolnie tam poszła.
- Co? - dziewczyna zapytała, kiedy znalazła się w salonie. Usiadła na kanapie obok mnie i czekała, aż zabiorę głos.
- Więc... - zaczęłam. Nie przemyślałam tego. Zaplanowałam nawet transport, ale zapomniałam o najistotniejszej rzeczy. - Mam niespodziankę! - krzyknęłam, kiedy to jako pierwsze przyszło mi do głowy.
- Niespodziankę? - zapytała unosząc brwi.
- Tak. - przytaknęłam. - Uszykuj się. Wyjeżdżamy o 11.30. - dziewczyna spojrzała na mnie z przymrużonymi oczami na co ja odpowiedziałam uśmiechem.

- Laura! - po raz kolejny tego dnia krzyknęłam imię przyjaciółki.
- No już idę! - dziewczyna odkrzyknęła z drugiego pokoju. - Telefon zgubiłam. - powiedziała zdyszana "okrężeniem" całego mieszkania w celu znalezienia urządzenia.
- W sypialni? - zapytałam przewracając teatralnie oczami. - Masz pięć minut, inaczej jedziesz bez niego - Laura pobiegła szybko do drugiego pokoju, jednak po chwili wróciła i wychyliła się zza futryny.
- Czekaj... - powiedziała - Pięć minut? - zapytała unosząc brwi.
- Teraz już cztery.  - powiedziałam bez entuzjazmu. Blondynka szybko ruszyła do pokoju. W ręce trzymałam już przygotowaną czarną chustkę, aby przewiązać nią oczy przyjaciółce. Odwróciłam głowę od wejścia, gdzie zniknęła niedawno Laura. Spojrzałam na stolik, który znajdował się w salonie. Przedmiot leżący na jego wierzchu przykuł moją uwagę. Telefon Laury.
- Laura! - krzyknęłam.
- Jeszcze mam dwie minuty! - odkrzyknęła nie mając zamiaru do mnie przyjść.
- Laura! - ponowiłam moje zawołanie.
- Co? - zapytała podchodząc do mnie - Jeszcze nie musimy jechać. - uśmiechnęłam się do niej i wskazałam palcem na stolik w salonie. - Tu jest! - powiedziała. - Dziękuję. - zwróciła się do mnie szeroko uśmiechając. - Nie ma sprawy. - odparłam na jej słowa - A teraz chodźmy.

- Dowiem się chociaż, gdzie jedziemy? - Laura zapytała, gdy byłyśmy już w samochodzie Fryderyka. Wczoraj załatwiłam z nim dojazd po części wtajemniczając w naszą "misję". Zgodził się bez większych namów, chociaż na początku nie był za swataniem tej dwójki, ale potem coś mu powiedziałam i od razu się zgodził.
- Zapomnij - odparłam - Dowiesz się na miejscu - dodałam pokazując przepaskę. - A teraz daj głowę.
- Ej, to dziwnie zabrzmiało. - powiedziała śmiejąc się co jej zawtórowałam. Po chwili na oczach miała przewiązaną chustkę. - Nic nie widzę - powiedziała ze smutną minką. Mogę się założyć, że robiła tak zwane szczenięce oczka; niestety w tym momencie to nie mogło zadziałać.
- Nic w tym dziwnego. Taki był plan.
- To gdzie jedziemy? - ponownie zadała pytanie, które pojawiło się, gdy tylko weszliśmy do auta.
- Dowiesz się na miejscu. - po raz drugi tak samo odpowiedziałam na jej pytanie.
- Fryderyk? - zapytała przeciągając trochę jego imię.
- Na miejscu. - powtórzył za mną.
- Ty przeciwko mnie? - zapytała poważnym głosem zakładając ręce na krzyż.
- Sytuacja tego wymaga. - odpowiedział patrząc na nią w lusterku i podśmiewając się pod nosem.
- Sytuacja tego wymaga.. - dziewczyna przedrzeźniała managera dziecinnym głosikiem i gdybym miała zgadywać, jej oczy pewnie przeżyły teatralny przewrót.

- Miłej zabawy - powiedział Fryderyk, kiedy podjechał pod właściwy budynek.
- To już? - zapytała Laura, kiedy usłyszała słowa managera. Sięgała ręką, aby odwiązać chustkę, jednak w porę ją ubiegłam.
- Jak będziemy na miejscu. - powtórzyłam moje wcześniejsze słowa.
- No... - zaczęła blondynka - Jesteśmy przecież.
- Musimy jeszcze kawałek dojść. - dodałam widząc zniecierpliwienie przyjaciółki. Po kilku minutach stanęłyśmy koło windy, która miała nas zawieść na odpowiednie piętro. Po ustaleniu szczegółów z chłopakami wybraliśmy tę formę, aby Laura się nie domyśliła, gdzie zmierzamy. Za każdym razem szła do nich schodami, więc nie powinna skojarzyć. Kiedy znajdowałyśmy się w windzie wysłałam Rap Mon'owi wiadomość, że za chwilę dotrzemy na miejsce.

- Heeeej! - Bangtan z uśmiechem krzyknęło na powitanie dziewczyny. Ta po chwili zdjęła opaskę, aby zobaczyć, gdzie się znajduje. Niestety jej mina nie pokazywała, że się cieszy z tego spotkania; jednak udawała, że jest inaczej.
- Co tutaj robimy? - zapytała mnie spokojnym tonem.
- Chłopacy stwierdzili, że skoro ostatnio nie mogłaś to dzisiaj to powtórzymy. - odparłam uśmiechając się do niej lekko.
- Nie cieszysz się? - zapytał Jimin podchodząc do niej.
- Cieszę, cieszę - odpowiedziała wymuszając uśmiech.
- Na pewno? - zapytał Jungkook mrużąc oczy - Jutro zaczynamy sesję i nie spotkamy się tak szybko.
- Tak. - Laura odparła przytakując głową.
- To co robimy? - zapytałam.
- Myśleliśmy nad zagraniem w chowanego. - zaczął lider - Co Wy na to? - zapytał.
- Jasne - odparłam mrugając do niego prawym okiem - Ty też się zgadzasz nie? - zapytałam przyjaciółki.
- No nie wiem... - blondynka podrapała się po głowie.
- Będzie fajnie! - krzyknął V - No proszę! Zrób to dla mnie! - chłopak doskoczył do Laury i zaczął zdecydowanie nadmiernie mrugać rzęsami. - No dla swojego faworyta tego nie zrobisz? - zapytał, kiedy dziewczyna nic nie odpowiedziała.
- Nie dodajesz sobie za dużo? - zapytała Laura unosząc brwi. - Słyszałam o lodówce, mój drogi - dodała po chwili, a ja uświadomiłam sobie do czego zmierza.
- Jakiej... lodówce? - TaeHyung zapytał marszcząc brwi, co było skutkiem, że zaczął myśleć co dziewczyna może mieć na myśli.
- Nie udawaj, że nie wiesz - Laura odpowiedziała zakładając ręce na krzyż. Wiedząc, że bez mojej pomocy V szybko się wyda zaczęłam dyskretnie machać rękami, aby zwrócił na mnie uwagę.
- Nooo... - zaczął nadal marszcząc brwi. Po chwili zauważył, że daje mu jakieś sygnały, więc spojrzał na mnie drapiąc się po głowie. - ... Ta lodówka! - krzyknął usatysfakcjonowany, że nie zrobił niczego źle. Laura spojrzała na niego unosząc jedną brew. - No wiesz... - dodał - Jest dużo lodówek. Nie wiedziałem, którą masz na myśli. - dokończył, a wszyscy spojrzeli na niego jak na idiotę. Czyli powiedzenie "nie chwal dnia przed zachodem słońca" jest prawdziwe.
- Dobra, nie ważne. - odparła Laura biorąc głęboki wdech.
- To ja pójdę po Sugę - wtrącił uśmiechnięty J-Hope, który już zmierzał w stronę sypialni.
- Po co? - Laura niemal natychmiast zapytała, a cała reszta zwróciła na nią wzrok.
- De javu? - Rap Mon szepnął mi do ucha - Suga tak samo zareagował, gdy powiedzieliśmy, że macie przyjść - spojrzałam na rapera wielkimi oczami.
- On wie? - zapytałam tak, aby nikt nie usłyszał. Chłopak przytaknął, a ja przygryzłam wargę.
- A może ja go nie... - zaczęła Laura zakładając ręce na biodra.
- Gramy z nim i koniec! - krzyknął Jimin zasłaniając dziewczynie usta, a ta przewróciła oczami.

- Dobra.... - zaczął lider stając na środku pokoju, podczas, gdy reszta zajęła miejsca, bardziej lub mniej wygodne. - Pierwsza zasada: Gramy po ciemku - powiedział po czym Jimin i J-Hope wstali, aby zasłonić okna.
- Po co? - Laura i Suga w tym samym momencie zadali pytanie dotyczące gry, a wszyscy zebrani spojrzeli się na nich wybuchając śmiechem. - Co? - ponownie wypowiedzieli słowo razem wcześniej spoglądając po przyjaciołach - Przestań! - krzyknęli odwracając się do siebie co jeszcze bardziej rozśmieszyło chłopaków i Różę. - Przestańcie! - kiedy nie chcieli się uspokoić oboje wzięli głęboki wdech i siedzieli w ciszy czekając, aż wszyscy się uspokoją, o nastąpiło dopiero po kilku minutach.
- "Po co?" to będzie Wasze ulubione pytanie - powiedział J-Hope z uśmiechem zwracając się do Laury i YoonGi'ego.
- Nie wydaje mi się. - tym razem dziewczyna sama powiedziała zdanie. - NamJoon, mów dalej.
- Więc... - zaczął opanowując jeszcze śmiech - Więc liczy jedna osoba, a pozostali mogą chować po całym mieszkaniu. - powiedział - Tylko mieszkaniu - dodał zwracając się do V.
- Czemu na mnie się patrzysz? - zapytał chłopak unosząc brwi.
- Ostatnio chowaliśmy się na polanie, a ty jelonku... - zaczął Jin - zgubiłeś się w lesie.
- Byłem za potrzebą! - krzyknął TaeTae - Ile razy mam Wam to powtarzać?
- Zgubiłeś się - powtórzył Kookie - Przeliterować Ci to? - maknae uniósł brwi.

- ... 10. 11. 12. 13... - Jungkook stał oparty o drzwi wyjściowe i z zamkniętymi oczami wymawiał kolejne liczby.
- Laura, chodź! - szepnęłam do dziewczyny, gdy chciała wyruszyć do kuchni.
- Co? - odparła, kiedy chwyciłam ją za rękę.
- Do szafy się schowaj! - powiedziałam do niej mając nadzieję, że Suga nie zmienił kryjówki. Chłopacy obstawili wszelkie możliwe drogi, aby pilnować, gdzie YoonGi zmierza i jeżeli niczego nie spieprzyli to złożę im gratulacje. Po chwili razem stanęłyśmy obok szafy, którą ja otworzyłam.
- To moje miejsce! - usłyszałyśmy głos Sugi. No proszę, czyli dobrze się spisali.
-... 41. 42. 43... - Kookie zbliżał się do końca liczenia.
- Nie ma czasu - wtrąciłam - Szafa jest duża. Zmieścicie się oboje. - wepchnęłam Laurę do środka i zamknęłam za nią drzwi.







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz