piątek, 9 maja 2014

Rozdział 16

*Laura's P.O.V*

- Prawda? - upewnił się chłopak. Oczy pozostałych były zwrócone w moją stronę.
- T-tak. - odparłam opuszczając głowę w dół.
- Więc Laura... - zaczął Suga, a ja siedziałam na ziemi w milczeniu czekając na dalszą część pytania - Podoba Ci się ktoś? - zapytał. W chwili, gdy jego słowa do mnie dotarły zrobiłam wielkie oczy, których na szczęście nikt chyba nie widział. Nawet serce mi na chwilę stanęło. Tylko dlaczego? - Laura? - zwrócił się do mnie chłopak.
- Odpowiesz? - głos zabrała Róża. Spojrzałam po wszystkich po kolei nie mogąc z siebie nic wydusić. Powiedz po prostu "nie" idiotko! 
- N-nie - odparłam patrząc na ziemię - To znaczy... - nie wiedząc, kiedy wydusiłam z siebie dwa kolejne słowa, których nie miałam zamiaru wypuszczać z ust. - N-nie wiem. - dokończyłam spoglądając na YoonGi'ego, który aktualnie miał spuszczoną głowę - T-to teraz ja - zająknęłam się chcąc przejść do kolejnej osoby. Dlaczego nie skończyłam na definitywnym "nie"? Co mnie podkusiło do wypowiedzenia dalszych słów. Jestem pewna, że jak wrócimy do mnie będę przesłuchana przez Różę.
- Laura? - Jungkook zwrócił się do mnie, a ja wzrok z ziemi na niego.
- Hmm? - odparłam.
- Pytanie - powiedział chłopak.
- C-co? - zapytałam nadal patrząc na chłopaka.
- Zadaj mi pytanie. - odpowiedział maknae.
- Ja? - zapytałam z niepewnością w głosie.
- No tak. - odparł uśmiechając się. - Ty kręciłaś.
- Ach, tak. - odparłam przypominając sobie jak chwytałam butelkę; później jednak odleciałam zastanawiając się nad... A zresztą nie ważne. - To... - zaczęłam drapiąc się po głowie. - Wiesz co? - dodałam uśmiechając się - Masz szczęście. Moje pytanie jest puste. - dokończyłam po czym wstałam, a wszyscy zwrócili na mnie swoją uwagę. - Róża - zwróciłam się do dziewczyny ignorując spojrzenia chłopaków. - Przypomniałam sobie, że muszę coś dzisiaj załatwić. - powiedziałam - Wybaczcie, ale dzisiaj jednak nie możemy.
- Mówiłaś, że masz wolne. - powiedział Rap Mon unosząc brwi do góry.
- No... - zaczęłam drapiąc się po głowie - Jednak nie.
- Co musisz zrobić? - zapytała Róża.
- Istotna sprawa. - odparłam mrugając do niej jednym okiem.
- Nic nie mówiłaś. - powiedziała marszcząc nos, zapewne próbując sobie przypomnieć o jakimkolwiek spotkaniu, w którym miałam uczestniczyć.
- Właśnie sobie o nim przypomniałam - odpowiedziałam patrząc na nią znacząco.
- A-a-a... - zaczęła dziewczyna. - T-to. - powiedziała. - W takim razie wybaczcie, ale naprawdę musimy już iść.

*Róża's P.O.V*

Po swojej odpowiedzi na pytanie Sugi, Laura była nieobecna. YoonGi zresztą też nie pałał jakimś entuzjazmem do dalszej gry. Wyczuwam chemię. Gdy przyszła kolej na Jungkooka dziewczyna wstała i chciała jak najszybciej wyjść z mieszkania. Czyżby sobie coś uświadomiła?
- Pospiesz się - zwróciła się do mnie, kiedy zaczęłam zakładać buty.
- A gdzie Ci się tak spieszy? - za plecami usłyszałam głos Jimina.
- Powiedziałam, że mam pilną sprawę. - odparła nadal mnie poganiając.
- Ale spokojnie. - powiedziałam widząc jak dziewczyna przestępuje z nogi na nogę.
- Chodź już. - powiedziałam, kiedy byłam gotowa. Zaraz się dowiem. - Do zobaczenia - krzyknęłam wychodząc z mieszkania. Laura nie powiedziała ani słowa opuszczając pomieszczenie. Szybkim krokiem zeszłyśmy na dół.
- T-to ja zadzwonię po Fryderyka - powiedziała siadając na ławce przed wieżowcem.
- Okej - odparłam - Laura - powiedziałam po chwili - Ja muszę na chwilę wrócić do ich mieszkania. Zostawiłam coś.
- Ale się pospiesz - odpowiedziała, na co ja przytaknęłam. Po kilku sekundach ponownie byłam w budynku i zaczęłam poszukiwania odpowiednich drzwi. Po chwili zapukałam do jednych na piętrze mając nadzieję, że nie pomyliłam pięter.
- Róża? - zapytał lider, który otworzył drzwi - Zapomniałaś czegoś?
- N-nie. - odparłam - Tylko... Co z Sugą? - zapytałam
- Oh, Suga... - odparł lider drapiąc się po głowie - Od razu jak poszłyście zaszył się w pokoju.
- Cały czas? - zapytałam
- Dopiero niedawno wyszłyście. - wtrącił - Ale nie wyglądał za wesoło.
- Ale jeszcze... - zaczęłam - Wyglądał normalnie! - powiedziałam głośniej.
- Ciszej! - odpowiedział kładąc palec na swoich ustach.
- Myślę, że możemy zacząć naszą akcję tak na poważnie - powiedziałam zmieniając temat, na co ten zrobił duże oczy.
- Już wiesz, że ona go też? - zapytał unosząc brwi.
- Nazywaj rzeczy po imieniu - odpowiedziałam uśmiechając się. - Nie, jeszcze nie mam pewności czy ona go lubi, ale myślę, że to tylko kwestia czasu. - dodałam z uśmiechem.
- Czasu? - odparł marszcząc nos.
- Już coś jej nie pasuje, czyli coś się dzieje - powiedziałam - Wtajemnicz chłopaków.
- Dobra - odpowiedział, kiedy już odchodziłam w stronę schodów - Ej, a dasz jakiś numer? - zapytał, gdy już minęłam pierwsze schodki.
- Po co Ci? - zapytałam mrużąc oczy.
- Spokojnie, nie chcę do Ciebie podbijać - odparł ze śmiechem z czego również zaczęłam się śmiać. - Więc? - podeszłam do chłopaka, a kiedy dał mi swój telefon wpisałam mój numer. - To będziemy w kontakcie.
- Do zobaczenia - odpowiedziałam i ruszyłam do wyjścia.

- Co ty tam szukałaś? - zapytała Laura, kiedy stanęłam przed nią.
- No telefon. - odparłam to co jako pierwsze przyszło mi na myśl.
- Tak długo? - zadała kolejne pytanie.
- Wiesz... - zaczęłam próbując ułożyć jakąś wiarygodną historyjkę. Dziwadło. Który z BTS to dziwadło? J-Hope? Nie... V! Chyba. - Jeżeli Twój bias chowa mój telefon do lodówki...
- Lodówki? - przerwała mi z wielkimi oczami.
- Właśnie - przytaknęłam - A teraz... - zaczęłam - Wiesz, że widziałam.
- C-co widziałaś? - zapytała blondynka.
- Jąkasz się, czyli to prawda. - odparłam uśmiechając się. - Nad czym myślałaś? - zapytałam
- Kiedy? - zapytała patrząc na mnie. Mnie nie dasz rady zwodzić. - Fryderyk! - krzyknęła dziewczyna przerywając naszą rozmowę.
- Jeszcze do tego wrócimy. - powiedziałam wstając za nią z ławki. Jednak dziewczyna zdała się tego nie słyszeć. Szybkim ruchem znalazła się w samochodzie, gdzie zajęła miejsce, a ja to obok niej.
- Gdzie Was zawieść? - zapytał mężczyzna, kiedy byliśmy już wewnątrz pojazdu.
- Do galerii. - odparła Laura opierając głowę o szybę.
- To jest ta ważna sprawa? - zapytałam patrząc na nią.
- T-tak? - odparła delikatnie się uśmiechając się.

- A teraz wszystko powiesz? - zapytałam, kiedy zasiadłyśmy w jednej z kawiarenek. Kelnerka przyniosła nam zamówione wcześniej kawałki ciasta, których na razie jednak nie tknęłyśmy.
- C-co? - odparła podnosząc głowę do góry.
- Co się dzieje? - zapytałam - Cały dzień jesteś nieobecna.
- J-ja? - zapytała.
- Nie, wróżka - odparłam przewracając oczami. - To co się dzieje?
- Ja... - zaczęłam spuszczając głowę w dół - Nie wiem. - dokończyła.
- Lubisz go? - zapytałam wprost.
- Co? - krzyknęła od razu, gdy skończyłam zadawać pytanie. - Nie!
- Nawet nie wiesz kogo mam na myśli. - powiedziałam patrząc na nią podejrzliwie.
- Bo.. Ja... Ja nikogo nie lubię, jasne? - zapytała zwracając na mnie wzrok.
- Na pewno... - odparłam biorąc do buzi kawałek ciasta. - Ale pocałunek Ci się podobał. - oznajmiłam, kiedy przełknęłam placek.
- Może - odparła również zabierając się za zamówiony posiłek.

*Laura's P.O.V.*

- No to jak? - Róża zwróciła się do mnie. Spacerowałyśmy po ulicach miasta i ogarniałyśmy okolicę.
- Powiedziałam, że nikogo nie lubię! - odpowiedziałam głośniejszym tonem. Ja... Ja nie wiem. Nic nie wiem. Dlaczego ciągle o tym myślę? Nie, ja go nie lubię. To postanowione. Żadnych chłopaków. Przyjechałam tutaj do pracy, no i przy okazji do szkoły. 
- Akurat nie pytałam o to. - odparła dziewczyna na moje poprzednie zdanie. - Miałam na myśli co dzisiaj będziemy robić. - ciągnęła - Rozmawiałyśmy o tym przed chwilą.
- Aha - odparłam marszcząc nos będąc na siebie zła, że nie słuchałam przyjaciółki.
- Ale skoro już zmieniłaś temat. - zaczęła - Gnębi Cię to.
- Nie. - odparłam pewna siebie. Tak - powiedział jakiś głosik w mojej głowie.
- Kłamiesz. - odpowiedziała uśmiechając się - Wieczorem pogadamy, a teraz dam Ci spokój. Musisz chyba coś przemyśleć. - powiedziała i poszła szybszym krokiem przede mnie.
- Co?! - krzyknęłam, kiedy dziewczyna weszła już do budynku i tym samym zostawiła mnie samą. Chciałam również wejść do wieżowca, ale po po chwili namysłu usiadłam na ławce znajdującej się obok jakiegoś drzewa.

- Prze-przepraszam. Nie wiedziałem Cię - osoba przez którą byłam całą obolała z pewnością była chłopakiem. Nic dziwnego, że z taką siłą mnie przewrócił. Mogę jednak przyznać, że mimo ładnego głosu jaki owa osoba posiadała, trochę się go bałam. Miał ubraną bluzę, a jej kaptur był na głowie. Do tego miał założone czarne okulary. Zerknęłam na niego tylko raz i wzrokiem poszukiwałam telefonu.
- Musisz się bardzo spieszyć. - powiedziałam dalej szukając telefonu.
- Tak trochę. - odpowiedział. - Szukasz czegoś? - zapytał
- Telefon mi gdzieś wypadł. - odparłam nie chcąc wdrażać się z nim w jakiekolwiek rozmowy.


Patrząc na chodnik przypomniało mi się pierwsze zdarzenie, jakie miało z nimi związek. Gdyby nie ten wypadek, to bym ich nie poznała... Dobra... Poznała, ale tylko na teledysku. 
Chociaż... Czy tego bym chciała? Nie wiem... Znajomość z nimi jest naprawdę zabawna.

- No przepraszam. - odpowiedział - Naprawdę nie chciałem. - uśmiechnął się do mnie - Może ten uśmiech Cię uzdrowi? - zapytał zaraz po tym jak dał mi zaszczyt oglądać jego uśmiech z bliska. Dobre.
- Twój raczej nie. Ale mój to co innego - tym razem Kookie wkroczył do akcji.


- A teraz... Wysil swój mózg. Mocno, mocno, mocno, mocno, moc...
- No już to zrobiłam - powiedziałam mają nadal zamknięte oczy.
- No dobra, a teraz wprowadź się w głęboki stan zastanowienia...
- No.
- A teraz odpowiedz na moje pytanie - zaczął - Jaka naszą piosenkę najbardziej lubisz?
- Serio? - zapytałam otwierając oczy.


- A na  końcu Jungkook Was rozdziela. - reżyser skończył swój monolog. - Zrozumiano? - zapytał
- Tak jest! - odparł V.
- Podobno nie jesteś w wojsku. - powiedziałam do niego.
- Oj no, ale wiesz... - zaczął - to taki mój znak rozpoznawczy - uśmiechnął się.
- A ja myślałam, że Twoim znakiem rozpoznawczym jest uroczy uśmiech - odparłam
- Czyli uważasz, że jestem uroczy? - zapytał podnosząc brwi.
- Naucz się słuchać. Uśmiech - powtórzyłam.
- Ale to zawsze coś. - powiedział.


- Dasz radę? - zapytał, kiedy stanęłam na przeciwko.
- Mam nadzieję. - powiedziałam
- Nadzieja? - zapytał J-Hope. - Tutaj jestem! - krzyknął zwracając na siebie uwagę całej ekipy, a mnie doprowadził do śmiechu.


- Jimin! - krzyknęłam widząc nowe obiekty w telefonie.
- Hmm? - wyjrzał głową zza telefonu z niewinną minką.
- Co. To. Jest? - zapytałam pokazując mu owe zdjęcia przed nosem.
- Dopiero teraz zauważyłaś? - odparł z uśmiechem
- Nie zmieniaj tematu - spojrzałam na niego z przymrużonymi oczami.
- No masz do kolekcji. - powiedział po czym się zaśmiał. Ja nadal miałam skierowany na niego złowrogi wzrok. Oj, zginiesz marnie Park Jiminie.


Może, gdybym wtedy z nimi nie pojechała... Może nie byłoby tego problemu. Laura! O jakim problemie ty mówisz? Nie masz żadnego problemu i nikogo nie lubisz. Powiedzmy, że jest dla mnie jak brat. Tak, o dobre rozwiązanie, tylko... Ughh... Brat po kilku tygodniach?

- A o to nasza baza - lider rozciągnął ramiona pokazując mieszkanie.
- Baza? - mruknęłam - Myślałam, że to V ma obsesję na temat wojska.
- Słyszałem - powiedział V, który mnie minął i wszedł do innego pomieszczenia.


- No chyba nie! - krzyknął V, kiedy chłopacy ruszyli do szafki z filmami. No proszę, takie zapasy mieć w domu?
- Ty chciałeś oglądać, jak jakieś żółwie się rodzą!  - wtrącił Jimin - Więc siedź cicho, bo akurat dzisiaj nie masz prawa głosu - spojrzał w stronę marchewki, która usiadła na kanapie z tak zwanym fochem.
- Ale ja nie chcę tego oglądać! - odparł.
- A ja nie chcę Cię słuchać! - powiedział J-Hope podchodząc do niego.


Ale, gdybym nie zasnęła to na pewno wszystko byłoby normalnie. Bo przecież gdybym tam nie spała, to bym się tam nie obudziła... I Laura? Dlaczego tłumaczysz się sama przed sobą? 

- Nie wierzę Ci - odparł i podszedł do mnie bliżej. Stanął na przeciwko mnie i schylił się do mojego brzucha, co wyglądało co najmniej dziwnie.
- Burczy ci! - krzyknął - Słyszę! - chłopak zaczął się śmiać jak małe dziecko.
- Nie wydaje mi się - spojrzałam na niego z przymrużonymi oczami.


Mógł wtedy do mnie nie podchodzić! Mogliśmy nie jechać do tego głupiego Wesołego Miasteczka. Przypominałam sobie niektóre sytuacje i... 

- Ja naprawdę jeszcze nigdy nie miałam chłopaka - szepnęłam chłopakowi, kiedy zauważyłam, że się powoli przybliża - tak jak nakazał mu fotograf.
- Nie martw się - odparł raper. To tylko sesja. Tylko dotknięcie ustami. 


To dlatego! Nie... Nikogo nie lubię. Powtarzam to już któryś raz. Potem na niego nakrzyczałam i miałam przez to wyrzuty sumienia. Dlaczego? Nie wiem, ale czułam, że muszę to naprostować. 

- Hej - zaczęłam widząc, że chłopak jest świadomy mojej obecności. Ten tylko zdjął słuchawki z uszu i spojrzał na mnie. - Co robisz? - zapytałam nie wiedząc od czego zacząć. Ten spojrzał na mnie po raz kolejny.
- Nic ciekawego - odparł chłodnym tonem.
- Ughh... Suga - powiedziałam zwracając się do rapera - Przepraszam.
- Co? - zapytał; tym razem normalnym tonem.
- Przepraszam - powtórzyłam. Chłopak usiadł na łóżku i wskazał ręką, abym również zajęła miejsce - Przepraszam za moje wcześniejsze słowa.
- Dlaczego? - zapytał - Dlaczego przepraszam skoro tak uważasz - YoonGi zadał kolejne pytanie.
- No właśnie nie uważam - odpowiedziałam - Nie wiem dlaczego tak powiedziałam. - dodałam - Zapamiętam go i to na długo.
- Mówiłaś co innego. - powiedział podnosząc wzrok z ziemi na mnie.
- Ja wiem - odparłam - Ale to było pod wpływem złości - powiedziałam i uśmiechnęłam się pod nosem przypominając sobie tę scenę.
- Czyli Ci się podobało? - zapytał lekko się uśmiechając.
- Tak jakby - odparłam uśmiechając się szeroko.


Może niepotrzebnie to zrobiłam. Potem ogarnęło mnie dziwne uczucie.

- Dz-dziękuję - wyjąkałam patrząc na chłopaka. Suga stał przede mną; ja z kolei opierałam się plecami o blat. Raper patrzył na mnie i przez to, że trwało to dosyć długo; dla mnie, sama zaczęłam przyglądać się jego twarzy. Po chwili YoonGi zaczął przybliżać swoją twarz do mojej.
- Idziecie już? - z salonu dobiegł głos Rap Mona, a my w równym czasie odwróciliśmy głowy w stronę wejścia do kuchni.
- Tak! Już! - krzyknęłam głośno, tak aby z pewnością usłyszeli.


Po sytuacji w kuchni było jeszcze gorzej. Ja... Ja nie wiem. 
Na ławce siedziałam około pół godziny. Po tym czasie weszłam do budynku i skierowałam się do mojego mieszkania, gdzie czekała już Róża. Kilka minut później byłam już w mojej sypialni z zamiarem położenia się. 
- Już wiesz? - usłyszałam głos za moimi plecami. W futrynie stała Róża z założonymi rękoma i czekała na moją odpowiedź. 
- Ja...








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz